Ciężko w to uwierzyć, ale konkurs Świebodzin – moje miasto, odbył się już po raz 51. To jedyny w naszym mieście konkurs z tak długa historią. Co więcej, od samego początku organizuje go ta sama osoba – Zbigniew Szarek.
Gdy w ubiegłym roku, podczas pięćdziesiątego konkursu, Zbigniew Szarek podsumowując minione edycje, zapowiedział, że organizuje konkurs po raz ostatni, mało kto w tą zapowiedź wierzył, bo takie deklaracje z ust osiemdziesięcioletniego organizatora padały już od kilku lat. Ci którzy nie uwierzyli, nie pomylili się, bo Z. Szarek wykrzesał w sobie energię i podjął trud przygotowań, które trwają kilka tygodni.
Zwieńczeniem wysiłków był sam konkurs, który w sobotę (27 marca) odbył się tradycyjnie w świebodzińskiej „siódemce”. Jego przebieg potoczył się utartym i sprawdzonym trybem. Najpierw przeprowadzono eliminacje, w których wystartowało 44 uczniów ze szkół podstawowych, a dwie godziny później finał podczas którego rywalizowało dziesięciu najlepszych, którzy zgromadzili w eliminacjach największą liczbę punktów. A zadania łatwego wcale nie mieli, bo pytania przygotowane przez Zbigniewa Szarka do prostych nie należały, choć przeważnie dotyczyły czasów współczesnych i co istotne „nie zahaczały” jedynie o historię miasta, ale również o znajomości faktów z jego życia. Trzeba było np. odpowiedzieć na pytanie przy jakiej ulicy znajduje się Biblioteka Publiczna (ul. Bramkowa), albo w jakie dni można obecnie zwiedzać świebodzińskie muzeum (w żadne – trwa remont ratusza w którym mieści się muzeum). Ale naturalnie pytań historycznych również nie zabrakło. Przykładem może być te: w którym roku Świebodzin uzyskał pierwsze połączenie kolejowe (1870).
Drugi etap konkursu rozpoczął się krótkim wykładem Danuty Miliszewskiej z Muzeum Regionalnego, która opowiadała o Fryderyku Bernardzie Wernerze, który w XVIII wieku tworzył topografię Śląska do którego wówczas administracyjnie należał Świebodzin. Dzieci, ich opiekunowie oraz zaproszeni goście mieli okazję zobaczyć unikalne rysunki ówczesnych obiektów znajdujących się w naszym mieście – zamek, kościół św. Michała, ratusz, a także klasztor w Paradyżu oraz plany Lubrzy i Ołoboku.
Dzieciaki słuchały z zainteresowaniem, ale nie ma co kryć, że najważniejsza dla nich chwila miała dopiero nastąpić – ogłoszenie finalistów. Po chwili wszystko było już jasne i najlepsza dziesiątka rozpoczęła zmagania z pięcioma zestawami pytań. Tutaj również łatwo nie było. Na czterech zestawach umieszczono zdjęcia, a pytania dotyczyły głównie tego co się na nich znajdowało. Na zamieszczonej z zestawie pierwszym panoramie śródmieścia zaznaczono cyframi kilka obiektów. Trzeba był np. prawidłowo odpowiedzieć na pytanie pod jakim wezwaniem jest kościół oznaczony nr 1 (św. Michała Archanioła). Na kolejnym zestawie widniała fotografia ratusza. Pytania dotyczyły właśnie tego obiektu: w którym roku zburzono północną wieżę ratusza (1827), albo podaj, jak nazywamy typ dachu, który pokrywa ratusz (siodłowy lub trójdzielny).
Gdy zawodnicy skończyli odpowiadać na pytania, jury rozpoczęło sprawdzanie prac. Z tym zadaniem komisja konkursowa (Genowefa Zarzycka, Janina Ostrowska i Henryk Goździński) poradziła sobie bardzo sprawnie. Ale to żadne zaskoczenie – w końcu robią to od lat. W międzyczasie w ruch „poszedł” cylinder Zbigniewa Szarka, który jest nieodłącznym elementem konkursu. Jednak tym razem był to cylinder złoty (rok temu Z. Szarek otrzymał go od dyrekcji PSP 7), bo jak przekonywał organizator, używany wcześniej czarny cylinder mógł służyć tylko do pięćdziesiątego konkursu. W każdym razie rola cylindra była taka jak zwykle – znalazły się w nim karteczki z numerami zawodników, którzy nie weszli do ścisłego finału. Po chwili karteczki były losowane przez zaproszonych gości, a wylosowani szczęśliwcy (zdecydowana większość) wybierali nagrody pocieszenia, które (będziemy to zawsze powtarzać) w innych konkursach śmiało mogłyby uchodzić za nagrody główne: piłki, deskorolki, rolki, śpiwory, kijki do nordic walking, plecaki, koszule, radia, aparaty fotograficzne, mp4, namiot i wiele innych drobiazgów.
W końcu nadszedł czas na ogłoszenie zwycięzców. LI konkurs Świebodzin – moje miasto wygrał Jakub Łukowiak. Drugie miejsce wywalczył Michał Piechowiak, trzecie zajęła Magdalena Walkowiak, czwarte Michał Nowakowski, piąte Katarzyna Stasiak (wszyscy z PSP 6), szóste Mikołaj Brzóska (PSP7), siódme Zuzanna Krąpiec (PSP 6), ósme Mateusz Wojciechowicz (PSP 7), dziewiąte Anna Stolarczyk, a dziesiąte przypadło Aleksandrze Zachara (obie PSP 2). Tak więc podział czołowych miejsc rozstrzygnęły pomiędzy sobą tylko trzy szkoły, wśród których wyraźnie dominowała „szóstka”, ale każdy kto orientuje się jak wyglądały wyniki konkursu w latach poprzednich, nie powinien być tym faktem zaskoczony.
Zajęte miejsce (im wyższe) dawało pierwszeństwo w wyborze nagrody, a właściwie zestawów nagród. Tradycyjnie były trzy rowery, ale już od kilku lat normą jest, że nie wybierają ich wszyscy ci, którzy znaleźli się w pierwszej trójce. Tym razem nawet uczeń, który zajął szóstą pozycję mógł się cieszyć z nowego jednośladu.
Czy w przyszłym roku odbędzie się 52 edycja konkursu? Ciężko sobie wyobrazić aby było inaczej, choć naturalnie wszystko zależy od kondycji i chęci Zbigniewa Szarka. Wszyscy powinniśmy mu życzyć, aby zdrowie dopisywało mu jak najdłużej. My tego życzymy!
Fundatorzy nagród 51 konkursu Świebodzin – moje miasto: Sprick, Sigma, Postęp, Starostwo Powiatowe, Urząd Miejski, Parys, Instel, Muzeum Regionalne, Związek Nauczycielstwa Polskiego, Świebodziński Dom Kultury, Dzień za Dniem, AIG, Piekarnia Balcewicz, BZ WBK, Nadleśnictwo Świebodzin, Lubuskie Fabryki Mebli, PKO BP, OTL, Sklep Sport, Publiczne Szkoły Podstawowe nr 2, 6,7, Świebodzińskie Towarzystwo Oświatowe.