Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
Uśmiech – to normalna reakcja gdy powód zatrzymania stał się jasny
Gdy jedziesz samochodem i jesteś zatrzymywany przez policjanta, co myślisz? Jak nic znów przekroczyłem dozwoloną prędkość, albo złamałem inne przepisy. Faktycznie, tak niemal jest zawsze. Ale wczoraj (27 listopada) trzech świebodzińskich kierowców, zrobiło wielkie oczy, gdy zamiast mandatu otrzymali… nagrody. A wszystko w ramach akcji Kulturalny i Bezpieczny Kierowca firmowanej przez Polski Związek Motorowy Zarząd Okręgowy w Zielonej Górze i lubuską policję.
Pomysł na akcję jest prosty – policjanci drogówki jeżdżą ulicami miasta nieoznakowanym radiowozem wypatrując kierowców, którzy prowadzą w sposób prawidłowy. Jadą za wybranym autem i bacznie obserwują, czy kierowca nie popełnia żadnego wykroczenia. Jeżeli przez dłuższy czas wszystko jest w porządku, zatrzymują pojazd, proszą o dokumenty i pytają kierowcę czy wie dlaczego został zatrzymany. - Często zdarza się, że kierowcy przypisują sobiewykroczenia, których nie popełnili – mówi z uśmiechem mł. asp. Arkadiusz Sowiński z Wydziału Ruchu Drogowego KW w Gorzowie, który uczestniczy w tego typu akcjach na terenie naszego województwa. Dopiero po chwili sprawa się wyjaśnia, a zatrzymany oddycha z ulgą. Dodatkowo w jego ręce trafia pamiątkowy dyplom i drobna nagroda rzeczowa, np. kamizelka odblaskowa, linka holownicza itp.
Na szczęście wczoraj nie było wielkiego problemu ze znalezieniem prawidłowo jadącego szofera, choć kłamstwem byłoby stwierdzenie, że wszyscy jeżdżą przepisowo. Zdarzyło się, że kierowca, który „rokował nadzieję” nagle popełnił drobne wykroczenie – a to zbyt późno włączył kierunkowskaz, albo „wciął” się komuś na rondzie. W takim przypadku podkom. Piotr Domański ze świebodzińskiej drogówki i mł. asp. Sowińskinatychmiast odpuszczali, szukając kolejnego „celu”.
I znaleźli. Pierwszą „ofiarą” była pani Justyna, która swoją Skodą przejechała pół miasta bez popełnienia najmniejszego wykroczenia. Gdy wysiadała z auta i zobaczyła podchodzącego do niej funkcjonariusza minę miała nietęgą. Kiedy A. Sowiński zapytał, czy wie za co została zatrzymana, odpowiedziała niepewnie – za prędkość? Po chwili, gdy dowiedziała się o konkursie była niezwykle zaskoczona i roześmiana. Szczególnie, gdy w jej rękach znalazł się dyplom i nagroda, która wręczył Roman Filecki – wiceprezeszielonogórskiego PZM.
Kilka minut później znów jesteśmy na ulicach miasta i szukamy kolejnego wzorowego kierowcy. Jedziemy od Osiedla Widok w stronę centrum ul. Łukową, a siedzący za kierownicą podkom. Domański bierze na cel Opla, który, jak się okazuje, jedzie do Lidla.
Opel prowadzony przez panią Agnieszkę jechał prawidłowo (1,57 min. 5 mb)
Za kierownicą siedzi kobieta, która po drodze nie złamała żadnego przepisu. Pani Agnieszka również jest zdziwiona całą sytuacją. Gdy sprawa się wyjaśniła, wyznaje, że jest kontrolowana po raz pierwszy od piętnastu lat, czyli od chwili gdy posiada prawo jazdy. Pierwsza kontrola i od razu nagroda. To chyba nieźle rokuje na przyszłość.
Ostatnim nagrodzonym tego dnia kierowcą jest również kobieta (to daje do myślenia). Policjanci zwracają uwagę na Hondę, gdy na Placu Wolności (jadąc od ul. Piłsudskiego) przepuszcza na pasach pieszych, co niestety nie jest normą. Jedziemy za nią aż na Osiedle Widok. Po drodze nie ma miejsca żaden manewr przekraczający ramy kodeksu. Naturalnie pani Katarzyna również jest ogromnie zaskoczona. Zapytana o powód zatrzymania odpowiedziała z rozbrajającą szczerością – nie wiem… Okazało się, że tak jak w przypadku poprzedniczki, to pierwszy kontakt z policją podczas dziesięcioletniej kariery kierowcy. Gdy usłyszała, że zostanie nagrodzona za prawidłową jazdę była zdziwiona, bo jak sama wyznała uważa się raczej za kiepskiego kierowcę… Pani Katarzyno, chyba jednak nie jest tak źle. Ciekawe tylko co pomyśleli sobie sąsiedzi, którzy dyskretnie obserwowali całą sytuację zza zasłon.
Zdaniem R. Fileckiego przeprowadzanie takich akcji jest uzasadnione. – Trzeba pokazywać pozytywne zachowania kierowców, które, mamy taka nadzieję, wpłyną mobilizująco na innych użytkowników dróg, co z kolei może poprawić bezpieczeństwo. Nie wiemy czy tak faktycznie się stanie, ale będziemy próbować – mówi Filecki.
Na pewno nie była to ostatnia akcja tego typu, którą przeprowadzono w Świebodzinie. Nie wiadomo, kiedy odbędzie się kolejna, dlatego pamiętaj kierowco o przepisowej jeździe. Może zamiast mandatu dostaniesz nagrodę… no i dyplom.