Pogoń Świebodzin przegrała dzisiaj w kiepskim stylu 0:1 ze Skalnikiem Gracze. Była to trzecia z kolei porażka świebodzińskiej drużyny, która na swoim koncie ma zero punktów i tyle samo strzelonych bramek. A trzeba przyznać, że okazje na ich zdobycie zawodnicy Pogoni dzisiaj mieli. Szczególnie w pierwszej połowie, kiedy to gospodarze szybko osiągnęli przewagę, prowadzili grę i częściej byli przy piłce. W pierwszej odsłonie oddali kilka celnych strzałów na bramkę przeciwnika, jednak golkiper przyjezdnych nie dał się zaskoczyć i za każdym razem bronił strzały. Prawdę mówiąc nie musiał za bardzo się wysilać, bo przeważnie były one lekkie. Tak np. strzelił w 5 minucie Tomasz Jaworski i dziesięć minut później Marek Wolak, który długo prowadził piłkę, a gdy w końcu zdecydował się na oddanie strzału z 16-17 metrów trafił prosto w bramkarza. Chwilę później potężnie z 30 metrów uderzył Marcin Bodnar, ale piłka poszybowała wysoko ponad bramką. W 28 minucie Wolak nie wykorzystał dobrego podania od Jaworskiego i nie atakowany w polu karnym niedokładnie przymierzył i strzelił obok słupka. W 37 minucie Pogoń mogła objąć prowadzenie. W polu karnym Skalnika zapanowało potężne zamieszanie w którym uczestniczyło kilkunastu zawodników. Pewnie sami za bardzo nie orientowali się gdzie w gąszczu nóg znajduje się piłka. Niestety wiedział bramkarz. W 40 minucie Jaworski zobaczył, że bramkarz gości wyszedł daleko w pole i próbował go lobować. Decyzja była dobra, ale wykonanie już nie. Drugą połowę najlepiej byłoby przemilczeć. O ile w pierwszej dłuższymi chwilami Pogoń grała przyzwoicie, to w drugiej nie wychodziło jej praktycznie nic. Nie pomogło nawet wpuszczenie na murawę Andrzeja Puchacza (przywitanego owacyjnie przez kibiców), który zastąpił Mariusza Ekierta. W 73 minucie nastąpiła katastrofa. Bramkarz Pogoni Arkadiusz Fleszar obronił groźny strzał, później dobitkę, ale drugiej już nie zdołał wyciągnąć. Zanim Piotr Adamczyk strzelił gola piłka przez dobrych kilka sekund obijała się o nogi zawodników w tym i Pogoni, którzy nie zdołali jej wybić. Mało tego. Tuż obok stali inni nasi zawodnicy i nie pokwapili się żeby pomóc. Przez ostatnie minuty gospodarze próbowali doprowadzić choćby do remisu, jednak strzelenie bramki Skalnikowi było dzisiaj ponad ich siły. Tym samym Pogoń jest, razem z Arką Nowa Sól, drużyną, która w trzech pierwszych meczach nie zdobyła nawet punktu i jedyną, która nie strzeliła bramki.
Za tydzień zawodników Pogoni czeka ciężki wyjazdowy mecz z liderem – Rakowem Częstochowa, dlatego najlepiej by było, żeby jak najszybciej wyciągnęli wnioski i zapomnieli o tym spotkaniu i bez garbu złych wspomnień powalczyli w Częstochowie.
Po meczu powiedzieli:
Mieczysław Sobczak (trener Pogoni Świebodzin): Trzeba powiedzieć, że jeżeli chodzi o posiadanie piłki to mieliśmy jej więcej. Nie mogliśmy znaleźć recepty na to, żeby znaleźć dokładne ostatnie podanie, które dałoby nam gola. W pierwszej połowie takie sytuacje były, ale nastąpił zupełny brak zdecydowania u napastników. Później chcieli to koniecznie zremisować czy nawet wygrać, ale niestety nic im nie wychodziło, nic im się nie układało. Wszystko nieszczęśliwie się nie układało. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski i tyle. Drużyna w Katowicach (poprzednia kolejka) wyglądała zupełnie inaczej niż dzisiaj.
Krystian Golec (trener Skalnika Gracze): Spotkały się drużyny, które przegrały pierwsze dwa spotkania. W pierwszej połowie było widać, że drużyna gospodarzy posiadała przewagę, oddała kilka strzałów, a my mieliśmy praktycznie tylko jedną sytuację. Przebieg drugiej był już bardziej wyrównany z lekkim wskazaniem na nas. Nie mówię, że wygraliśmy zasłużenie, ale chyba tą walką i determinacją dopięliśmy celu. Jestem zaskoczony, że w drugiej połowie zaczęliśmy atakować tak odważnie. W ostatnich dwóch spotkaniach brakowało nam sił ale teraz w końcówce moi zawodnicy atakowali nawet pomimo prowadzenia i próbowali strzelić jeszcze jedną bramkę. To jest dla nas ważne zwycięstwo. Obawiałem się trochę o kondycję fizyczną, przygotowanie.
Posłuchaj wypowiedzi trenerów – kliknij ikonę AUDIO u dołu strony
Pogoń wystąpiła w składzie: Arkadiusz Fleszar, Artur Nowaczyk, Marcin Iwan, Maciej Grochowski, Marcin Bodnar, Łukasz Kołodyński, Tomasz Iwanowski (k), Marek Wolak, Mariusz Ekiert, Roman Kopacz, Tomasz Jaworski. Rezerwowi: Grzegorz Tomiak, Andrzej Puchacz, Damian Janecki, Arnold Jagiełło, Wojciech Popielicki, Piotr Andrzejczak, Roma Tshomenko.
Pozostałe wyniki 3 kolejki: Koszarowa Żywiec – Rozwój Katowice 1:0, MKS Kluczbork – Gawin Królewska Wola 2:2, Miedź Legnica – Lechia Zielona Góra 1:1, Arka Nowa Sól – Walka Makoszowy 1:2, Orzeł Ząbkowice Śląskie – Unia Kunice 1:0, Chrobry Głogów – Polonia Słubice 0:0, GKP Gorzów Wlkp. – Raków Częstochowa 1:1.