Kontynuuj W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Komentuj artykuły.     Wyraź swoją opinię.     Dyskutuj z innymi!!      Korzystaj z komentarzy! 

 

  Czwartek, 24 Marzec 2016   Imieniny: 
START / Aktualności / Przegrana w ostatnich sekundach A A A     
al|2008-08-27 21:53:34  
Dotychczasowy wicelider, Wulkan Wrocław, okazał się zbyt mocnym przeciwnikiem dla świebodzińskiej Pogoni, która musiała uznać jego wyższość i przegrała w meczu szóstej kolejki 1:2.
 
            Była to jedna z tych boleśniejszych porażek, bowiem losy spotkania zostały rozstrzygnięte w ostatnich sekundach spotkania. A mogło być całkiem inaczej, a dokładnie tak, jak w meczu z Chrobrym Głogów, kiedy to pierwszą bramkę Pogoń zdobyła w 20 sekundzie spotkania. Dziś bliski szczęścia był Tomasz Cenin, który tuż po pierwszym gwizdku, oddał mocny strzał na bramkę rywali, jednak bramkarz zdołał złapać piłkę lecącą w krótki róg. Drugą dogodną okazję gospodarze stworzyli w ósmej minucie. Wówczas z rzutu wolnego uderzał T. Cenin – do piłki, która trafiła w lewy słupek, dopadł Radosław Erlich, ale jego dobitka trafiła w poprzeczkę.
Osiem minut później goście wyszli na prowadzenie. W polu karnym nieprzepisowo zagrał Adam Suchowera. Sędzia ukarał go żółta kartką i podyktował rzut karny, który wykorzystał Sławomir Kołodziej, choć niewiele brakowało, a Michał Hajdasz sięgnąłby futbolówki.
Z upływem minut coraz bardziej rysowała się przewaga Wulkana. To goście byli częściej przy piłce i z większą łatwością (choć nie swobodą) ją rozgrywali. Pogoń również zapuszczała się w okolice pola karnego rywala, ale robiła to rzadziej i z większym trudem.
Na piętnaście minut przed zakończeniem pierwszej połowy, żółtą kartką ukarany został Maciej Grochowski. W związku z tym, że była to jego druga kartka w tym spotkaniu musiał opuścić boisku. Analizując na chłodno decyzję sędziego można mieć poważne wątpliwości, czy postąpił słusznie. Faul był bezdyskusyjny, ale żółty kartonik raczej się za to nie należał. Od tej chwili Pogoń musiała radzić sobie w dziesiątkę. Nie było to proste, ale zawodnicy miejscowych potrafili wykrzesać z siebie wiele sił i ambicji, ale nic poza tym. Na szczęście do czasu. W 45 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, na bramkę wrocławian strzelał Grzegorz Pawłowski. Bramkarz był górą, ale nie zdołał złapać piłki. Pierwszy był przy niej Janusz Obuchanicz. Na kopnięta przez niego piłkę wpadł jeszcze A. Suchowera i wepchnął ją do siatki, rehabilitując się tym samym, za faul, po który padła bramka z rzutu karnego.
Druga połowa była dla gospodarzy ciężką przeprawą. Goście już na samym początku zaatakowali bardzo zdecydowanie. W 47 minucie Hajdasza wyręczył jeden z naszych obrońców, który wybił piłkę z linii bramkowej. Kilkadziesiąt sekund później bramkarz Pogoni zbyt daleko zapuścił się w pole. Jeden z zawodników Wulkana widząc to próbował go lobować. Na szczęście M. Hajdasz zdołał naprawić swój błąd - wrócił do bramki i w ekwilibrystyczny sposób „wyciągnął” piłkę z linii. Sędzia nie dopatrzył się bramki i pozwolił grać dalej, ale gdyby pokazał na środek boiska, to chyba nie można by mieć do niego o to pretensji…
Dalsza część spotkania przebiegała według prostego scenariusza – silny napór gości, przypominający chwilami nawałnicę i krótkie okresy gry, w których Pogoń próbowała zagrozić bramce rywala. Próbowała to dobre określenie, bo gospodarze mocno naciskani mieli poważne problemy ze skonstruowaniem składnego ataku, choć przyznać trzeba, że czasami, ta sztuka im się udawała pomimo gry w osłabieniu. Swojej szansy na zdobycie bramki, Pogoń szukała w stałych fragmentach gry. Sporo było rzutów wolnych, jednak sposób ich wykonania nie pozwolił na osiągnięcie sukcesu. Warto również odnotować dwie okazje Pogoni. Pierwszą w siedemdziesiątej minucie miał Damian Janecki (10 minut wcześniej zmienił Obuchanicza), który po wycofaniu piłki huknął potężnie na bramkę wrocławian. Wydawało się, że piłka wpadła do bramki – niestety tylko boczna siatka. Gdyby ten strzał wyszedł osiemnastoletniemu piłkarzowi, to byłaby to zapewne jedna z piękniejszych bramek jakie zdobył w swojej karierze. Drugiej okazji w 88 minucie nie zdołał wykorzystać R. Erlich, który dostał dobre prostopadłe podanie. Niestety naciskany przez obrońców nie był w stanie oddać celnego strzału.
Mecz został rozstrzygnięty dosłownie w ostatnich sekundach gry. W 94 minucie Wulkan wykonywał rzut wolny. Ten jeden, jedyny raz piłkarze gości nie zostali dobrze przypilnowani i to się zemściło – Hajdasz został pokonany przez Tomasza Gajowego. Cała kilkudziesięciominutowa „obrona Częstochowy” poszła na marne…
Być może gdyby świebodzińscy piłkarze nie przesadzili z liczbą sytuacji opóźniających grę, to sędzia szybciej gwizdnąłby po raz ostatni i mecz zakończyłby się szczęśliwym dla Pogoni remisem. Ale teraz to można „gdybać”. W każdym razie patrząc na przebieg meczu można z czystym sumieniem stwierdzić, że drużyna gości była najzwyczajniej w świecie lepsza (pamiętajmy, że grała w przewadze). Mówił o tym również trener wrocławian Ireneusz Mamrot, który i tak miał pretensje do swoich zawodników, że wcześniej nie wykorzystali wielu dogodnych sytuacji. Docenił jednocześnie drużynę Pogoni – Muszę przyznać, że zespół Świebodzina bardzo mnie zaskoczył. Naprawdę dobrze się prezentował i mieliśmy spore problemy z odniesieniem zwycięstwa. Niestety trener Pogoni Adam Benesz w ogóle nie miał ochoty na rozmowę.
Kolejny mecz już w najbliższą niedzielę. Tym razem Pogoń zmierzy się na wyjeździe z trzecim w tabeli Zagłębiem II Lubin, które wygrało dzisiaj na wyjeździe z Ilanką Rzepin 0:1. Naszych piłkarzy zobaczymy znów na świebodzińskim obiekcie za półtora tygodnia, w sobotę 6 września. Rywalem Pogoni będzie wówczas Łucznik Strzelce Krajeńskie, który jak na razie jest ostatni w tabeli. Jak na razie, Pogoń utrzymała swoją szóstą pozycję.
 
