Wszystko wskazuje na to, że ciekawość wszystkich tych, którzy chcieli się dowiedzieć, co kryje się za pancernymi drzwiami znajdującymi się w świebodzińskim ratuszu, nie zostanie zaspokojona.
Wszyscy „ciekawscy” liczyli na to, że niebawem dowiemy się jaką tajemnicę chronią wielkie pancerne drzwi umiejscowione w piwnicach świebodzińskiego ratusza. O sprawie pisaliśmy dwa tygodnie temu. Przypomnijmy: pancerne drzwi znajdują się w piwnicach gmachu na zapleczu działającej tam do połowy roku kawiarni. O ich istnieniu wiadomo było od dawna, bo drzwi nie były zasłonięte. Jednak pomimo tego nikt nie ma zielonego pojęcia o tym, co może się za nimi znajdować. Bo że jest za nimi pomieszczenie, to pewne. Wskazują na to proste pomiary odległości pomiędzy drzwiami, a ścianą w toaletach, która jest „plecami” pomieszczenia ukrytego za drzwiami. Wynika z nich, że pomieszczenie może mieć około trzech metrów długości. Próbowano się do niego nawet przewiercić od strony sanitariatów, ale po „wejściu” na kilkadziesiąt centymetrów wiertło natrafiło na przeszkodę – być może zabezpieczającą stalową płytę.
Jedynym sposobem dostania się do pomieszczenia, które prawdopodobnie w latach przedwojennych było skarbcem znajdującej się w ratuszu instytucji finansowej, jest rozprucie drzwi. Nie ma innej możliwości, bo nikt nie ma kluczy. Sprawa z technicznego punktu widzenia nie wygląda na nadzwyczaj skomplikowaną i chyba wszyscy byli przekonani, że w najbliższym czasie w ruch pójdą palniki, które utorują drogę do tajemnicy.
Nic z tego. Decyzję o otwarciu drzwi może podjąć tylko burmistrz. Jednak ten nie wyraził zgody. To zaskakująca decyzja. Zapytaliśmy dlaczego zajął takie stanowisko. – Moim zdaniem każdy ze starych obiektów ma swoje tajemnice. Być może jedna z nich kryje się właśnie za tymi drzwiami. Nie powinniśmy zabierać ratuszowi tej aury tajemniczości. Niech to, co kryje się za pancernymi drzwiami pozostanie tajemnicą. Może następne pokolenia zdecydują się na jej odkrycie – mówi burmistrz Dariusz Bekisz. Podobną argumentację usłyszeli radni miejscy podczas zeszłotygodniowej sesji Rady Miejskiej.
Szkoda, że tajemnica nie zostanie odkryta teraz, bo na pewno ciekawość „zżera” wielu z nas. Ale może jest trochę racji w takim stanowisku? W każdym razie nie dowiemy się, czy za drzwiami znajduje się kupa gruzu, gruba warstwa kurzu, czy np. jakieś dokumenty. Nie można wykluczyć, że znajduje się tam zejście do podziemi. Podobno ratusz miał (ma?) podziemne połączenie m.in. z browarem Peschela, który znajdował się w budynku zajmowanym obecnie przez restaurację na ul. Wiejskiej.