Wielu mieszkańców naszego miasta z niecierpliwością oczekiwało na tą książkę. Świebodzin- ludzie, budowle, anegdoty swoja oficjalną premierę miała w pierwszy piątek marca. Na spotkaniu z autorem książki, Kazimierzem Gancewskim, pojawiło się kilkadziesiąt osób.
Spotkanie zorganizowano w Galerii Inspiracje ŚDK. Tak jak przed niemal dwoma laty, gdy swoją premierę miała w tym samym miejscu książka Świebodzin spod przymkniętych powiek, sala wypełniona została niemal po brzegi przez ludzi, którzy chcieli spotkać się z Kazimierzem Gancewskim, aby dowiedzieć się bezpośrednio właśnie od niego, co tym razem dla nich przygotował.
A przygotował sporo i z przyjemnością przypomnimy to po raz kolejny: w studwudziestostronicowej książce pięć rozdziałów zostało poświęconych kolejno: I - c.d. wspomnień, tym razem o budowaniu i podróżowaniu, II – budowlom, obok których przechodzimy nie mając dostępu do ich wnętrz, III - historyczny remont ratusza oraz nigdy nie opisywane Sandvilla i willa rodziny von Sallet, IV - anegdoty ze Świebodzinem w tle (w sumie ponad setka), V - pożegnania, wspomnienia niebanalnych postaci, które K. Gancewski chciałby ocalić od zapomnienia. Całość zilustrowana została całym mnóstwem fotografii, z których lwia część jest autorstwa znakomitego świebodzińskiego fotografa Piotra Węcławskiego.
W trakcie godzinnego spotkania K. Gancewski opowiadał m.in. o tym jak książka powstawała oraz np. dlaczego zdecydował się na zawarcie w niej tych, a nie innych anegdot. – Nasze życie nie składa się z jednej opowieści, tylko jakichś kawałeczków, drobnych koraliczków, które tam sobie dokładamy – wesołych, smutnych, tragicznych. Dopiero te koraliczki nanizane na sznurek, tworzą kolejny tom wspomnień o naszym mieście – przekonuje autor, który zwraca uwagę na, ważną jego zdaniem, kwestię ocalenie od zapomnienia wspomnień o ludziach, którzy już odeszli. – Jeśli my dzisiaj nie napiszemy o tych ludziach sprzed 25 lat, to kto kiedykolwiek o nich napisze?
Jednym z uczestników spotkania był znany osobiście autorowi świebodzinianin Ryszard Różanowski, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, którego list do K. Gancewskiego został wykorzystany jako wstęp do książki. – Z nostalgią wspominam obrazy przywołane przez Kazia. Te zdarzenia, te osoby, te miejsca. Zdaję sobie sprawę, że nasze córki i synowie, mają zupełnie inne obrazy przed oczami i inne wyobrażenie o tym mieście. To odchodzi w przeszłość. Bardzo dobrze się dzieje, że są tacy ludzie jak Kazio, którzy potrafią zakląć tą przeszłość w słowach. Musimy być im za to wdzięczni. Mam nadzieję, że jeżeli Kaziowi siły pozwolą, będzie pisał kolejne książki o Świebodzinie.
Nie będziemy oryginalni – my również mamy taką nadzieję.
„Świebodzin. Ludzie, budowle, anegdoty”. Wyd. Muzeum Regionalne 2013, jest do nabycia w księgarni przy ul. 1 Maja, w Muzeum i w drogerii „Zosia” na os. Łużyckim (obok „Malinki”).
Relację z piątkowego spotkania, w tym rozmowy z Kazimierzem Gancewskim oraz prof. Ryszardem Różanowskim, zobaczysz w dzisiejszym wydaniu serwisu informacyjnego świebodzińskiej telewizji HTŚ.