To, że strażacy ratują ludzkie życie, jest dla wszystkich oczywiste. Ale od czasu do czasu przytrafiają im się również akcje podczas których ratują życie zwierząt. Tak było kilka dni temu, gdy poproszono ich o pomoc przy uratowaniu… jeleni. Niestety happy end nie był pełny. Wszystko przez ludzką głupotę.
Akcja miała miejsce w niedzielne przedpołudnie (27 lutego) na zamarzniętym jeziorze Niesłysz w pobliżu Przełaz, gdzie wędkarz zauważył na zamarzniętej tafli stado jeleni. Zwierzęta miały bardzo poważne problemy z opuszczeniem lodu, który był dla nich po prostu zbyt śliski. Swoimi spostrzeżeniami wędkarz podzielił się ze strażakami, a ci nie zignorowali informacji. We wskazane miejsce udała się sześcioosobowa grupa strażaków. Pojawił się również przedstawiciel świebodzińskiego nadleśnictwa.
Po przybyciu we wskazane miejsce okazało się, że na lodzie znajdowało się siedem dorodnych jeleni, które co rusz przewracały się na śliskiej nawierzchni podczas podejmowanych prób zejścia na brzeg. W końcu zwierzęta poddały się i wymęczone legły na zimnym lodzie.
- Strażacy po stwierdzeniu, że grubość lodu pozwala na bezpieczne przeprowadzenie akcji ewakuacyjnej zwierząt wraz z leśniczym udali się w kierunku jeleni. Tutaj serca ratowników trochę zadrżały. Były to przecież dzikie zwierzęta i trudno było przewidzieć ich zachowanie – relacjonujezastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świebodzinie mł. bryg. Dariusz Paczesny.
Okazał się jednak, że jelenie były tak bardzo wycieńczone, że nie reagowały na ludzi, którzy wiązali im liny do poroży, i jak potulne baranki dawały się ciągnąć po lodzie, bowiem tylko w ten sposób można było przemieścić je na brzeg.
Niestety trzy jelenie wejście na zamarznięte jezioro przypłaciły życiem. Jak stwierdziła przybyła na miejsce komisja weterynaryjna, zwierzęta miały pozrywane mięśnie klatek piersiowych i brzucha. Ponadto miały połamane badyle (nogi jelenia) i szczęki.
Okazało się również, że to człowiek ponosi odpowiedzialność za to co się stało, bowiem zwierzęta nie weszły na lód z własnej woli, a zostały tam zagonione przez nękających je o tej porze zbieraczy tzw. zrzutów (poroży). Jak mówią świadkowie gonione stado liczyło 21 sztuk. Czternaście jeleni zdołało zejść z lodu o własnych siłach. Sprawą zajęła się straż leśna.