Co prawda największa zabawa w czasie tegorocznych Dni Świebodzina miała miejsce w trakcie dwóch finałowych dni na błoniach, jednak pierwszy akord dni miasta zabrzmiał już w piątek (18 czerwca) na świebodzińskich ulicach i placu ratuszowym, kiedy to trzy orkiestry dęte – świebodzińska, grodziska i z Ośna Lubuskiego, dały niezapomniany koncert. Okazją były naturalnie Dni Świebodzina, choć równie ważne, a dla wielu pewnie i ważniejsze, było pięciolecie istnienia Świebodzińskiej Orkiestry Dętej.
- Chcieliśmy uczcić pięciolecie naszego istnienia, a najlepszym wyjściem w takiej sytuacji jest oczywiście zaproszenie innych orkiestr. Zauważyłem, że czegoś takiego w Świebodzinie w ostatnich pięciu latach nie było. Dlatego postanowiliśmy to zorganizować – mówi kapelmistrz świebodzińskiej orkiestry Remigiusz Rabiega.
Orkiestry przeszły ulicami Głogowską, Kilińskiego, Parkową, Placem Browarnianym i Wiejską na Plac Jana Pawła II, gdzie czekała na nie rozstawiona scena. Ciekawe było to, że każda z nich maszerowała osobno. To sprawiło, że przemarsz był dłuższy no i oczywiście każda z orkiestr mogła skupić uwagę przechodniów tylko na sobie. Zgodnie z założeniami w imprezie miała wziąć udział jeszcze jedna orkiestra – z Nowej Soli. Niestety na kilka dni przed planowanym występem jej przyjazd został odwołany.
Ale nawet przy jednej orkiestrze mniej całość robiła spore wrażenie. Chyba największe wywarła orkiestra z Grodziska Wlkp. Ale w sumie ciężko spodziewać się czegoś innego po orkiestrze istniejącej ponad 80 lat, a jeżeli weźmie się jeszcze pod uwagę, że od ponad trzydziestu przewodzi jej ten sam kapelmistrz (Stanisław Słowiński) to wszystko jest już jasne. Problemu z zaproszeniem tej orkiestry nie było najmniejszego. Można powiedzieć, że w pewnym sensie znalazła się ona w Świebodzinie „po znajomości”, bowiem wychowankiem S. Słowińskiego jest nasz kapelmistrz R. Rabiega.
Wielkie wrażenie zrobił pokaz musztry paradnej na rynku. Tutaj również i nasza orkiestra miała sporo do pokazania. Nie dość, że zagrała bardzo dobrze, to na dodatek niektórzy muzycy popisali się umiejętnościami niemal akrobatycznymi. Najpierw grając położyli się na plecach, a później wykonali gwiazdy. Wyglądało to bardzo efektownie. Ale tak być musiało, bo te elementy przygotowane zostały specjalnie na piątkowy występ.
Świetnie wypadł pokaz musztry w wykonaniu muzyków z Grodziska. Widać było kunszt i wielkie doświadczenie. Niewątpliwym atutem była również zdecydowanie większa liczba muzyków i tancerek, a to przemawiało na ich korzyść. Fantastycznie zabrzmiał marsz Orkiestry dęte wykonany wspólnie przez wszystkich muzyków, którymi dyrygował Remigiusz Rabiega. – Słysząc moc trzech grających orkiestr… to było wspaniałe wrażenie.
Koncert, podczas którego każda z orkiestr wykonała wiele utworów, trwał ponad dwie godziny. W jego trakcie m.in. ze strony władz miejskich i powiatowych popłynęło wiele słów podziękowań i zachęty dla „pięciolatki”, która mogłaby być w nieco lepszej kondycji. I nie chodzi tu wcale o wyposażenie (choć to zawsze może być lepsze), umiejętności, czy zaangażowanie, ale o skład, który mógłby być szerszy.
Obecnie orkiestra skupia około 25 młodych osób – w tym muzyków i dziewcząt z grupy choreograficznej. Ta liczba nie powala na kolana. A niestety za jakiś czas może być gorzej. – Boję się o przyszłość orkiestry. Bo jeżeli teraz jej filarami jest młodzież ze szkół średnich, to co będzie jeżeli oni zaraz pójdą na studia – nie ukrywa niepokoju kapelmistrz Rabiega. Jest tylko jedno lekarstwo na ten problem – nowi muzycy, którzy muszą zasilić szeregi świebodzińskiej orkiestry. – Żal mi i nawet trochę wstyd, że na takie miasto jak Świebodzin przypada średnio jeden muzyk w orkiestrze na tysiąc mieszkańców. To jest dla mnie tragedia. Bo przecież orkiestra to miejsce w którym młodzież spędza swój czas, a tutaj żadne głupie pomysły nie trafią im do głowy.
Jeżeli jesteś zainteresowany graniem w Świebodzińskiej Orkiestrze Dętej koniecznie zajrzyj na jej
stronę internetową.