Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Dzisiejsze spotkanie pomiędzy Pogonią Świebodzin a Orłem Ząbkowice Śląskie było ostatnim, które w tym sezonie świebodziński trzecioligowiec rozegrał na własnym boisku. Niestety pożegnanie nie było udane – Pogoń przegrała 2:3, choć zagrała całkiem niezłe zawody. Tak więc na zwycięstwo piłkarzy w Świebodzinie, kibice będą musieli poczekać co najmniej kilkanaście tygodni.
Można zaryzykować stwierdzenie, że w pierwszych minutach gospodarze mieli delikatną przewagę. W 5 minucie Pogoń wykonywała rzut rożny, ale nie przyniósł on spodziewanego efektu. Chwilę później Orzeł wyszedł z kontrą i tylko przytomne zachowanie Marcina Iwana uchroniło Pogoń przed szybką stratą gola. To właśnie on zatrzymał piłkę zmierzającą do bramki po strzale Ernesta Balickiego. W tej sytuacji nie popisał się bramkarz Pogoni Maciej Disterheft, któremu zabrakło zdecydowania. W kolejnych minutach goście poczynali sobie coraz śmielej, zapuszczając się w pobliże pola karnego Pogoni, na którym niezbyt pewnie interweniowali obrońcy, za co ściągali na siebie gromy od kapitana Iwana. Jego upomnienia nie wystarczyły jednak na długo, bo w 27 minucie tylko cud uratował gospodarzy od utraty pierwszej bramki. Znów nienajlepiej zagrała współpraca na linii bramkarz – obrona. Do piłki dopadł Tomasz Owczarek, który lobował daleko wysuniętego Disterhefta. Wszyscy już widzieli piłkę w siatce, ale ta uderzona odrobinę za mocno odbiła się od poprzeczki. Kilka minut wcześniej na bramkę Orła, w sporym zamieszaniu, strzelał Grzegorz Pawłowski, ale bez powodzenia. W 34 minucie na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Tomasz Cenin – niestety bardzo niecelnie. Kilkadziesiąt sekund później kapitalnym uderzeniem popisał się Tomasz Burnejko. Po jego uderzeniu bramkarz gości Karol Buchla z trudem przeniósł piłkę ponad bramką. Dwie minuty później Burnejko świetnie wyłożył piłkę Ceninowi, jednak ten strzelił niecelnie. W 39 minucie dobrą interwencję zapisał na swoje konto Disterheft, który czubkami palców wybronił strzał Pawła Świerzawskiego. Do końca pierwszej połowy Pogoń stworzyła jeszcze dwie sytuacje. Niestety obydwu nie wykorzystał Rafał Baraniak.
W drugiej odsłonie garstka kibiców, która zasiadła na trybunach zobaczyła istny grad goli. W 50 minucie kiepsko sprawiła się obrona gospodarzy. Podanie, które minęło wielu miejscowych zawodników dotarło do Artura Monasterskiego, który z bliska wpakował piłkę do siatki Pogoni. Dwie minuty późnie mogło być 1:1. Rzut wolny dla Pogoni wykonywał Marcin Iwan, który potężnie huknął z ok. 30 metrów – niewiele brakowało.
Fragmenty spotkania Pogoń – Orzeł (2,14 min. 5,20 mb)
W 60 minucie padła wyrównująca bramka. Trzeba przyznać, że była dość zaskakująca. Z prawej strony dośrodkowywał Grzegorz Pawłowski, jednak tak podkręcił piłkę (pewnie pomógł również wiatr), że wpadła ona do bramki – bramkarz i chyba wszyscy na stadionie byli kompletnie zaskoczeni. Trzeba przyznać, że bramka była przecudnej urody. Ale radość z wyrównania była chyba zbyt duża, bo zaledwie kilkadziesiąt sekund później kompletnie pogubili się nasi obrońcy, którzy zostali „rozklepani” i Balicki nie miał większych problemów ze zdobyciem gola. Po następnych czterech minutach było już 1:3. Zdobywca bramki Piotr Woźniak miał tyle miejsca i czasu, że mógł zapytać Disterhefta w który róg ma strzelać. Ale świebodzińscy piłkarze wcale nie mieli zamiaru się poddać, za co należy im się szacunek. Ich uparte dążenie do zmiany rezultatu zostało nagrodzone w 70 minucie. Wówczas Pogoń wyszła z szybką kontrą, a najbliżej bramki Orła znalazł się Cenin, który mocnym strzałem pokonał golkipera gości, pomimo tego, że ten miał już piłkę na rękawicach. Na wyrównanie pozostało jeszcze sporo czasu. Niestety gospodarze pomimo kilku prób (m.in. Wiktora Jurczyka) nie zdołali strzelić trzeciego gola. Również goście nie podwyższyli już wyniku. Nienajlepszym zakończeniem spotkania była czerwona kartka dla Marcina Iwana na sekundy przed ostatnim gwizdkiem. Można mieć wrażenie, że sędzia chyba nieco się zagalopował…Nieobecność Iwana w następnym meczu jeszcze bardziej skomplikuje trenerowi Adamowi Beneszowi sytuację kadrową, która i tak jest niewesoła.
Za tydzień Pogoń rozegra ostatni mecz (Chrobry Głogów) w, delikatnie mówiąc, nienajlepszym sezonie. Ale sposób w jaki młodzi piłkarze Pogoni rozegrali dzisiejsze spotkanie może budzić delikatny optymizm – widać znaczną poprawę w jakości gry. Jeżeli po sezonie władze klubu pokuszą się o drobne wzmocnienia o które dopomina się szkoleniowiec, a obecni zawodnicy solidnie przepracują z trenerem Beneszem okres przygotowawczy, to jesień może być całkiem ciekawa.
Pogoń wystąpiła w składzie: Maciej Disterheft, Marcin Iwan, Bartosz Maruszewski, Wojciech Popielecki, Tomasz Burnejko, Tomasz Cenin, Wiktor Jurczyk, Rafał Baraniak, Grzegorz Pawłowski, Artur Nowaczyk, Adam Suchowera. Rezerwa; Arkadiusz Fleszar, Andrzej Puchacz, Jacek Bodys.
Pozostałe wyniki 29 kolejki: Lechia Zielona Góra - Rozwój Katowice 4:1, Walka Makoszowy - Gawin Królewska Wola 0:1, Unia Kunice - Koszarawa Żywiec 4:3, Polonia Słubice - MKS Kluczbork 1:0, Raków Częstochowa - Miedź Legnica 3:2, Skalnik Gracze - Arka Nowa Sól 1:2, GKP Gorzów Wlkp. - Chrobry Głogów 0:0.