Trwają prace przy budowie kanalizacji deszczowej na ulicy Sulechowskiej w Świebodzinie. Skończy się wreszcie podtapianie domków jednorodzinnych położonych w dolnej części ulicy. Co prawda ze względu na niesprzyjającą pogodę prace nieco przystopowały, ale możemy się spodziewać, że gdy aura będzie bardziej łaskawa znów ruszą pełna parą.
Przygotowania do rozpoczęcia robót zaczęły się już w grudniu, niedługo po rozstrzygnięciu przetargu, który wyłonił wykonawcę. Jednak maszyny i robotnicy pojawili się na placu budowy w lutym.
Zgodnie z umową inwestycja powinna zakończyć się do końca czerwca, jednak Mirosław Olender naczelnik Wydziału Dróg w świebodzińskim starostwie ma nadzieję, że sprawę uda się zakończyć szybciej – Jeżeli nie będzie problemów z kolizjami przy przechodzeniu przez ulice, to możliwe, że inwestycja zostanie ukończona wcześniej. Niestety niespodzianki są wielce prawdopodobne, bowiem niemal przy każdej inwestycji realizowanej na terenie zabudowanym, wykonawcy natykają się na kable, czy rury, które nie są naniesione na plany, którymi dysponuje inwestor.
W ziemi zostaną ułożone żelbetowe rury o metrowej średnicy. Tak dużych rur nie stosuje się zbyt często, ale w trakcie prac projektowych uznano, że konieczne jest właśnie takie rozwiązanie, bowiem kanałem spływać będzie woda ze znacznego obszaru, który do tej pory nie był „wyposażony” w kanalizację burzową – od kościoła w stronę basenu nie ma praktycznie żadnego odwodnienia, poza rowem, który przy roztopach lub ulewach nie jest w stanie spełniać swojej roli. W takich przypadkach woda, która nie była odbierana przez instalacje spływała w dół ulicy Sulechowskiej zalewając posesje znajdujące się w dole po jej prawej stronie. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że takie sytuacje były dla mieszkańców tego terenu niezwykle uciążliwe. To właśnie oni skutecznie zabiegali o rozwiązanie problemu.
Główny kanał będzie miał niemal czterysta metrów długości. Rozpoczynać się będzie w najniżej położonym punkcie ul. Sulechowskiej (dalej za szkołą muzyczną) i biec będzie w stronę basenu, aż do wysokości domków, nazywanych przez mieszkańców góralskimi. Oprócz samego kanału zostaną wybudowane przykanaliki i wpusty zbierające deszczówkę u góry ulicy.
Jak to zwykle bywa przy tego typu robotach nie da się uniknąć utrudnień. Jednym z nich będzie „zaciemnienie”. Wszystko wskazuje na to, że konieczne będzie, na pewien czas, odłączenie linii zasilające oświetlenie uliczne – Ze względu na to, że wykopy prowadzone są do pięciu metrów, pracują tam duże koparki. Ze względów bezpieczeństwa trzeba będzie wyłączać linie, bo sprzęt nie może pracować, gdy linia jest włączona – wyjaśnia M. Olender. Uciążliwe będą również przewężenia na jezdni. Może pojawić się również (na pewnych odcinkach) konieczność wprowadzenia ruchu wahadłowego.