Świebodzińska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm mężczyznom w wieku 49 i 69 lat, którzy weszli w posiadanie… tuszy sarny rogacza.
Z poczynionych ustaleń wynika, że oskarżeni 14 stycznia tego roku, na terenie obwodu łowieckiego w okolicach Świebodzina, nie będąc uprawnionymi do wykonywania polowania weszli w posiadanie tuszy sarny rogacza. Szkopuł w tym, że gatunek ten jest aktualnie w okresie ochronnym. Tym samym kłusownicy działali na szkodę Skarbu Państwa. Ponadto jeden ze sprawców posługiwał się bronią i amunicją, która nie była myśliwską.
W toku przeprowadzonego postępowania ustalono, że pierwszy z oskarżonych postanowił udać się do lasu w celu odstrzelenia sarny. Wziął ze sobą broń i nóż, jednak nie miał czym dojechać do lasu. Poprosił więc o podwiezienie drugiego z oskarżonych. W czasie jazdy, gdy kierowca dowiedział się w jakim celu jadą do lasu, mężczyźni umówili się, że podzielą się ewentualną zdobyczą.
Wyjazd na polowanie okazał się owocny: 49-latek strzelił do sarny, którą napotkał w lesie, a następnie podciął jej gardło. Po chwili zadzwonił po kolegę, który przyjechał na miejsce i pomógł mu umieścić zwierzę w aucie.
Nie dane im jednak było cieszyć się zdobyczą, bowiem zanim wyjechali z lasu natknęli się na strażnika Koła Łowieckiego, który zauważył ślady krwi na śniegu. Gdy mężczyzna zajrzał do bagażnika i znalazł sarnę, powiadomił policję.
Oskarżeni przyznali się do zarzucanych im czynów i wyrazili chęć dobrowolnego poddania się karze. Jeżeli sąd nie przychyli się do tego wniosku, wówczas oskarżonym grozi kara pięciu lat pozbawienia wolności.