Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
To nie było wymarzone zakończenie jesiennych zmagań na trzecioligowych boiskach. Pogoń przegrała dzisiaj (12 listopada) na własnym terenie z Polonią Świdnica aż 0:5. Biorąc pod uwagę m.in. problemy kadrowe Pogoni, porażka była niestety do przewidzenia, jednak jej rozmiar i styl są zasmucające.
W pierwszych dwudziestu minutach spotkania można było mieć nadzieję, że Pogoń osiągnie jednak korzystny wynik. Co prawda przewaga gości była zauważalna, ale nie potrafili oni udokumentować jej bramką. Jednak z biegiem czasu, chyba wszyscy zgromadzeni na trybunach (raptem ok. 60 osób), zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że bramka dla drużyny ze Świdnicy jest tylko kwestią czasu.
Po wcześniejszych próbach, z których obronną ręką wychodził bramkarz Pogoni Paweł Wierzbicki (zastępował kontuzjowanego Michaela Mikołajczuka), przyszła czterdziesta minuta, gdy Krzysztof Goździejewski otrzymał prezent od obrońców gospodarzy, którzy wybijali piłkę po rzucie wolnym. Zawodnik przyjezdnych nie zmarnował okazji i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce. Tym razem P. Wierzbicki nie zdołał uratować swojej drużyny, choć chwilę wcześnie dwukrotnie obronił w nieprawdopodobnych sytuacjach.
Pogoń miała w pierwszej połowie jedną klarowną sytuację. W 36 minucie do piłki wrzuconej z rzutu wolnego dopadł Rafał Duchnowski. Uderzył, jednak jakimś cudem strzał z bliska zdołał obronić golkiper przyjezdnych, Igor Pierzga.
Na początku drugiej odsłony powiało lekkim optymizmem. Pogoń jeszcze wierzyła, że straty są do odrobienia i ruszyła z animuszem. W 51 minucie bliski wyrównania był Marcin Szymański, który świetnie strzelił z ostrego kąta. Piłka zmierzała w światło bramki, jednak bramkarz zdołał ją zatrzymać. Dwie minuty później gospodarze stworzyli kolejną okazję. Wzdłuż linii bramkowej podawał M. Szymański, a nogę do piłki dołożył Kamil Grudniewski. Niestety, ta przeleciała tuż obok lewego słupka.
I to w sumie wszystko, na co Pogoń było dzisiaj stać. Później karty rozdawali już tylko goście. W 56 minucie po wrzutce z rzutu rożnego piłkę głową do siatki Pogoni wpakował Maciej Bielski. W 71 minucie, znów po rzucie rożnym i uderzeniu głową, trzecią bramkę zdobył Marcin Smoczyk. Po dalszych dziesięciu minutach było już 0:4. Tym razem na bramkę Pawła Wierzbickiego strzelał K. Goździejewski. Golkiper miejscowych zdołał co prawda obronić, jednak przy dobitce Dariusza Filipczaka był bezradny.
Po utracie kolejnego gola piłkarze gospodarzy chcieli zdobyć chociażby bramkę honorową. Nie było im to jednak dane, choć w 88 minucie byli bardzo blisko – na drodze stanął bramkarz rywali.
Nie udało się Pogoni, udało się przyjezdnym. Już w doliczonym czasie gry, gospodarzy dobił wbiegający w pole karne M. Bielski, który wykorzystał znakomite podanie Jarosława Lato, a tym samym najwyższa porażka Pogoni w tym sezonie stała się faktem.
Wynik dokładnie odzwierciedla obraz gry, choć można zaryzykować stwierdzenie, że pięć straconych bramek to najniższy możliwy wymiar kary. Gdyby nie znakomite interwencje, do których nader często zmuszany był dzisiaj P. Wierzbicki, Pogoń przegrałaby znacznie wyżej. Kto wie, czy w wyniku nie pojawiłyby się dwie cyferki.
Pogoń kończy piłkarską jesień w minorowych nastrojach. Dwunaste miejsce w tabeli bez wątpienia powodem do dumy nie jest. Jednak gorsze jest to, co dzieje się w samej drużynie – notoryczne absencje na treningach i brak zaangażowania, są powodem do wielkiego zmartwienia trenera Macieja Góreckiego (posłuchaj wypowiedzi).
Ostatnim akordem tegorocznych rozgrywek, będzie sobotnie spotkanie z Formacją Port 2000 Mostki w rozgrywkach pucharowych. Mecz odbędzie się w najbliższą sobotę (19 listopada) w Mostkach.
Pogoń wystąpiła w składzie: Paweł Wierzbicki, Jakub Jasiński, Paweł Wojtysiak, Bartosz Olejniczak, Robert Stachowiak, Piotr Andrzejczak, Łukasz Sobczak, Kamil Kruszyński, Marcin Szymański, Kamil Grudniewski (71. Robert Brejdak), Rafał Duchnowski. Rezerwa: Michael Mikołajczuk, Jakub Mojsiej, Tomasz Pawliczak.
Bramki: Krzysztof Goździejewski (40.), Maciej Bielski (56, 92.), Marcin Smoczyk (71.), Dariusz Filipczak (82.).
Na taką porażkę Pogoń nie zasłużyła Polonia była lepsza ale nie o 5 bramek. Szkoda że rozegrano 2 kolejki wiosenne bo nie przyniosły zdobyczy punktowych a Pogoń grała już resztkami sił.
bamber|2011-11-13 16:34:08
porażka boli, ale mnie bardziej martwi to o czym mówi trener czyli brak zaangażowania niektórych zawodników w zespole. to po prostu amatorka
dziadek|2011-11-14 14:39:25
To naprawdę wielki wstyd dać sobie na własnym obiekcie strzelić 5goli.Już na początku sezonu było wszystko jasne,że z najemnikami tak się zakończy runda jesienna.
marek|2011-11-19 17:05:59
To nie są żadni najemnicy tylko piłkarze Pogoniz resztą po każdym zwycięstwie w kółku śpiewają tak się bawi tak się bawi Świebodzin z resztą kiedyś też grali Stacewicz Czerniawski Kędziora Fleszar i wielu pilłkarzy z innych miast i nikomu to jakoś nie przeszkadzało a sezon zakończyli sukcesem pokonując port 2000 2;1 gratulacje i udanej wiosny życzę
Wydawca Portalu Regionalnego Okolicenajblizsze.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi użytkowników Forum. Zgłoś naruszenie regulaminu
Aby pisać komentarze musisz być zalogowany. Jeżeli jeszcze nie posiadasz konta zapraszamy do rejestracji.