Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
W trakcie ósmej i dziewiątej kolejki XI Turnieju Niezrzeszonych, rozegranych w miniony weekend, tylko dwóm zespołom udało się dopisać na swoje konto maksymalną liczbę sześciu punktów – Axis Komputery i Computec. Ale nie oznacza to, że tylko oni mogą być zadowoleni z osiągniętych w sobotę i niedzielę wyników.
Computec, co tu kryć, gra swoje i bezlitośnie punktuje rywali. W sobotę (3 stycznia) nie miał litości dla elektryków, których „rozstrzelał” 0:8 (aż cztery bramki zdobył Adam Sankiewicz), a dzień później (niedziela 4 stycznia) nadspodziewanie wysoko (3:0) pokonał BGJ-Trafica, czym kompletnie dobił i tak niebędących w najlepszych nastrojach zawodników BGJ. Przyczyna? Prawdopodobnie do końca rozgrywek, z powodu odniesionych kontuzji, nie zagrają już w składzie tej ekipy Marcin Sabiłło i Dawid Jakubowicz, którzy bardzo wiele wnosili do gry swojego zespołu.
W zupełnie innym nastroju jest Axis. W sobotę bez większego wysiłku rozjechał Piekarnię Balcewicz 9:1 (5 goli strzelił Wojciech Kucharski !), choć obserwując spotkanie z boku można było odnieść wrażenie, że komputerowcy poddali się stylowi gry piekarzy i dłuższymi chwilami na boisku panował „twórczy chaos”. Ale co tam – cel został osiągnięty. O ile sobotnie spotkanie było sparingiem, to już dzień później w szeregach Axisu panowała pełna mobilizacja. Inaczej być nie mogło – w końcu rywalem był Tombud. Owszem nieosiągający ostatnimi czasy najlepszych wyników, ale jednak zawsze budzący respekt, tym bardziej, że w ósmej kolejce pokonał aż 0:4 Keri. Spotkanie z komputerowcami było bardzo wyrównane. Obydwie drużyny trzymały się w szachu i widać było, że czują przed rywalem respekt. Jedni i drudzy atakowali, ale jednocześnie nie zapominali o obronie, choć kilkakrotnie napastnikom udało się przedrzeć i oddać strzał na bramkę rywala. Ale dobrze spisywali się bramkarze, którzy w danej chwili byli dokładnie tam gdzie być powinni. Z biegiem czasu coraz bardziej jasne stawało się, że o wyniku może przesądzić przypadkowa bramka, choć najbardziej „śmierdziało” bezbramkowym remisem. Tak było jeszcze na minutę przed ostatnią syreną. Ale kilkanaście sekund później wszystko się zmieniło. A to za sprawą bramki, którą dla Axisu zdobył Arkadiusz Sot. Pełnia szczęścia dla komputerowców i diametralnie inny nastrój wśród zawodników Tombudu, którzy nie byli już w stanie odmienić losów spotkania. Szkoda, bo remis w tym meczu byłby chyba najsprawiedliwszym rozwiązaniem. Nieco żal Tombudu, tym bardziej, że widać poprawę w ich grze. Gratulacje dla Axisu – dzięki sześciu zdobytym punktom są na trzecim miejscu w tabeli.
Na drugim jest Studio Efekt, które wyprzedza Axis jedynie lepszym bilansem bramkowym - obydwie drużyny mają po 20 punktów. Jednak Studio mogło być w o wiele lepszej sytuacji, ale nie wykorzystało szansy (nie po raz pierwszy). W sobotę zagrało naprawdę świetne spotkanie z BGJ. Wynik meczu do końca był sprawą otwartą. Do 18 minuty Studio prowadziło 0:2, ale przeciwnik cały czas atakował i to się opłaciło, bo w ciągu 100 sekund BGJ zdołało wyrównać. Ostatnie cztery minuty były nerwowe. Obydwa zespoły bardzo chciały strzelić zwycięską bramkę, ale tak samo mocno nie chciały jej stracić. Atak i obronę udało się pogodzić zawodnikom Studia, a właściwie Mariuszowi Popieleckiemu, który w 23 minucie zdobył rozstrzygającą bramkę. W niedzielę czekał na Studio mniej wymagający przeciwnik – Keri, które, przypomnijmy, w sobotę przegrało 0:4 z Tombudem. Jak się okazało „mniej wymagający” jedynie w teorii, bo po dwóch bramkach Grzegorza Mulkowskiego, zawodnicy Studia schodzili z parkietu ze spuszczonymi głowami. Zapewne nie spodziewali się tego, że przegrają 0:2, a tym samym pozwolą Computecowi odskoczyć na 4 punkty. Nie wiemy czy zawinił brak mobilizacji, lekceważenie czy też coś zupełnie innego. Faktem jest, że Studio nie potrafiło wystarczająco często przełamać obrony Keri i pokonać bramkarza. Ale jeszcze nic straconego, choć bardzo ważny będzie mecz 10 kolejki (sobota 10 stycznia) z Axisem. Zresztą niezwykle ważny dla obydwu drużyn.
