Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności / Pierwszy punkt Pogoni A A A     
al|2007-09-01 20:18:21   (Aktualizacja: 2007-09-01 23:45:21 )
Pogoni Świebodzin udało się w piątej kolejce spotkań zdobyć pierwszy punkt w sezonie 2007/08, choć można dyskutować czy swoją grą świebodziński zespół na niego zasłużył. Faktem jest jednak, że żadna z drużyn nie zdołała strzelić gola i mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Tym samym trenerski debiut Andrzeja Puchacza można uznać za udany, szczególnie jeżeli popatrzy się na dotychczas osiągane wyniki przez zespół gospodarzy.
Spotkanie zakończyło się bez bramek, ale okazje na ich zdobycie miała jedna i druga drużyna, choć to zespół prowadzony przez niedawnego trenera Pogoni Sylwestra Buczyńskiego potrafił stworzyć więcej okazji, pomimo tego, że już w drugiej minucie gry stracił zawodnika. Z wysokości pola karnego rzut wolny wykonywał Roman Kopacz. Po jego dośrodkowaniu sędzia przerwał grę i wyciągnął czerwoną kartkę, którą ukarany został Krzysztof Ziemniak za „skasowanie” Arnolda Jagiełło w polu karnym. Wszyscy na stadionie czekali na podyktowanie karnego, jednak sędzia zarządził powtórzenie rzutu wolnego uznając, że do zajścia doszło przed wznowieniem gry, a tym samym o karnym nie ma mowy. Po ponownym dośrodkowaniu piłka została wybita, ale dopadł do niej Marek Wolak, który potężnym uderzeniem z ok. 18 m próbował pokonać bramkarza. W 14 minucie dogodnej sytuacji nie wykorzystał Sylla Ousmane – przestrzelił. Chwilę później Pogoń wyszła z kontrą zakończoną strzałem Łukasza Kołodyńskiego, który trafił prosto w bramkarza. Była to jedna z niezbyt wielu okazji do zdobycia bramki przez gospodarzy, ale i goście nie mieli ich wiele więcej, choć to oni prowadzili grę i mieli przewagę pomimo gry w dziesiątkę. Jednak nie potrafili wykorzystać stwarzanych sytuacji, bądź też zawodnicy Pogoni skutecznie rozbijali ich ataki. Ale przyznać trzeba, że i szczęście było po stronie miejscowych. Tak było w 37 minucie, kiedy to obrońcy niezrozumiali się z bramkarzem Pogoni Arkadiuszem Fleszarem, a do bezpańskiej piłki dopadł Sylla, ale strzelał ze zbyt dużego konta i nie trafił w światło bramki. Cztery minuty później dobre prostopadłe podanie doszło do Kołodyńskiego, jednak gdy ten wychodził na czystą pozycję sędzia odgwizdał pozycję spaloną. W ciągu kolejnych dwóch minut Polonia zmarnowała dwie dogodne okazje. W ostatniej minucie pierwszej połowy Pogoń mogła objąć prowadzenie. Grający trener Andrzej Puchacz zagrał do wchodzącego z lewej strony w pole karne Tomasza Jaworskiego, ale ten fatalnie spudłował.
Na początku drugiej połowy do gospodarzy znów uśmiechnęło się szczęście. Napastnik Polonii Robert Budzałek ograł obrońców, „położył” bramkarza, strzelił i ku jego rozpaczy piłka musnęła słupek po zewnętrznej stronie. W 63 minucie zawodnicy Pogoni znów mogli dziękować niebiosom, bowiem piłka po strzale Łukasza Kałużnego otarła się o poprzeczkę bramki Fleszara. W 67 minucie po raz kolejny szczęścia próbował Jaworski – znów niecelnie. Sześć minut później kolejną okazję zmarnował Kołodyński. Nie udało mu się także po kolejnych trzech minutach. Na dziesięć minut przed końcem strzelał Marek Wolak, jednak bramkarz nie miał kłopotów z obroną jego strzału.
