Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Recepta na udany majowy weekend? Proste – wspaniała pogoda i dobra zabawa na świeżym powietrzu, a do tego bliski kontakt z żywą historią. Tak właśnie było w miniony weekend w Boryszynie w trakcie Zlotu Miłośników Fortyfikacji.
Była to już szósta odsłona imprezy, która obok lipcowej Nocy Nenufarów, jest turystyczną wizytówką Gminy Lubrza. W trakcie dwóch dni jej trwania odbył się szereg imprez towarzyszących, wśród których każdy z około 20 tysięcy (!) ludzi, którzy pojawili się na niej, znalazł coś interesującego. Pierwsze punkty programu przewidziano na godzinę 15.00 w piątek (9 maja), ale już dużo wcześniej pola w okolicach bunkrów w Boryszynie zaczęły zapełniać się uczestnikami imprezy, którzy przyjechali z całego kraju (i nie tylko). Ściągali również „cywile”, którzy z bliska chcieli oglądnąć sprzęt wojskowy, posłuchać muzyki, czy na własne oczy zobaczyć jakie cuda potrafi robić Dariusz Kłopot w motocrossowym freestyle. Jednocześnie na ogromnej scenie trwały przesłuchania w Międzynarodowym Festiwalu Zespołów Rockowych w którym uczestniczyło osiem kapel. Około godziny dwudziestej pierwszej rozpoczął się koncert zespołu Terminal, po którym wystąpiła gwiazda wieczoru – zespół Bracia. Po ich koncercie do późnych godzin nocnych rozbrzmiewała jeszcze „Muzyka przy bunkrze”.
Sobotnia część imprezy rozpoczęła się wczesnym popołudniem paradą pojazdów militarnych na trasie Boryszyn-Lubrza-Boryszyn. Później na scenie odbył się szereg występów artystycznych oraz druga część Festiwalu. W międzyczasie uczestnicy imprezy mogli korzystać z punktów handlowych i gastronomicznych. Wielu przyciągnął ryk silników samochodów terenowych i motocykli, których kierowcy zmierzyli się z przygotowanym specjalnie dla nich torem przeszkód, pełnym dziur i błota. Nie wszyscy jednak potrafili sobie z nim poradzić, jednak w razie problemów zawsze można było liczyć na pomoc kolegów po fachu.
1,37 min - 3,88 mb
Z upływem godzin na gigantycznym parkingu pojawiało się coraz więcej aut (mówi się nawet, że było ich 5 tys.). Dla nikogo nie było tajemnicą, że atrakcją, która zgromadzi najwięcej osób, jest inscenizacja batalistyczna „Pętla” przedstawiająca prawdopodobny przebieg bitwy, która w pierwszych tygodniach 1945 roku mogła mieć tutaj miejsce. Już na kilkadziesiąt minut przed jej rozpoczęciem, przy barierkach ochronnych zaczął gromadzić się tłum. Ci, którzy nie znaleźli miejsca przy samym polu bitwy, zajęli wzgórze z którego doskonale było widać rozpaczliwą walkę żołnierzy Wehrmachtu z Armią Czerwoną. Najpierw na przedpolu pojawili się motocykliści, którzy z animuszem ostrzelali pozycje wroga. Ten jednak nie zamierzał poddać się bez walki. Rozgorzała zacięta bitwa, z wieloma efektownymi wybuchami, ogniem i kanonadą broni maszynowej. Oddziały czerwonoarmistów szybko przemieszczały się po polu – doszło nawet do walki wręcz. Ranni i zabici padali po obydwu stronach, choć szala zwycięstwa przechylała się na stronę radziecką.
