Świebodzińska Pogoń w ciągu kilku dni doznała dwóch porażek z niżej notowanymi rywalami. W środę w 1/4 Pucharu Polski (szczebel wojewódzki) przegrała z czwartoligową drużyną z Łęknicy 2:3, a w niedzielę (12 maja) w ligowym spotkaniu niespodziewanie uległa na wyjeździe Piastowi Karnin 1:2.
Niedzielna porażka z Piastem Karnin jest na pewno przykrą niespodzianką, bo chyba mało kto się spodziewał, że Pogoń ulegnie zdecydowanie niżej notowanemu rywalowi (przed 25 kolejką zajmował 12 pozycję w tabeli).
Grający trener świebodzinian, Bartosz Siemiński przekonuje, że w końcowym wyniku spory udział mieli sędziowie. – Tak naprawdę przegraliśmy z trójką arbitrów, a nie z zespołem Piasta, który w ogóle nie był od nas lepszy – przekonuje B. Siemiński.
Pierwszego gola Pogoń straciła po strzale z rzutu wolnego, który zdaniem trenera w ogóle nie powinien zostać podyktowany. Pogoń chciała jak najszybciej wyrównać i rzuciła się do ataków. Jednak z akcji nic nie chciało wpaść do bramki. Ale jeszcze przed przerwą wynik się wyrównał, bowiem Pogoń po strzale Łukasza Sobczaka zdobyła bramkę z rzutu karnego.
Goście przycisnęli rywala i stwarzali okazje strzeleckie, jednak te były marnowane – w słupek trafił Paweł Wojtysiak, a Karol Haraś nie wykorzystał idealnego zagrania na szesnasty metr.
W drugiej połowie Piast grał swoje i nie starał się podwyższyć za wszelką cenę. Do tego grał ostro, co zawodnikom miejscowych uchodziło płazem. – Sędzia pozwalał im grać, a nasze każde zagranie było odgwizdywane i praktycznie nie mogliśmy przerywać akcji przeciwnika – relacjonuje trener Siemiński.
Dwadzieścia minut przed końcem Pogoń wykonywała pięć rzutów rożnych z rzędu, jednak pomimo kilku oddanych strzałów, piłka nie znalazła drogi do bramki – dwukrotnie rywale wybijali ją z linii bramkowej.
Zwycięski gol dla gospodarzy padł po rzucie karnym, który zdaniem Bartosza Siemińskiego został podyktowany niesłusznie. – Łukasz Twarowski wyszedł do napastnika, który w ogóle nie dotknął piłki. Łukasz odbił ją klatką piersiową, obaj się przewrócili i sędzia podyktował z tego rzut karny. A przecież interweniujący bramkarz w polu karnym jest nietykalny. To bardziej powinien być faul dla nas, a nie karny dla przeciwnika.
Kilka dni wcześniej (środa 8 maja) Pogoń zagrała na wyjeździe z ŁKS Łęknica w 1/4 Pucharu Polski. Tutaj również nie udało się uzyskać korzystnego wyniku – świebodzinianie przegrali 2:3. Goście wystąpili w mocno okrojonym składzie. Z powodu kontuzji nie wystąpili Mateusz Świniarek i Marcin Sztonyk. Ponadto w składzie zabrakło kilku innych podstawowych zawodników, którzy ze względu na obowiązki zawodowe nie mogli pojechać do Łęknicy. W związku z tym szanse dostali młodzi piłkarze. – Sami jesteśmy sobie winni. Do przerwy spokojnie powinniśmy zdobyć cztery bramki, a zdobyliśmy tylko jedną – mówi B. Siemiński. W drugiej połowie gra nie ułożyła się po myśli przyjezdnych i ostatecznie to Łęknica przeszła do kolejnej rundy PP.
Kolejne dwa spotkania Pogoń rozegra na własnym boisku. Już w środę w zaległym spotkaniu 19 kolejki świebodziński trzecioligowiec podejmować będzie Foto-Higienę Gać, z którą ma rachunki do wyrównania – w pierwszej rundzie Pogoń przegrała na wyjeździe 2:4. Z kolei w sobotę do Świebodzina przyjedzie Ilanka Rzepin.