Trwa remont organów w świebodzińskim kościele p.w. św. Michała Archanioła. Stwierdzenie, że prace są na finiszu, byłoby pewnym nadużyciem, jednak na pewno są bliżej końca niż początku.
Prace nad renowacją zabytkowego instrumentu rozpoczęły się niewiele ponad rok temu. O tym, że remont organów w najstarszym świebodzińskim kościele jest konieczny, wiadomo było od kilku lat. Instrument, który po raz ostatni był remontowany przed niemal trzydziestu laty, z roku na rok grał coraz gorzej. Mówili o tym m.in. organiści, którzy mieli okazję zasiąść za jego klawiaturą w trakcie koncertów organizowanych w ramach Międzynarodowego Festiwal Muzycznego im. Agricoli. Mówiąc wprost - organy grały kiepsko i nie było możliwości aby wykorzystać cały ich potencjał.
Po dokładnym przyjrzeniu się instrumentowi przez Zbigniewa Aleksandra, organomistrza który przeprowadzał ostatnią renowację organów, ten stwierdził że nie wystarczy cząstkowa naprawa, ale konieczny jest remont generalny.
I tak od słów do czynów, prace się rozpoczęły. W ostatnich miesiącach instrument został niemal kompletnie zdemontowany – zniknęły m.in. piszczałki. W ich miejscu ziała ogromna dziura. Nie było jednak innego wyjścia. Po prostu renowacja instrumentu, bez rozłożenia go (niemal) na czynniki pierwsze, nie byłaby możliwa.
Jednym z podstawowych zadań było zakonserwowanie drewnianych elementów organów. A te w najlepszym stanie nie były. Powód? Wszechobecne korniki, które mocno przytyły na drewnianej diecie. Do każdej dziurki przez nie zrobionej należało zaaplikować, za pomocą strzykawki, specjalny środek chemiczny oraz gorący wosk. Drewniane elementy, których nie udało się uratować, musiały zostać wymienione.
Nowe są także dwa miechy – te, używane do tej pory były już zużyte. Wymienione zostały także o wiele mniejsze mieszki. Jest ich jednak o wiele więcej, bo około dwóch tysięcy. To pokazuje z jak wielu części składa się cały instrument – są ich dziesiątki tysięcy.
Gdy organy zostaną złożone w całość, konieczne będzie ich nastrojenie. – Każda z piszczałek będzie musiała mieć odpowiedniej wielkości, wymierzoną szczelinę. W razie potrzeby będzie trzeba je nieco kształtować – wyjaśnia Z. Aleksander, który przekonuje, że strojenie takiego instrumentu to sama przyjemność.
Przyjemnością będzie na pewno także ponowne usłyszenie dźwięku organów. Na to musimy jednak poczekać najpewniej do końca roku.