Trwa remont w nowej siedzibie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego przy ul. Żaków. W związku z tym, że prac nie udało się zakończyć w terminie, wychowankowie ośrodka rok szkolny rozpoczną w starej siedzibie. Na przeprowadzkę będą musieli poczekać jeszcze kilka tygodni.
Termin zakończenia prac upłynął 15 sierpnia, jednak przechodząc obok gmachu widać i słychać, że roboty jeszcze trwają. Głównie na parterze i pierwszym piętrze. Dwie ostatnie kondygnacje zostały już praktycznie zakończone i trwają odbiory. Jak informuje dyrektor SOSW Jolanta Waszczuk, wykonawca zdążył tu wykonać prace w terminie, a trzeba wiedzieć, że obowiązują go dwie umowy. Pierwsza dotyczy dwóch pierwszych kondygnacji, a kolejna pozostałych dwóch. Stało się tak, bowiem dopiero po rozstrzygnięciu pierwszego przetargu starostwo znalazło pieniądze na remont pozostałych dwóch pięter. - Jeden z podwykonawców spóźnił się o trzy tygodnie ze wstawieniem okien, stąd te przesunięcie w czasie – wyjaśnia J. Waszczuk.
O ile dwie ostatnie kondygnacje są już gotowe, to brakuje tam lamperii. Dlaczego? Otóż SOSW nie chce aby zostały one pokryte mało estetyczną farbą olejną, a specjalną włókniną. O ile ta została zakupiona, to brakuje jeszcze farby (około 200 litrów), a z pieniędzmi na ich zakup jest krucho. Dlatego dyrektor Waszczuk z otwartymi ramionami przyjmie wszelką pomoc w tym zakresie. – Jeżeli jakieś firmy mogłyby nam podarować chociaż po 10, 20 litrów białej farby, to byłabym bardzo wdzięczna.
Całe opóźnienie sprawi, że rozpoczęcie nowego roku szkolnego nie nastąpi na Żaków, a jeszcze w starej siedzibie przy ul. Okrężnej. – Jeszcze przez jakiś czas będziemy musieli tam funkcjonować, ale myślę, że zmieścimy się ze wszystkim do końca września. Komplikuje nam to sytuację, bo chcielibyśmy już być na Żaków i mieć to wszystko z głowy. Oczywiście, że jestem tym zasmucona, ale tak to bywa przy tego typu dużych pracach – mówi Jolanta Waszczuk, która przekonuje jednocześnie, że opóźnienie nie wpłynie negatywnie na cały proces dydaktyczny.
Osobną sprawą jest przeprowadzka, która w przypadku tak dużej placówki, jest poważną operacją logistyczną. Samych ławek jest kilkaset. – Całość zostanie zorganizowana. Nauczyciele będą wszystko pakować, a przenosinami zajmie się ekipa. Mam już kilkanaście dorosłych osób do pomocy, zorganizowałam również samochody – informuje J. Waszczuk. Być może uda się jeszcze zaangażować do pomocy większą „brygadę”. Skąd? Dyrektor nie chce jeszcze tego ujawnić. – Po prostu nie chcę zapeszać.
W związku z opóźnieniem na wykonawcę nałożone zostaną kary umowne.