Niebanalna przedstawicielka „tej dzisiejszej młodzieży” opowiada o poezji, wrażliwości, świecie widzianym w wymiarze 5D i poetyckich opisach na gg.
Rozmowa z Klaudią Małagocką, uczennicą III klasy Publicznego Gimnazjum nr 1 w Świebodzinie, laureatką licznych konkursów poetyckich - zarówno wojewódzkich, jak i ogólnopolskich.
Małgorzata Sawiak: Klaudia, po co się pisze wiersze?
Klaudia Małagocka: Po co się pisze wiersze? No właśnie… dużo rzeczy robi się bez zastanowienia… Chyba dla własnej frajdy i tylko przy okazji, żeby pokazać drugiemu człowiekowi swoje obserwacje, żeby samemu się z tymi obserwacjami oswoić, żeby rzeczy pozornie błahe i nieważne okazywały się jednymi z najważniejszych.
Pamiętasz swój pierwszy wiersz? Albo jeden z pierwszych?
Od zawsze coś tam rymowałam, ale słowa wymawiane uciekały. Pierwszy naprawdę zapisany wierszyk to „Szaraczek” w trzeciej klasie podstawówki. Myślałam wtedy, że to coś naprawdę dobrego, pamiętam, jaka dumna byłam.
Najpierw był „Szaraczek”, długo nic, a potem dopiero w gimnazjum?
No właśnie. Potem od razu konkurs literacki w Drezdenku pod hasłem „Wędrujemy, wędrujemy”, kategoria prozy i poezji.
I od razu pierwszy sukces?
Tak, pierwsze miejsce w obu kategoriach. To było dla mnie zaskoczeniem, ale i mobilizacją. Bo wiadomo, że początkowo sukcesy nas mobilizują. Pomyślałam wtedy, że fajnie by było popróbować z tym pisaniem.
Potem przyszły kolejne sukcesy, było ich naprawdę dużo. Który konkurs wspominasz najlepiej? Która nagroda sprawiła Ci największą radość?
Wydaję mi się, że ten w Boguszowie Gorcach, którego rozstrzygnięcie odbyło się niedawno, otrzymałam jedną z dwóch równorzędnych nagród. To był konkurs prawdziwych poetów, to znaczy ludzie, z którymi miałam tam styczność, zajmowali się pisaniem od dawna, mieli za sobą debiutanckie tomiki, byli stałymi bywalcami wielu konkursów poetyckich w Polsce. Ja byłam jedyna, która dotarła w mojej kategorii wiekowej „Przed debiutem”, czułam się trochę mała przy nich, ale z drugiej strony dumna, że jestem tam.
Jak wyglądało to spotkanie? Jak oni cię przyjęli? To byli ludzie dorośli, czy traktowali Cię jakoś z góry, protekcjonalnie, czy wytworzyła się jakaś więź, wspólnota twórców?
Świetne było to, że rozmawiali ze mną nie jak z nastolatką, która tylko przelewa na papier wieczny żal do świata, „jak to w tym wieku”, ale jak z równą sobie. Usłyszałam wiele rad, kilka komplementów.
Czy pisanie zmieniło jakoś Twoje patrzenie na świat?
Chyba tak. Może dlatego, że ja mam swoje jakieś tam obserwacje, których inni ludzie nie dostrzegają. I jeśli je przelewam na papier, to znaczy, że się z nimi już oswoiłam i dla mnie są naturalne. A potem wydaje mi się, że to jest normalne spojrzenie i że wszyscy tak mają. I trochę mnie zaskakuje, gdy odkrywam, że jest inaczej.
Jak to jest, czy Ty sobie chodzisz po świecie i szukasz tematu na wiersz, czy one przychodzą same? Czy patrzysz na świat z zamysłem „jakby to opisać”?
Zdarza mi się wyłączać i analizować świat. Czasami, kiedy idę sama, widzę miasto i słyszę słowa, które je opisują. Tak jest z haiku. Ono przychodzi samo, jak taki przebłysk. Obraz albo kilka słów. To tak, jakby w mózgu znajdował się tylko odbiornik, a nie wytwórnia.
Na ogół jesteś zadowolona ze swoich wierszy, czy też dużo poprawiasz, dopracowujesz, zmieniasz? Albo czy zdarza Ci się napisać coś i wiedzieć od razu, że to jest to, czy też potrzebujesz, żeby ktoś ocenił, zaakceptował?
Tak czy siak próbuję dopracowywać, mam prawie zawsze kilka różnych wersji jednego wiersza. Wolę też oddać go do oceny komuś innemu, kto spojrzy na niego obiektywnie.
Czy miewasz takie poczucie, jak napiszesz wiersz, że to jest dokładnie to, co chciałaś wyrazić?
Zdarza mi się, ale czasami, jak napiszę, to sama doszukuję się w tym jeszcze innego wymiaru. Jakby to, co stworzymy było nad nami, a nie odwrotnie. Ja czasami napiszę coś i potem dochodzę do wniosku, że może chodzić o coś zupełnie innego, że ktoś może inaczej odczytać. I to jest to, co pani powiedziała, że moje wiersze są starsze ode mnie. Bo ja się z nimi nie utożsamiam. Czasami piszę o czymś, ale to mnie bezpośrednio nie dotyczy. Ja sama nie zdaję sobie czasem sprawy z tej trójznaczności już a nie dwuznaczności.
