Trochę deszczu, trochę chmur i nieco słońca. W takich warunkach wielu mieszkańców Świebodzina spędziło czas na III Festynie Michała, który zorganizowano w minioną niedzielę (29 sierpnia).
W pierwszych godzinach imprezy niepewna pogoda doskwierała nieco uczestnikom i organizatorom, jednak ci nie zrezygnowali z żadnego zaplanowanego punktu i wszystko odbyło się zgodnie z planem.
Świebodzińska Orkiestra Dęta dała pokaz musztry paradnej, którą z zaciekawieniem oglądnęli ci, którzy już na samym początku festynu pojawili się na placu przed kościołem. Tuż po występie rozpoczęto zawody strzeleckie, które trwały przez wiele godzin. Każdy z uczestników, a było ich ponad stu, starał się trafiać w samą dziesiątkę tarczy ustawionej w odległości dziesięciu metrów. Strzelcy-amatorzy, oddawali po pięć strzałów (plus jeden próbny).
Ale naturalnie strzelanie z wiatrówek nie było jedyną atrakcję imprezy. Na rozstawionej przez pracowników Świebodzińskiego Domu Kultury scenie zaprezentowało się wiele osób. Wśród nich byli członkowie zespołu Podwójna Diagnoza z Nowego Dworku, którzy na co dzień grają rocka. Nieco łagodniej zaśpiewała grupa ELO ze świebodzińskiego Zespołu Szkół Technicznych oraz On Cloud Nine z tej samej placówki. W teatrze jednego aktora wystąpił Juliusz Pryliński prezentując „wspomnienia sołtysa Kokota”. W międzyczasie swoje nieprzeciętne umiejętności zaprezentowali młodzi akrobaci z grupy Kamikaze działającej przy ZST. Spore zainteresowanie wzbudził ponadto pokaz sztuki walki ju-jitsu.
Z jak najlepszej strony pokazał się Międzyparafialny Chór Kościelny Adoramus, który dał niemal półgodzinny koncert. Na scenie pojawili się także aktorzy z Warsztatów Terapii Zajęciowej Postęp (grupa 4 Pory Roku), którzy przedstawili sztukę Uczciwość. Za swój występ zostali nagrodzeni gromkimi, a co ważniejsze, zasłużonymi brawami. Te płynęły także w kierunku artystów Cygańskiego Teatru Muzycznego Terno z Gorzowa, którego koncert zakończył festyn. Choć z tym zakończeniem wcale łatwo nie było, bo rozbawiona publika ani myślała wypuścić artystów ze sceny.
Oczywiście to co skupiało uwagę uczestników festynu na scenie, nie było jedynymi atrakcjami. Bez dwóch zdań równie ważne było zaspokojenie potrzeb ciała. A o to zadbano niemal w każdym calu. Na rozstawionych stoiskach można było skosztować pyszności z grilla wśród których królowała znakomicie doprawiona karkówka. Chętni mogli zamówić także pieczone kiełbaski, a nawet krokiety. Z deserem także nie było najmniejszego kłopotu – tuż obok rozstawiono stoisko na którym królowały wyśmienite ciasta – do koloru, do wyboru. Zdobycie ciepłych napoi również nie stanowiło problemu. Niesamowity był także chleb z fantastycznym smalcem w którym nie brakowało skwarek. Kalorii również nie, ale kto by się nimi przejmował mając w ustach prosty, ale jednak rarytas. Ważne było to, że wszystko można było nabyć za niewielkie pieniądze, a pod koniec festynu jadło sprzedawano za połowę ceny.
Dużym zainteresowaniem cieszyła się zabawa fantowa. Niecodzienne było to, że każdy los wygrywał. Wystarczyło wysupłać z portfela jedyne 5 złotych i miało się gwarancję wygranej. Co można było wylosować? Wymienienie wszystkich fantów byłoby niemożliwością, ale do rąk osób, które zdecydowały się na zakup losów powędrowały m.in. bajki, maskotki, zabawki, czapeczki, zestawy szkolne, kosmetyki, sztućce do grilla, plecaki, torby, pompki do rowerów itd. Ponadto każdy los brał udział w losowaniu nagród głównych, które odbyło się pod koniec festynu. Specjalnie je opóźniono, bowiem przed namiotem w którym sprzedawano losy stała jeszcze spora grupa tych, którzy chcieli spróbować szczęścia. W trakcie losowania w ręce szczęśliwców powędrowała m.in. kuchenka mikrofalowa, robot kuchenny, czy aparat cyfrowy. Wszystkie fanty pochodziły od sponsorów, ale także od „szeregowych” parafian.
Zorganizowano również licytację w czasie której sprzedawano obrazy. Można było ponadto nabyć wydawnictwa Akcji Katolickiej, w tym książkę o księdzu Benedykcie Pacydze.
Lwia część dochodu z festynu zostanie przeznaczona na remont dachu kościoła, który jest w nienajlepszym stanie i miejscami zaczyna już przeciekać, szczególnie w środkowej części. Na remont potrzeba kilkuset tysięcy złotych. Na razie zebrane kwoty może nie wyglądają imponująco, ale jest to już jakiś początek. Aktualnie na koncie jest około dwudziesty tysięcy, które Akcja Katolicka pozyskała ze sprzedaży albumów o kościele. Do tej sumy należy doliczyć około13 tys. złotych, które udało się pozyskać w trakcie niedzielnego festynu. Pieniądze pochodziły m.in. z indywidualnych wpłat, ze sprzedaży części wydawnictw, a także z tego co zarobiono sprzedając smakołyki oraz z zabawy fantowej.
Festyn został zorganizowany przez członków oddziału Akcji Katolickiej działającej przy parafii pw. św. Michała Archanioła w Świebodzinie. Na szczęście nie zabrakło zapału. – W organizacji pomagali ludzie, których o tą pomoc poprosiłem. I pomogli. Zapału jak widać wystarczyło – mówi prezes parafialnego oddziału Akcji Katolickiej Ryszard Łotarewicz.
Czy w przyszłym roku mieszkańcy Świebodzina mogą liczyć na IV Festyn Michała? R. Łotarewicz zapewnia, że tak. Zresztą jak mówi przygotowania już pomału będą się rozkręcać. Jednak nie można wykluczyć, że impreza odbędzie się pod inną nazwą. Dlaczego? – Tych festynów jest coraz więcej i ciężko jest zdobyć sponsorów. Zastanawiam się, czy nie warto by zrobić po prostu jednego dużego wspólnego festynu dla całego Świebodzina. Musimy jednak najpierw dojść do porozumienia ze wszystkimi proboszczami – przekonuje Ryszard Łotarewicz, który nie ukrywa, że jest bardzo zadowolony z imprezy. – Widzę, że ludzie coraz lepiej się bawią na tych festynach, że chcą w nich uczestniczyć. Widać, że jest taka potrzeba. Ludzie są głodni takich imprez i coraz lepiej potrafią z nich korzystać.
Słowa te potwierdza Agata Braun, która razem w mężem większą część niedzielnego popołudnia spędziła na festynie - Jestem bardzo zadowolona z panującej tu miłej i przyjemnej atmosfery. Ludzie naprawdę przyjaźnie się do siebie uśmiechają. A do tego te pyszne jedzenie. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania optymalnie wypełniając program– twierdzi A. Braun. Damy głowę, że podobne przemyślenia towarzyszą zdecydowanej większości uczestników niedzielnego festynu.