Udało się. W czwartym meczu rundy wiosennej Pogoń Świebodzin zdobyła w końcu komplet punktów pokonując na wyjeździe Łucznika Strzelce Krajeńskie 1:0. Chwała może niezbyt wielka, bo pokonanie ostatniej drużyny w tabeli nadzwyczajnego splendoru nie przynosi, niemniej trzy punkty są powodem do radości. Tym bardziej, że zwycięska bramka padła dopiero w doliczonym czasie gry.
Mecz nie był na pewno luźnym spacerkiem dla zawodników Pogoni, którzy aby osiągnąć końcowy sukces musieli wykazać się dużą dozą cierpliwości, a i zapewne optymizmu, bowiem konstruowane przez nich ataki długo nie przynosiły oczekiwanych efektów. Przeciwnik naturalnie również nie ułatwiał im zadania. Zresztą drużyna ze Strzelec Krajeńskich ma bardzo specyficzny sposób gry. Przede wszystkim defensywny, a ich ataki odbywają się głównie poprzez zagrywanie długich piłek na wysokiego zawodnika, który starał się celnie zbijać je głową, zagrywając do napastników. Tak wyglądał praktycznie cały mecz w wykonaniu gospodarzy.
Pogoń atakowała i parokrotnie była blisko zdobycia bramki. Najlepszą okazją na objęcie prowadzenia był rzut karny w 35 minucie, który sędzia podyktował za ewidentny faul na Łukaszu Chmielewskim. Do piłki podszedł Adam Sankiewicz, jednak nie zdołał pokonać bramkarza, który okazał się lepszy w tej konfrontacji. Swojej szansy na pokonanie golkipera miejscowych szukali jeszcze m.in. Łukasz Sobaczak i Wojciech Szczepanek. Niestety oddawane przez nich strzały upragnionej bramki nie przyniosły.
Druga połowa bardzo przypominała pierwszą. Łucznik nadal grał długimi piłkami. Nawet 2-3 krotnie stworzył sobie okazję na zdobycie gola, ale nie były to sytuacje o których można by powiedzieć „stuprocentowe”. Świebodzinianie również nie potrafili wykorzystać tworzonych okazji. Jedną z nich zmarnował Dariusz Nazar, który będąc w dogodnej sytuacji strzeleckiej źle uderzył w piłkę – nieco więcej precyzji i zimnej krwi i byłoby mniej nerwowo. Szansy nie wykorzystał także W. Szczepanek, który strzelił obok słupka.
Szczęście do przyjezdnych uśmiechnęło się w 91 minucie. Idealne podanie od Norberta Wasilewsiego, które przedłużył jeszcze Maciej Monczyn,doszło do Michała Żywuckiego, który na dziesiątym metrze przyjął piłkę i posłał ją do bramki.
- Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa, tym bardziej, że nie przyszło ono łatwo. Zresztą w Strzelcach Krajeńskich zawsze ciężko się gra. Łucznik to przeciwnik walczący do końca i grający w sumie bardzo prostą piłkę – mówił po meczu trener Pogoni Rafał Wojewódka.
Kolejne spotkanie, już w Świebodzinie, Pogoń rozegra w najbliższą sobotę (1 maja). Rywalem Pogoni będzie przedostatnia w tabeli Tęcza Krosno Odrzańskie, która zremisowała dzisiaj bezbramkowo z Promieniem Żary.