Czy masz tu na myśli taki rodzaj nadwrażliwości, z której wynika, że postrzegasz nie tylko inaczej, ale bardziej, więcej? Więcej czujesz, niż potrafisz logicznie wytłumaczyć?
Wydaje mi się, że potrafię wczuć się w sytuacje innego człowieka. Ale może to być też tak, że ja myślę, że wiem, co ktoś czuje, a w rzeczywistości nie mam o tym pojęcia. W jakiś sposób jestem nadwrażliwa, czasem przewrażliwiona, wiem o tym.
Taka nadwrażliwość przeszkadza Ci w życiu?
No tak, bardzo często. Czasami chciałabym widzieć wszystko takie, jakie jest, nie zastanawiać się, nie analizować, zazdroszczę takim ludziom, którzy niczego nie nadinterpretują, nie drążą. A ja najczęściej niestety widzę wszystko w 5 D. Powoli staram się nad tym panować.
A jak wyjaśnisz taki fenomen- poezja jest jedną z najbardziej niszowych dziedzin, interpretacja wierszy w szkole to wróg największy, a jednocześnie jest mnóstwo portali internetowych z amatorską poezją, na wszelkie konkursy poetyckie napływa dużo prac. Skąd taka sprzeczność? Czy potrafisz to wytłumaczyć?
Moim zdaniem to się bierze z tego, że ludzie muszą się jakoś „wyżyć” twórczo. I też z nagromadzenia pewnych emocji, zwłaszcza w naszym wieku. Najczęściej jest to po prostu danie upustu uczuciom. Podobnie jest z takim zjawiskiem, jakim są bardzo emocjonalne opisy do gg.
Czy to też jest poezja czy potrzeba poezji? Chęć ubarwienia życia? Bo to jest bardzo ciekawe zjawisko, ono dotyczy wszystkich komunikatorów i portali społecznościowych. Z czego to się bierze? Bo z jednej strony nikt do czytania poezji się nie chce przyznać, a z drugiej strony niektórzy jej potrzebują.
To wiąże się może z koniecznością ukrywania wrażliwości na co dzień?
A dlaczego ukrywamy wrażliwość?
Dlaczego? Bo nie ma czasu. Bo to jest głupie. Bo nie chcemy okazać słabości. Teraz ceni się cięta ripostę albo brutalność języka. A ta wrażliwość tak czy siak gdzieś jest w człowieku i po godzinach, po południu znajduje ujście i pojawia się na przykład w opisie na gg.
Którego poetę cenisz najbardziej? Czy jest jakiś twórca, który wywarł na Ciebie największy wpływ?
Tak, jest. Ksiądz Jerzy Hajduga. Właśnie jak byliśmy w Drezdenku był w jury i dostałam dwa jego tomiki. Pisał miniatury i to mnie zainteresowało, to było to! On właśnie nie „wylewa” emocji, w jego wierszach raczej jest prostota. Nie pisał o uczuciach, ale pisał tak, że ja to poczułam. I to było takie świeże, niezwykłe.
Z którego swojego wiersza jesteś wyjątkowo dumna? Który kosztował Cię najwięcej pracy?
Nie mam takiego jednego. Chociaż w sumie - „Kolorowe szkiełka” - motyw kolorowych szkiełek „chodził” za mną dawno, bo wiązał się ze wspomnieniami z wczesnego dzieciństwa, kiedy to cała grupa dzieci z bloku grała w klasy szkłem. I zielone szkła były zawsze najlepsze, najszczęśliwsze; jakoś to we mnie zapadło, chciałam o tym napisać…
I już na koniec - warto pisać?
Warto. Warto pisać, warto nie bać się, nie podporządkowywać jakimś wzorcom, schematom. W wielu ludziach jest ta wrażliwość ukryta, trzeba tylko z nimi porozmawiać. O właśnie, wrażliwość wcale nie jest przereklamowana. Nie warto ograniczać jej do opisów na gadu gadu.
Dziękuję Ci bardzo za tę rozmowę, tym bardziej, że wiem, ile Cię to kosztowało.
Klaudia Małagocka- 16 lat, uczennica III klasy Publicznego Gimnazjum nr 1 w Świebodzinie. Na koncie ma następujące osiągnięcia:
- 1 miejsce w Konkursie Plastyczno- Literackim „Wędrujemy, wędrujemy” (kategoria prozy, kategoria poezji), Drezdenko (czerwiec 2009)
- tytuł laureata II edycji Szkolnego Przeglądu Talentów „Superjedynki Jedynki” (prezentacja
własnych tekstów), Świebodzin (grudzień 2009)
- nagroda w konkursie literackim wydawnictwa Delta Graphix i publikacja na ostatnich stronach w zeszytach z edycji „Zeszyty z opowiadaniem” (styczeń 2010)
- nagroda w Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „Miłość niejedno ma imię”, Zielona Góra (2010)
- wyróżnienie w II Międzygimnazjalnym Konkursie Poetyckim, Świebodzin (marzec 2010)
- II nagroda w XIII Konkursie Poetyckim im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Łodzi (grudzień
2010)
- wyróżnienie w III edycji Szkolnego Przeglądu Talentów „Superjedynki Jedynki” (prezentacja własnych tekstów - monodram), Świebodzin (grudzień 2010)
- nagroda za najlepszy debiut (EX AEQUO) w XII Ogólnopolskim Konkursie „O Srebrny Liść Chmielu”, Boguszów Gorce (listopad 2010)