Ciężko w to uwierzyć, ale jedna ze sztandarowych imprez organizowanych przez gminę Lubrza – Noc Nenufarów – została zorganizowano już po raz piętnasty. Ostatnia edycja tej imprezy odbyła się tradycyjnie w drugą sobotę lipca.
Impreza trwała od rana do późnych godzin nocnych. W tym czasie na terenie Ośrodka Wypoczynkowego Uniwersytetu Zielonogórskiego (i w jego okolicach), gdzie po raz kolejny zorganizowano rodzinną zabawę, wiele się działo. Ci, dla których wczesne wstawanie nie jest wielkim wyczynem już o godzinie 7-ej rano pojawili się na rodzinnych zawodach wędkarskich. W kolejnych godzinach także było co robić – pokazy ratownictwa wodnego, sprzętu strażackiego, mnóstwo konkursów i atrakcji dla najmłodszych, rajd rowerowy – oczywiście Szlakiem Nenufarów. Do tego koncerty m.in. zespołów Bahamas i świebodzińskich weteranów rocka , czyli A.S.O. Gwiazdą wieczoru był discopolowy Bayer Full.
Jednak najważniejsze miało nadejść dopiero po zmroku – widowisko Noc Nenufarów, które odbyło się nad samym jeziorem. Legenda napisana została przed kilkudziesięciu laty przez nieżyjącego już Józefa Wojciechowskiego. Na przestrzeni lat doczekała się wielu wariantów i interpretacji. Jednak sporo osób chciało żeby tym razem wrócić do pierwotnych wartości. Stąd też obecny scenariusz uwypuklał miłość i bliskie związki z naturą. – No i że Wierzbicha nie była do końca taka zła – mówi Jacek Cichocki, który wyreżyserował widowisko. – Ta rola jest mi chyba przeznaczona. Gram w przedstawieniu drugi raz pod rząd i znów jestem czarownicą – mówi ze śmiechem odtwórczyni roli czarownicy Wierzbichy Ewelina Ćwiklińska.
W spektaklu wzięło udział kilkudziesięciu aktorów-amatorów w różnym wieku. Byli to głównie mieszkańcy gminy Lubrza, którzy chcieli się zaangażować w to niecodzienne przedsięwzięcie. – Każdy kto chciał się zaangażować mógł to zrobić – przekonuje J. Cichocki, który informuje, że wyboru odtwórców głównych ról dokonali sami mieszkańcy.
Fantastycznie wyglądał pokaz sztucznych ogni, nazwanych Ogniami Nenufarów, które zapierały dech w piersiach. W sumie wykorzystano około dwudziestu kilogramów materiałów pirotechnicznych, które sprawiły, że niebo nad jeziorem Goszcza mieniło się wieloma kolorami. Zresztą i sama woda również, bowiem przygotowane sztuczne ognie przelatywały również tuż nad jej powierzchnią.
- Impreza ma służyć promocji walorów naturalnych gminy Lubrza, gdzie mamy bogactwo lasów i jezior. Chcemy również promować ekologię – informuje Krzysztof Rosiński, odpowiedzialny za turystykę i promocję gminy.