Już po raz drugi przed świebodzińskim ratuszem zorganizowano Pchli Jarmark. W minioną sobotę na rynku pojawiło się wielu handlujących, ale jednocześnie wielu mieszkańców miasta, którzy chcieli się dobrze bawić…
… i oczywiście coś kupić, bo przecież m.in. właśnie po to, organizowany jest Pchli Jarmark. Choć to naturalnie duże uproszczenie, bo cel jest o wiele głębszy. – Chcieliśmy ożywić rynek, ożywić ludzi i zintegrować ich, bo to nam przede wszystkim przyświeca. Oczywiście ważna jest również zabawa, dlatego chcemy eksponować również muzykę, przede wszystkim ludową i to z różnych stron Polski. Na razie mamy nasze miejscowe kapele, ale mam nadzieję, że uda nam się prezentować również te z innych części kraju – mówi Ewa Kosminska wiceprezes stowarzyszenia Nasza Wieś Tradycja – Przyszłość, które było organizatorem jarmarku.
W jego trakcie można było kupić, tak jak i na pierwszym „mydło, widło i powidło”, czyli niemal wszystko – od wszelkiej maści staroci, poprzez ubrania, książki, obrazy, aż po sprzęt elektroniczny. Tak jak i w przypadku pierwszego jarmarku chętnych do zakupów nie brakowało, co oczywiście niezmiernie cieszyło sprzedających, ale i nabywców, którzy mogli kupić ciekawe przedmioty w niezwykle okazyjnych cenach. Ale nie tak rzadkie były również przypadki handlu wymiennego.
Co prawda ciężko mówić o tym, że świebodziński jarmark ma już swoją renomę, bo przecież to dopiero druga odsłona tego projektu. Jednak widząc większą, niż za pierwszym razem, liczbę straganów, można wysnuć wniosek, że fama po pierwszym jarmarku poszła w świat, a do handlujących dotarła wiadomość – warto pojawić się w Świebodzinie. Kolejna okazja nadarzy się 4 października.
Organizację jarmarku finansowo wsparło miasto.