 
Pogoń wystąpiła w składzie: Michał Hajdasz, Maciej Grochowski, Adam Suchowera, Robert Stachowiak, Maciej Megger, Tomasz Burnejko (54. Daniel Ciach), Grzegorz Pawłowski (71. Bartosz Maruszewski), Radosław Erlich, Tomasz Cenin (k), Krystian Feciuch, Janusz Obuchanicz (60. Damian Janecki). Rezerwa: Norbert Czekaj, Andrzej Puchacz, Artur Nowaczyk.
 
 
Pozostałe wyniki szóstej kolejki: Ilanka Rzepin - Zagłębie II Lubin 0:1, Lechia II Zielona Góra - Promień Żary 0:3, Polonia/Sparta Świdnica - Chrobry Głogów 1:3, MKS Oława - Tęcza Krosno Odrzańskie 0:0, Arka Nowa Sól - Pogoń Oleśnica (przełożony), Orzeł Ząbkowice Śląskie - Unia Kunice 3:0, Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie - Górnik Polkowice 1:5.
Powrót
KOMENTARZE
meczpiter76|2008-08-28 07:25:21
Z Zagłębiem przegramy , no ale z Łucznikiem to przecież wygramy. Ameryki nie odkryłem , ale w piłce różnie bywa...
fajans|2008-08-28 12:02:18
no faktycznie to nie ameryka, ale wczoraj niewiele brakowało a byłby punkcik,choć przegrana była chyba najbardziej logicznym rozwiązaniem, ale tak jak mówisz piter - w piłce różnie bywa. może teraz też sie zdarzy?
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum.
Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany.
Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.
START   |   AKTUALNOŚCI   |   REKLAMA   |   KONTAKT   |   
 Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © Okolicenajblizsze.pl
Powiadom znajomego