3,27 min - 8,57 mb
Ostatecznie żołnierze z czerwonym sztandarem zajęli ostatnie punkty niemieckiego oporu, gdzie wzięli jeńców. Kilkunastominutowa bitwa została zakończona, a tysiące ludzi nagrodziło setkę miłośników wojskowej historii brawami, choć chyba spodziewali się trochę więcej. Nie doleciał zapowiadany samolot, który na pewno byłby wielką atrakcją. Na polu bitwy nie pojawił się, tak jak dwa lata wcześniej, czołg, który siał wówczas spore zamieszanie i budził ogromne zainteresowanie. Tym razem musiały wystarczyć transportery opancerzone. Ale nie ma co narzekać – było naprawdę efektownie, co nie oznacza, że nie mogłoby być lepiej. Ale może w przyszłym roku Lubuskiemu Towarzystwu Rekonstrukcji Historycznej, które było twórcą „Pętli”, uda się przekonać do współpracy ludzi i organizacje z większa ilością sprzętu.
Po inscenizacji wielu uczestników postanowiła wracać do domu. Jednoczesny wyjazd setek aut, kompletnie zakorkował wyjazdy z parkingów. O ile policja na drogach dojazdowych sprawnie kierowała ruchem (również przy wyjeździe na E 30), to parkingowi, którzy z uśmiechem na ustach inkasowali po 5 zł za wjazd na parking, niebyli zbyt przydatni w chwili wyjazdu. Również wielu kierowcom zabrakło zdrowego rozsądku i chęć współpracy z „towarzyszami niedoli”. Ale to w sumie szczegół, który nie powinien przesłonić pozytywów płynących z całej imprezy.
Jej ostatnie godziny wypełniła muzyka. Najpierw ogłoszono wyniki Międzynarodowego Festiwalu Zespołów Rockowych. Wygrała grupa Lucyone, która zainkasowała 3 tys. zł oraz statuetkę Złotego Nietoperza. Drugie miejsce i 2 tys. zł przypadło dla zespołu Guarana, a trzecie At The Lake (1 tys. zł). Tuż za „pudłem” umiejscowiła się lubrzańska grupa System Ewakuacyjny.
Po najlepszych kapelach, na scenie pojawiła się legendarna Obstawa Prezydenta, po której zagrał szwedzki zespół Jeruzalem.
W opinii wójta Gminu Lubrza Eugeniusza Chamarczuka impreza spełniła oczekiwania – Głównym celem była promocja i sądzę, że ten cel został osiągnięty. Myślę, że to będzie dawało efekty przez najbliższy okres sezonu letniego. Wójt wskazuje jednak na jeden podstawowy mankament – Powodem do zmartwienia jest problem komunikacji. Nie mamy dwóch dróg. Chcielibyśmy, żeby były dwie – jedna dojazdowa, a druga wyjazdowa, a tego niestety nie mamy. Problem leży we własności gruntów. Ale pozytywy przeważają – Cieszymy się, że ludzie do nas przyjeżdżają, że chcą oglądać, uczestniczyć w imprezie. O to właśnie chodzi. Myślę, że połączenie części militarnej z koncertową jest bardzo dobrym pomysłem – przekonuje E. Chamarczuk, który odniósł się również do sfery finansowej – W tym roku nie było naborów do projektów, z których moglibyśmy otrzymać środki. Niemniej wsparło nas Ministerstwo Obrony Narodowej, marszałek województwa, starostwo. Pomógł nam również świebodziński szpital, który bezpłatnie zapewnił zabezpieczenie medyczne. Jesteśmy również bardzo wdzięczni policji, która naprawdę stanęła na wysokości zadania – kończy wójt.
No właśnie. Czy było bezpiecznie? Zastępcakomendantaświebodzińskiej policji mł. insp. Sławomir Tomal odpowiada twierdząco – Jesteśmy zadowoleni z przebiegu imprezy. Powodem do zadowolenie jest to, że w trakcie jej trwania nie odnotowaliśmy żadnego przestępstwa kryminalnego. Zatrzymaliśmy jedynie jedenaście nietrzeźwych osób. Oczywiście to, że było spokojnie „nie zrobiło” się samo. Grubo ponad dwieście policyjnych służb, pomoc niemieckich policjantów, Służby Ochrony Kolei, Żandarmerii Wojskowej oraz Straży Granicznej zrobiło swoje – było bezpiecznie.