Trwa „remisowy serial” Pogoni Świebodzin. W siódmej kolejce spotkań świebodziński trzecioligowiec zremisował na wyjeździe z faworyzowaną Walką Makoszowy, która zajmowała czwarte miejsce w tabeli. Patrząc chociażby na to można było przypuszczać, że Pogoń jedzie na Śląsk na pożarcie. Na szczęście nie myśleli tak zawodnicy, ani trener świebodzińskiej drużyny.
Spotkanie rozpoczęło się wspaniale dla gości. W 9 minucie kapitan zespołu Tomasz Iwanowski wykonywał rzut wolny. Po mocnym uderzeniu piłka bezpośrednio wpadła do siatki. W szeregach Pogoni zapanowała wielka radość, natomiast gospodarze byli wściekli. Bramka stracona w pierwszych minutach, a w dodatku strzelona przez drużynę z końca tabeli, podziałała na miejscowych jak płachta na byka. Gospodarze już po dziesięciu minutach doprowadzili do remisu. Bramka padła po indywidualnej akcji jednego z zawodników Walki, który „objechał” czterech piłkarzy Pogoni i wpakował piłkę do bramki. 25 minuta mogła być kolejną szczęśliwą dla Pogoni, jednak Tomasz Jaworski nie trafił w bramkę z 9 metrów.
W 35 minucie doszło do sytuacji, która okazała się brzemienna w skutkach dla gospodarzy. Za ostry faul, jeden z zawodników Walki obejrzał żółty kartonik, a w związku z tym, iż była to jego druga kartka musiał opuścić boisko osłabiając swoją drużyną. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Na drugą odsłonę spotkania gospodarze wyszli nastawieni defensywnie. Cofnęli się, nie próbowali ataku pozycyjnego, a swoich szans szukali tylko w kontrach. W 60 minucie Pogoń mogła wyjść na prowadzenie, ale Tomasz Jaworski znów się nie popisał – tym razem nie trafił do pustej bramki z 2 metrów. Dwie minuty później sprawdziło się stare porzekadło – niewykorzystane sytuacje się mszczą. Piłkarze Walki wyszli z kontrą, która zakończyła się powodzeniem – 2:1. Ale Pogoń nie miała najmniejszego zamiaru się poddać. Trener Andrzej Puchacz przesunął Łukasza Kołodyńskiego do ataku i na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem ten odwdzięczył się za to. A wydatnie pomógł mu w tym Marek Wolak, który zagrał idealnie z prawej strony wprost pod nogi „Kołka”, który z pięciu metrów bez problemu pokonał bramkarza. Zwycięską bramkę dla Pogoni mógł strzelić w ostatnich minutach meczu Bogdan Rubacha. Niestety jego potężny strzał z 12 metrów został obroniony.
Trener Puchacz w trakcie rozmowy nie krył zadowolenia z osiągniętego wyniku – Jestem szczególnie zadowolony ze zdobycia dwóch goli. To pokazuje, że w końcu się odblokowaliśmy. Ale czuję lekki niedosyt, bo przy odrobinie szczęścia mogliśmy ten mecz wygrać. Jednak z drugiej strony przed meczem taki wynik wzięlibyśmy w ciemno, bo pamiętać trzeba, że Walka to bardzo dobra drużyna.
Nie ma zwycięstwa, jest cenny (trzeci z kolei) remis wywalczony na Śląsku. Za tydzień Pogoń zagra na wyjeździe z Lechią Zielona Góra, która zremisowała dzisiaj 1:1 z GKP Gorzów.
Pozostałe wyniki 7 kolejki: Miedź Legnica - Rozwój Katowice 0:0, Orzeł Ząbkowice Śląskie - Koszarawa Żywiec 2:1, Chrobry Głogów - Gawin Królewska Wola 0:0, GKP Gorzów Wlkp. - Lechia Zielona Góra 1:1, Skalnik Gracze - Unia Kunice 1:0, Raków Częstochowa - Polonia Słubice 1:0, Arka Nowa Sól - MKS Kluczbork 2:4.