Do poważnego zdarzenia drogowego doszło wczoraj rano (5 sierpnia) w okolicach miejscowości Rudgerzowice. Do szpitala trafiła jedna osoba.
Do zdarzenia doszło około godziny 6-tej rano. Właśnie wtedy na telefon alarmowy świebodzińskiego pogotowia ratunkowego zadzwonił mężczyzna. Informował, że jest świadkiem wypadku, w którym samochód osobowy zjechał z drogi i wielokrotnie dachował. Informował, że co prawda kierowca wyszedł z pojazdu o własnych siłach, ale niepewnie przy nim stoi. Zdarzenie miało miejsce opodal zjazdu ze starej „trójki” do Rudgerzowic. Jak zawsze w takich sytuacjach zaalarmowani zostali strażacy.
Na ratunek wyjechały dwa zastępy świebodzińskiej jednostki ratowniczo-gaśniczej i zespół ratownictwa medycznego. - Po dojeździe potwierdzono wiarygodność zgłoszenia. Na poboczu drogi, przy samochodzie osobowym Audi, stał mężczyzna uskarżający się na ból dolnego odcinka kręgosłupa - informuje zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Świebodzinie bryg. Dariusz Paczesny. - Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Podczas gdy jedna grupa odłączała w rozbitym aucie akumulator, druga udzieliła poszkodowanemu pierwszej pomocy, po czym przekazała go zespołowi medyków – dodaje D. Paczesny.
24-letni kierowca ze Świebodzina, z podejrzeniem urazu kręgosłupa, przewieziony został do szpitalnego oddziału ratunkowego świebodzińskiego szpitala, gdzie poddano go szczegółowej diagnostyce.
Pogoda tego ranka była fatalna. Padał obfity deszcz, a droga musiała być śliska. Czy kierowca nie dostosował prędkości jazdy do panujących na drodze warunków? Na te pytanie powinno dać odpowiedź policyjne postępowanie.