W ciągu najbliższych tygodni znów będziemy się zmagać z niesamowicie natrętnymi meszkami. Każdy z nas odczuł w minionych latach na własnej skórze, jak krwiożercze są te owady. Bardzo ciężko jest zniechęcić je do atakowania ludzi. Wiele osób stosuje przeróżne preparaty, te zakupione w aptekach, sklepach, czy też domowej produkcji. Jednak często są one nieskuteczne lub efekt ich działania jest zaledwie połowiczny. Jest jednak szansa, że w tym roku mniej dotkliwie odczujemy ich obecność.
Pod koniec minionego tygodnia po raz pierwszy w naszym mieście przeprowadzono prewencyjne opryski, które miały na celu zmniejszenie populacji meszek oraz komarów. W związku z tym, że ich larwy, które znajdują się obecnie w wodzie, i są w drugiej fazie rozwoju, najbardziej podatnej na działanie środków chemicznych, zdecydowano się na oprysk jedynego cieku wodnego w mieście – Strugi Świebodzińskiej, od torów kolejowych, aż do jej ujścia do Jeziora Zamecko. Opryskowi poddano lustro wody i skarpy strumyka.
Jak zapewniają urzędnicy magistratu, środek chemiczny, który został użyty, posiada wszelkie niezbędne atesty i nie jest groźny m.in. dla ludzi, pszczół oraz ryb.
Tegoroczny oprysk należy traktować jako próbny. Jeżeli w następnych tygodniach odczuwalny będzie spadek populacji meszek, to można się spodziewać, że w latach następnych opryski będą prowadzone na większą skalę, np. na terenach zielonych i podmokłych. Wiadomo – oprysku nikt nie zrobi za darmo, a miasto nie ma ochoty ryzykować większych pieniędzy, bo może się przecież okazać, że rezultaty są mizerne. Dlatego kwota niecałych 3 tys. zł wydanych na tegoroczny oprysk, wydaje się być do przyjęcia.