To był iście festynowy weekend. W miniona niedzielę w okolicach Rozłóg bawiono się, zbierając jednocześnie pieniądze dla Cypriana. Dzień wcześniej wielu mieszkańców Świebodzina i okolicznych miejscowości przybyło na Festyn Rodzinny, który stowarzyszenie Ars Familia zorganizowało u stóp figury Chrystusa.
W trakcie festynu mnóstwo się działo. Trzeba było być niesamowicie wymagającym, albo leniwym, żeby nie znaleźć nic interesującego. I to dla osób w każdym wieku. Dorośli mogli więc odwiedzać stoiska z rękodziełem, albo przyglądać się z bliska pracy kowala. Można było ponadto podziwiać wystawę zdjęć, które wykonali członkowie sekcji fotograficznej świebodzińskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Ci, którzy chcieli sprawdzić swoją krzepę, startowali w konkurencjach prowadzonych przez świebodzińskie Stowarzyszenie Sympatyków Sportów Siłowych Arm Strong.
Ciekawi historii miasta mieli możliwość nabycia wydawnictw o Świebodzinie, a
odważniejsi zasiedli za kierownicą specjalnego samochodu i na własnej skórze przekonali się, co czuje kierowca w czasie dachowania. Ci, którzy chcieli, mieli możliwość oddania krwi w punkcie mobilnym.
Z kolei zainteresowani turystyką mogli dowiedzieć się nieco o szlakach rowerowych na naszym terenie oraz wypełnić ankietę związaną właśnie z tym zagadnieniem, przygotowaną przez członków Lubuskiego Klastra Turystycznego Świeboda. Najmłodsi z zainteresowaniem lgnęli do strażaków i policjantów, którzy wystawili się ze swoim sprzętem, ale także skorzystali z okazji i sporo czasu poświęcili profilaktyce.
Ale dzieci miały przed sobą również inne atrakcje. W tym możliwość popływania na rowerkach wodnych, zabawy na skoczniach, albo dmuchanych zjeżdżalniach. Zresztą nie sposób wymienić wszystkich atrakcji, bo było ich całe mnóstwo.
Oczywiście do tego dochodziło wszystko to, co działo się na scenie i na placu. A było tego równie sporo: zabawy integracyjne dla najmłodszych, mecz piłki nożnej księża kontra ojcowie rodzin, biesiada kresowa, kabaret na stojąco czyli stand-up w wykonaniu Krzysztofa Kamyszka, koncerty, teatr ognia, a na koniec zabawa przy muzyce sprzed kilkudziesięciu lat. Festyn zakończył się po godzinie pierwszej w nocy.
Z przebiegu festynu zadowolony jest Rafał Wojtkiewicz ze stowarzyszenia Ars Familia. – Jesteśmy zadowoleni, że udało nom się osiągnąć główny cel imprezy, czyli integracja lokalnej społeczności i świetna zabawa. R. Wojtkiewicz cieszy się również z tego, że do pomocy w organizację imprezy włączyło się wielu ludzi, w tym członkowie lokalnych stowarzyszeń. Podkreśla także wkład sponsorów, dzięki którym można było zorganizować festyn z więcej niż przyzwoitym rozmachem. – Ale przede wszystkim dziękuję mieszkańcom Świebodzina i powiatu za to, że przyszli i wspólnie się bawili.