Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Inny wynik nie wchodził w rachubę. Jedynym rezultatem do zaakceptowania mogło być zwycięstwo. Bo jak tu oczekiwać innego rozwiązania, gdy naprzeciw siebie staje trzecia i ostatnia drużyna w tabeli. Niespodzianki nie było – Pogoń pokonała dzisiaj (7 maja) Czarnych Witnica 2:0.
Ostre słońce nie zachęcało do dużego wysiłku i tym od biedy można tłumaczyć niezbyt szybkie tempo spotkania. Pierwszą wartą odnotowania akcję Pogoń przeprowadziła dopiero w 13 minucie. Wówczas Bartosz Knop, mając przed sobą jedynie bramkarza, zmarnował znakomitą okazję i strzelił obok słupka. Minutę później efektownym uderzeniem popisał się Kamil Kruszyński, który strzelając z dystansu posłał piłkę ponad poprzeczką. W 23 minucie obok słupka uderzył Filip Kiliński.
Czarni pierwszą groźną akcję stworzyli dopiero cztery minuty później. Jednak strzał Macieja Sędziaka obronił Michael Mikołajczuk, który otrzymał od trenera Rafała Wojewódki szansę i zastąpił dzisiaj Michała Hajdasza. W 30 minucie Tomasz Pawlak sprytnie zagrał do B. Knopa, jednak strzał tego drugiego z siedmiu metrów zablokował obrońca gości.
W trakcie następnych minut zawodnicy Pogoni stworzyli sobie szereg okazji, po których mogła paść pierwsza bramka. Jednak albo nie potrafili postawi kropki nad „i”, albo seryjnie byli łapani na pozycji spalonej, choć można odnieść wrażenie, że sędzia liniowy momentami zbyt szybko unosił chorągiewkę. Przyjezdni o wiele rzadziej zapuszczali się w okolice pola karnego gospodarzy, ale nawet gdy ta sztuka im się udała, nie potrafili poważnie zagrozić rywalowi.
Upragniona bramka padła dopiero na cztery minuty przed końcem pierwszych 45 minut. Piłka kilkakrotnie uderzana była w stronę bramki Czarnych, ale bardziej przypominało to grę w bilard, bowiem za każdym razem była blokowana. Dopiero T. Pawlak po przejęciu futbolówki nie kropnął w światło bramki, ale odegrał ją do czekającego nieco z boku Michała Żywuckiego. Ten okazji nie zmarnował i otworzył wynik spotkania. Po kilkudziesięciu sekundach mogło być 2:0, jednakże uderzenie głową Tomasza Pawlaka było niecelne. W 45 minucie bliski szczęścia był zdobywca pierwszej bramki. Uderzył mocno i celnie, ale lot piłki ofiarnie przeciął jeden z obrońców gości.
Pięć minut po przerwie popisał się M. Mikołajczuk, który zachował zimną krew i w pięknym stylu zdołał obronić strzał M. Sędziaka. Piłka wyszła za linię końcową, ale rzut rożny w wykonaniu gości żadnego zagrożenia dla Pogoni nie przyniósł. Dwie minuty później Filip Kiliński, który znalazł się tam gdzie powinien, ustalił, jak się później okazało, wynik spotkania.
Podopieczni trenera Wojewódki naturalnie starali się podwyższyć prowadzenie, ale najpewniej czując, że mecz jest już wygrany, ich motywacja nie osiągała szczytów. A to z kolei nie pomagało w precyzyjnym rozgrywaniu piłki i wykańczaniu akcji, które potrafili tworzyć. Zresztą gra przeciwnika nie wymagała wznoszenia się na wyżyny umiejętności – po prostu była słaba. Chyba najlepiej podsumował ją bramkarz Czarnych Tomasz Narkun, który poirytowany nieudolnością swoich kolegów skwitował to pod nosem – Ta muzyka odzwierciedla naszą grę. Miał na myśli płynące z trybun zawodzące dźwięki saksofonu.
Najlepszą okazję na podwyższenie miał w 88 minucie wprowadzony chwilę wcześniej Maciej Monczyn, który uderzał głową niemal z poziomu murawy. Ku jego rozczarowaniu piłka odbiła się od słupka.
Kolejne spotkanie Pogoń rozegra w następną sobotę (14 maja) na wyjeździe z Polonią Sparta Świdnica, która wygrała dzisiaj z Twardym Świętoszów 4:3.
Po meczu powiedzieli:
Rafał Wojewódka (trener Pogoni Świebodzin)
WiesławKoronowicz (trener Czarnych Witnica)
Pogoń wystąpiła w skaldzie: Michael Mikołajczuk, Tomasz Cenin (k), Norbert Wasilewski, Paweł Wojtysiak (61. Tomasz Puncewicz), Paweł Zieliński, Bogumił Maik, Kamil Kruszyński (75. Bartosz Świrszcz), Filip Kiliński, Michał Żywucki, Bartosz Knop, Tomasz Pawlak (86. Maciej Monczyn). Rezerwa: Michał Hajdasz, Mateusz Klimczak.
Bramki: Michał Żywucki (41.), Filip Kiliński (52.)