Mieszkańcy naszego miasta pomału zaczynają mieć serdecznie dosyć zimy. Dlatego część z nich, chcąc zaklinać rzeczywistość, próbuje przywołać wiosnę. Chociażby przez wspólne muzykowanie. Tak było w minionym tygodniu, gdy na deskach Świebodzińskiego Domu Kultury odbyły się aż dwa wiosenne koncerty.
Najpierw (środa 20 marca) na scenie pojawiło się liczne grono uczniów Państwowej Szkoły Muzycznej I Stopnia w Świebodzinie, którzy przywoływali wiosnę w trakcie koncertu Cztery pory roku. – Staraliśmy się dopasować repertuar to tego naszego pomysłu. Chcieliśmy pokazać jak kompozytorzy widzą pory roku. Jak przedstawiają je za pomocą dźwięków na różnych instrumentach - mówi Renata Sypień, dyrektor PSM.
Wystąpiły małe zespoły, które powstały głównie na początku obecnego roku szkolnego. Oprócz tego, że koncert miał być pierwszorzędną ucztą dla ducha, to równie istotny był element edukacyjny. – Chcieliśmy też, żeby dzieci mogły poobserwować siebie nawzajem. Stąd konwencja taka, że wszyscy nasi uczniowie, którzy brali udział w koncercie siedzieli cały czas na scenie. Mam nadzieję, że się nie nudziły. Wiadomo, trema, emocje, a i dzieci były przejęte swoją rolą – przekonuje dyrektor Sypień.
Dwa dni później na scenie pojawiły się zespoły działające na co dzień w Świebodzińskim Domu Kultury. Zarówno seniorskie, jak i młodzieżowe. Wśród nich Świebodzińska Orkiestra Dęta. – W związku z tym, że niedawno był Dzień Kobiet, przygotowaliśmy dla naszych pań bukiet melodii. Pojawiły się kawałki z różnych filmów, czy marszy – informuje kapelmistrz orkiestry, Remigiusz Rabiega.
Na scenie pojawili się także seniorzy, działający aktywnie m.in. w Sekcji Żywego Słowa. – Program został przygotowany głównie z myślą o paniach. Bo jakże może być wiosna, najpiękniejsza pora roku, jeżeli nie będzie pań. Staraliśmy się zrobić to wszystko jak najlepiej, żeby każdy był zadowolony i uśmiechnięty. Wydaje mi się, że program wyszedł nie najgorzej – mówi Zbigniew Żabski. Czuć tutaj nutkę skromności, bowiem całość wypadła znakomicie. I to zarówno w trakcie małego kabaretowego pokazu, jak i w czasie występu Zespołu Śpiewaczego Retro. - Za dużo prób nie było, ale traktujemy nasze występy na luzie, jako zabawę – twierdzi Jadwiga Zygmaniak. A jeżeli dobrze bawili się i wykonawcy i widzowie, to sukces pełny.