Powiatowym Zespołem Szkół Technicznych i Zawodowych w Świebodzinie od kilku tygodni kieruje nowy dyrektor – Sabina Orlicka. Jej wybór wzbudził wiele kontrowersji, szczególnie wśród grona pedagogicznego byłej szkoły zawodowej. Czy nauczyciele mają powody do niepokoju?
Andrzej Lichuta: Znalazła się pani w nowej roli. Odpowiada pani za kształcenie zawodowe w Świebodzinie. Jak się pani czuje w tej roli?
Sabina Orlicka: Ciężko powiedzieć, bo rok szkolny jeszcze się nie rozpoczął, ale przystępując do konkursu decyzję podjęłam świadomie. Przygotowywałam się również do roli dyrektora szkoły kształcącej zawodowo. W związku z tym zamierzam jak najlepiej wykorzystać wiedzę którą posiadam i umiejętności, żeby kształcenie zawodowe w powiecie poprawiło się. Żeby więcej uczniów przychodziło i wybierało całkiem świadomie klasy kształcące w kierunkach zawodowych. Jeżeli będziemy chcieli pozyskiwać lepszych uczniów, to oczywiście stawiam tutaj na rozwój klas technicznych.
Co trzeba jeszcze zrobić żeby 1 września wystartować pełną parą i gdzie będziecie funkcjonować? Tylko na Świerczewskiego, czy również na Żaków?
To pytanie do organu prowadzącego. Na ten moment klasy 2-4 technikum, które są na Żaków, jeszcze tam są. Oczywiście nie jest żadną tajemnicą, że w ciągu roku szkolnego będziemy przenosili się tutaj (na ul. Świerczewskiego – przyp. AL). Trzeba zbadać możliwości tej szkoły, czy jesteśmy w stanie i w jakim czasie przenieść się do tego budynku. Czy na pewno przy klasach technikum w których zarówno zajęcia zawodowe jak i np. językowe które odbywają się w grupach, jesteśmy w stanie fizycznie tutaj wszyscy się pomieścić. Także na ten moment żadnych innych informacji, oprócz tego, że budynek na Żaków jak i na Świerczewskiego oraz warsztaty będą wchodziły w skład Powiatowego Zespołu Szkół Technicznych i Zawodowych, nie mam.
Czy spotkała się już pani z gronem pedagogicznym?
Niestety nie. Z pojedynczymi osobami owszem, ponieważ pierwszy dzień gdy przyszłam tutaj do pracy to był 2 lipca. Przychodziły pojedyncze osoby, które pracowały przy rekrutacji, także gdzieś tam z nimi rozmawiałam. Sama prosiłam jedną, czy drugą osobę w związku z pewnymi zmianami które będą musiały zaistnieć. Pytałam czy wyrażają zgodę na zmianę swoich przydziałów.
Nie ma co kryć, że pomiędzy gronem pedagogicznym ze Świerczewskiego a gronem z Żaków są konflikty. Nie obawia się pani, że będzie to utrudniało prace?
Osoby z którymi spotykałam się tutaj na Świerczewskiego też gdzieś to przypominały. Ukierunkowane to było właśnie na nauczycieli z Żaków - że to gdzieś w obronie szkoły padły pewne słowa, może zbyt ostre słowa. Ja jestem może troszeczkę niepoprawną optymistką i wydaje mi się, że czas goi wszystkie rany. Nie czarujmy się. Przecież oni wszyscy się znają. (…) Jest to wszystko do ogarnięcia.
Wywiad został udzielony świebodzińskiej telewizji HTŚ. Cała rozmowa do oglądnięcia poniżej.