Fragment spotkania Studio – Keri (3,15 min. 6,89 mb)
W miniony weekend świetnie spisało się Kico. W sobotę dzięki bramkom Marcina Kwapisiewicza mogło się cieszyć ze zwycięstwa nad Seco Warwick 1:2. To bardzo cenne zwycięstwo, choć kto wie, czy nie lepiej smakował odniesiony następnego dnia remis (2:2) z Viva-Folie. To był naprawdę emocjonujący mecz, a bramka M. Kwapisiewicza ozdobą kolejki. Rzadko ogląda się na hali tak precyzyjne przerzucenie piłki nad bramkarzem. Przyznać trzeba, że wyjście golkipera Vivy Wiesława Janeckiego było bardzo odważne, ale pozostawiony bez opieki Kwapisiewicz zachował się rozsądnie i niezwykle efektownie lobował bramkarza. W drugiej połowie dwa gole Janusza Obuchanicza (z 18 trafieniami jest liderem strzelców) pozwoliły foilarzom wyjść na prowadzenie, ale ostatnie słowo należało do Pawła Tomczyka, którego bramka zamknęła wynik spotkania. Zawodnikom Vivy pozostało cieszyć się z sobotniego zwycięstwa nad Eltermą (5:3). Przy tej okazji wspomnieć wypada, że w tym spotkaniu J. Obuchanicz zdobył cztery bramki – 3 dla swojej drużyny, a jedną dla przeciwnej (samobójcza). Patrząc na jego dyspozycję strzelecką (z 29 goli zdobytych przez zespół 18 jest jego autorstwa) można postawić pytanie – na którym miejscu w tabeli byłaby teraz Viva, gdyby nie ten zawodnik? Póki co jest na świetnym czwartym.
Tego na pewno zazdrości im Seco, które jak na razie może się cieszyć jedynie dwoma remisami. Po sobotniej porażce z Kico nadarzyła się okazja na punkty w meczu z piekarzami. Ale zabrakło mobilizacji. Na spotkanie stawiło się jedynie czterech zawodników, natomiast Piekarnia mogła wystawić i dwa składy. Pomimo tego, iż piekarze grali z przewagą jednego zawodnika szybko stracili dwie bramki. Jednak tuż przed przerwą zdołali zmniejszyć straty i nadzieja znów ożyła. Pragnienie zwycięstwa było tak duże, że po przerwie zdołali wbić jeszcze cztery gole i ostatecznie wygrali 2:5 (trzy bramki autorstwa Waldemara Jaremko). Ale nie tylko wiara pozwoliła odnieść im zwycięstwo numer 2. To przede wszystkim nierównowaga sił i zmęczenie zawodników Seco, choć oczywiście przyznać trzeba, że piekarze skrzętnie to wykorzystali. Cieniem na spotkaniu kładzie się nieco brak postawy fair play w wykonaniu piekarzy. W poprzednich edycjach turnieju zawodnicy respektowali niepisaną zasadę, że w przypadku, gdy drużyna przeciwna nie ma pełnego składu, to z pola schodzi zawodnik, tak aby siły były wyrównane. Nie zmienia to jednak faktu, że Piekarnia wyprzedza w tabeli Seco i elektryków.
Zresztą Enei nie wiedzie się najlepiej. W sobotę wspomniana klęska z aktualnym mistrzem (Computec), a w niedzielne popołudnie przegrana o włos z Żar-Oil. Obydwie drużyny miały w tym meczu chwile radości, bo każda (przynajmniej przez chwilę) prowadziła. Po pierwszej połowie był remis 3:3. W drugiej odsłonie nikt nie potrafił „ukłuć” przeciwnika. Tak było aż do ostatnich sekund. Wówczas decydujący cios zadał Mirosław Niedźwiecki i olejarze oszaleli ze szczęścia – 4:3. Tym samym porażka z poprzedniego dnia – 3:0 ze Sprickiem nie bolała już tak bardzo. Natomiast rowerzyści zakończyli weekend w mniej radosnych nastrojach. W niedzielę polegli w pojedynku z Eltermą 2:1, a honorowego gola w 24 minucie zdobył … bramkarz Jan Popiel, który najwidoczniej nie mógł ścierpieć nieporadności kolegów.
Co w najbliższy weekend? Kilka ciekawych spotkań, jak chociażby sobotnie starcie Axis – Studio, czy Keri – Computec. Tutaj na pozytywne myśli ze strony efekciarzy może bez wątpienia liczyć Keri. Interesująco może być również w meczu Sprick – Kico. W niedzielę świetnie zapowiada się pojedynek Studio – Tombud i Computec – Axis. Ale pozostałe wcale nie muszą być gorsze. Niespodzianek przecież nikt nie wyklucza.