Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Kilkadziesiąt osób podziwiało w miniony piątek (24 kwietnia) prace młodych ludzi skupionych w Grupie Plastycznej działającej przy Świebodzińskim Domu Kultury.
Była to osiemnasta wystawa grypy plastycznej, wliczając w to grupę dziecięcą, młodzieżową i „dorosłą”, które tworzą pod okiem Wiolety Jocz. Jednak wszystkie prezentowane w piątkowe popołudnie w Galerii Inspiracje prace były autorstwa osób uczęszczających na zajęcia grupy młodzieżowej.
Poza obrazami można było także podziwiać rzeźby. Prace powstawały w trakcie zajęć, które odbywają się razw tygodniu. Poza grupą młodzieżową W. Jocz prowadzi także cztery grupy dziecięce i jedną dla osób dorosłych. W sumie w zajęciach uczestniczy niemal 70 osób.
Prezentowane dzieła wyszły spod rąk jedenastu osób (dziesięciu dziewcząt i chłopaka). Część z nich zapowiadała, że swoją przyszłość chce związać z plastyką. Czy mają szansę na realizację swoich planów? – Nie chciałabym aby to zabrzmiało nieskromnie, ale niemal sto procent osób, które uczęszczały do mnie na zajęcia skończyło na architekturze, na malarstwie albo kierunkach pokrewnych – przekonuje Wioleta Jocz, która jednocześnie dodaje, że sam talent nie wystarczy do osiągnięcia celu– Niekoniecznie sam talent robi tutaj najważniejszą rzecz. Trzeba naprawdę ciężko pracować. Jeżeli ktoś jest leniwy i nie opanował zasad kompozycji, łączenia kolorów, czy konkretnych technik, to nie zawsze powiedzie mu się na egzaminach.
To pewnie nie grozi Paulinie Merdzie (uczennica trzeciej klasy gimnazjum), która w zajęciach grupy plastycznej uczestniczy od pół roku. - Kocham to robić. Ze sztuką wiążę swoją przyszłość. Po ukończeniu gimnazjum chcę iść do liceum plastycznego w Zielonej Górze. Każdy mi mówi, że mam talent, to chyba faktycznie coś w tym jest. Patrząc na jej rysunki (patrz galeria – dłonie) można odnieść wrażenie, że ci, którzy przekonywali ją o posiadanym talencie nie mylili się. – Najbardziej lubię ołówek i suche pastele. Z farbami jest trochę gorzej, ale staram się – dodaje Paulina. Zresztą oglądając obrazy i rzeźby jej kolegi i koleżanek wyraźnie widać, że oni również się starają.
Wioleta Jocz o wystawie
Prace można oglądać przez trzy tygodnie. 6 czerwca odbędzie się kolejny wernisaż wystawy grupy plastycznej ŚDK – tym razem dziecięcej.