Mieszkańcy kamienic przy ulicy Konarskiego 13 i 15 od jesieni ubiegłego roku nie mają powodów do zadowolenia – gigantyczna kałuża powstająca w czasie opadów i roztopów pryz ich posesji skutecznie utrudnia im życie. Problem niby niewielki, ale uciążliwy.
Przez lata problem nie istniał. Powstał dopiero wówczas, gdy przy krótkiej drodze dojazdowej na posesję (z ulicy Konarskiego) wybudowano dwa niewielkie parkingi, a samą drogę na niewielkim odcinku przebudowano (prace prowadził powiat). To spowodowało nieznaczne podniesienie terenu, w związku z czym woda opadowa zamiast spływać na główną drogę, płynęła w stronę posesji. Przy samej bramie (jest to najniżej położone miejsce) zbierała się także deszczówka spływająca z samego podwórka, która do tej pory bez przeszkód znajdowała drogę do ul. Konarskiego.
Pomimo tego, że problem znany jest od wielu miesięcy, nie udało się go rozwiązać. Najprostszym i zarazem najtańszym rozwiązaniem jest przełożenie i jednoczesne podniesienie fragmentu drogi z kamienia polnego tak, aby woda swobodnie spływała w stronę głównej drogi. W tym przypadku konieczne jest wspólne działanie gminy i powiatu, bowiem aby prace przyniosły zamierzony efekt, należy je wykonać na terenie należącym właśnie do gminy i powiatu. W tej sprawie interweniowali już mieszkańcy, a sprawa była poruszana w trakcie jednej z sesji Rady Miejskiej przez przewodniczącą zarządu osiedla Sikorskiego Krystynę Rybacką.
Kilka miesięcy temu miasto wysłało do starostwa pismo w którym zwracało uwagę na konieczność podjęcia wspólnych działań. Odpowiedzi nie było. Jednak wydaje się, że w końcu sprawę uda się doprowadzić do szczęśliwego końca, co na pewno ucieszy zdeterminowanych mieszkańców, którzy mają już dość czekania i brodzenia w wodzie. Ich cierpliwość się kończy, o czym poinformował jeden z naszych Czytelników Marko. - Nasza cierpliwość powoli się już kończy i skłonni jesteśmy zaprosić telewizję , jeśli gmina nie dogada się ze starostwem w tej sprawie. Chyba jednak obejdzie się bez kamer.
Projekt na wykonanie prac został już ukończony. Nie pozostaje nic innego jak tylko je przeprowadzić. Tym bardziej, że zakres przewidzianych robót nie jest wielki, a co za tym idzie ich koszt nie będzie znaczący. – Pieniądze na ten cel pochodzić będą ze środków przeznaczonych na bieżące utrzymanie– informuje Paweł Wierzbicki z Wydziału Budownictwa i Zamówień Publicznych w świebodzińskim Urzędzie Miasta. - Nasze działania nie miałyby jednak sensu bez współudziału powiatu – zastrzega P. Wierzbicki.
Ten jednak będzie. Tak deklaruje Mirosław Olender,naczelnik Wydziału Dróg w świebodzińskim starostwie. - Uzgodniliśmy, że zrobimy to wspólnie z gminą – zapewnia naczelnik, który przyznaje, że sprawa się przeciąga. Zapytany o termin, deklaruje, że sprawę uda się zakończyć w ciągu najbliższych tygodni. – Wszystko jest już uzgodnione. Wystarczy jedynie przygotować i podpisać umowę z wykonawcą – przekonuje M. Olender.
Na szczęście prace, zarówno na terenie należącym do gminy jak i powiatu, wykonywać będzie ten sam wykonawca, a to z kolei pozwala mieć uzasadnioną nadzieję, że roboty pójdą szybko. Do tego czasu mieszkańcy powinni trzymać kciuki za bezdeszczową pogodę. Tylko co na to działkowcy i rolnicy?