W ostatnich minutach meczu goście wyraźnie tracili siły, ale gospodarze nie potrafili tego wykorzystać. W doliczonym czasie gry padła bramka dla Polonii, jednak nie została uznana ze względu na spalonego.
Kibice Pogoni, którzy przyszli na sobotni mecz, a nie było ich zbyt wielu, nie mają powodu do radości. Ich drużyna gra bez polotu. Widać, że zawodnicy mają problemy z realizacją przedmeczowych założeń. Ale nie wolno ich skreślać. Dajmy czas trenerowi Puchaczowi. Niech ogrywa młodych zawodników. Tylko kiedy w końcu strzelą pierwszą w tym sezonie bramkę?
Po meczu powiedzieli:
Andrzej Puchacz (trener Pogoni Świebodzin): Myślę, że zagraliśmy dzisiaj niezły mecz, chociaż Polonia grała całe spotkanie w dziesięciu. Myślę, że mieliśmy przewagę w sytuacjach i przewagę w polu.Chociaż oni grali w dziesięciu też stwarzali sytuację i grali twardą piłkę. Gra była dobra, tylko brak skuteczności. Naszą przewagę po części wykorzystaliśmy stwarzając sytuacje, nie strzeliliśmy bramki. Trzeba będzie pracować na treningach, szczególnie na treningu strzeleckim. W następnych meczach będziemy grali jak dziś - do przodu i będziemy próbowali coś wreszcie strzelić, no i może te szczęście do nas się uśmiechnie.
Sylwester Buczyński (trener Polonii Słubice): Remis nie jest zasłużony. Nie żartujmy. Pogoń nie stworzyła żadnej klarownej sytuacji. Po naszym błędzie najlepszą okazję miał Łukasz Kołodyński, strzelił w słupek. Natomiast my będąc w dziesięciu prowadziliśmy grę i mieliśmy tych kilka sytuacji. Szkoda, że nic nie wykorzystaliśmy, bo myślę, że przy strzeleniu bramki byłoby całkiem inaczej. Trzeba nadmienić, że gramy półtora meczu w dziesiątkę - 45 minut z Gorzowem i 90 minut z Pogonią. To są ciężkie warunki dla nas do pokonania.
Posłuchaj wypowiedzi trenerów – kliknij ikonę AUDIO u dołu strony
 
Pogoń wystąpiła w składzie: Arkadiusz Fleszar, Łukasz Kołodyński, Maciej Grochowski, Marcin Iwan, Marcin Bodnar, Arnold Jagiełło (80. Damian Janecki), Tomasz Iwanowski (k) (84. Wojciech Popielicki), Marek Wolak, Roman Kopacz (90. Piotr Andrzejczak), Tomasz Jaworski, Andrzej Puchacz (62. Artur Nowaczyk). Rezerwa: Grzegorz Tomiak.
Pozostałe wyniki 5 kolejki: MKS Kluczbork – Rozwój Katowice 1:0,Miedź Legnica – Koszarowa Żywiec 1:0 (2 września), Arka Nowa Sól – Gawin Królewska Wola 0:1, Orzeł Ząbkowice Śląskie - Lechia Zielona Góra 2:2, Chrobry Głogów - Walka Makoszowy Zabrze 0:4, GKP Gorzów Wlkp. - Unia Kunice Żary 1:0  (5 września),  Skalnik Gracze - Raków Częstochowa 0:2.
Powrót
KOMENTARZE
szkodamarko|2007-09-02 11:52:15
z tego co widać, to chyba faktycznie czeka nas pozostanie w trzeciej lidze w charakterze chłopca do bicia, no chyba że nastąpi jakiś cud. a swoją drogą to szkoda mi trenera Puchacza że swoją trenerską karierę zaczyna z tak słabą drużyną...
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego