Po czterech dniach odnaleziono osiemdziesięcioletniego mężczyznę, który we wtorek 22 grudnia wyszedł z domu i nie wrócił. Niestety mężczyzna został odnaleziony martwy.
O zaginięciu mężczyzny rodzina powiadomiła policję we wtorek wieczorem. Poszukiwania rozpoczęto natychmiast. Zaangażowano w nie policjantów, strażaków (w tym ochotników). Zaginionego szukała również rodzina.
Poszukiwania rozpoczęto na terenie Świebodzina. Dokładnie sprawdzono m.in. kilkuhektarowe nieużytki położone pomiędzy ulicami Żymierskiego a Konarskiego. Sprawdzano również ogródki działkowe, kamienice i przeróżne zakamarki do których zaginiony mógł zaglądać. Wykorzystano także system miejskiego monitoringu. Niestety mężczyzny nigdzie nie było. W nocy (22/23 grudnia) poszukiwania zostały zawieszone, jednak rano wznowiono je. Uczestniczyły w nich także dwie grupy ratowników z psami - Wałbrzysko-Kłodzka grupa GOPR oraz Grupa Ratownictwa Specjalistycznego z Żar.Zakres poszukiwań poszerzono o okoliczne miejscowości (m.in. Ojerzycze i Szczaniec), bowiem istniało prawdopodobieństwo, że zaginiony mógł się udać właśnie w te rejony. W całym mieście - na słupach i w sklepach, zawisły kartki z informacją o zaginionym.
Najgorsze przypuszczenia rodziny i wszystkich zaangażowanych w poszukiwania ziściły się 26 grudnia. Właśnie wtedy, tuż po południu, przy drodze prowadzącej do miejscowości Kiełcze odnaleziono ciało osiemdziesięciolatka. Na razie nie wiadomo jaka była bezpośrednia przyczyna śmierci. To wyjaśni sekcja zwłok.
Zgłosiła się do nas rodzina poszukiwanego, która za naszym pośrednictwem pragnie podziękować policji za szybką reakcję i profesjonalne działania. Dziękują również strażakom, ratownikom oraz wszystkim tym, którzy zaangażowani byli w akcję poszukiwawczą.