W weekend rozpoczynający rundę rewanżową XIV Turnieju Niezrzeszonych, zawodnicy pojawili się na parkiecie tylko raz (niedziela 22 stycznia). Najważniejszą informacją po dwunastej kolejce jest to, że zmienił się lider. Na fotel wdrapał się Sprick Rowery, który ma jednak o jeden mecz rozegrany więcej niż Tombud, który w niedzielę pauzował.
To, że „rowerzyści” zajmują obecnie pierwsze miejsce w tabeli rozstrzygnęło się w ostatnich sekundach niezwykle zaciętego meczu z Klubem Galeria. To właśnie „klubowicze” po strzale Patryka Podwyszyńskiego objęli prowadzenie w pierwszej minucie. Jednak po dwóch kolejnych był już remis (Mateusz Królikowski). W następnych minutach obydwie drużyny prowadziły bardzo szybką grę zwieńczoną wieloma strzałami, ale spora część z nich była niecelna, bowiem oddawano je z dystansu. W 10 minucie Galeria mogła wyjść na prowadzenie – nie udało się ponieważ. P. Podwyszyński strzelając karnego nie zdołał pokonać Jana Popiela. Zmarnowana okazja zemściła się tuż przed przerwą, gdy Spricka na prowadzenie wyprowadził nowy nabytek drużyny Tomasz Staszyński. W drugiej odsłonie spotkania gole długo nie padały. Dopiero w 19 minucie kolejne trafienie dla Spricka zaliczył Robert Brejdak. W tym momencie wydawało się, że jest już po meczu, jednak „Klubowicze” nie odpuszczali i atakowali zaciekle. Opłaciło się. W 22 minucie straty zmniejszył Andrzej Puchacz, a kilkadziesiąt sekund przed końcem wyrównał Mariusz Hoffman. Remis pewny? Nic z tych rzeczy. Dziewięć sekund przed końcem, za czwarte przewinienie „klubowiczów” sędziowie zarządzili rzut karny dla Spricka. Na nic zdały się protesty zawodników Galerii – decyzji nie zmieniono. Do piłki podszedł Arkadiusz Krasucki, który pewnym strzałem umieścił piłkę w siatce zapewniając swojej drużynie komplet punktów, a co za tym idzie pozycję lidera.
Niewiele mniejsze emocje panowały w spotkaniu Żar Oil&Rejmar z Teatrem Marzeń. Przez większą część pierwszej połowy więcej z gry mieli „aktorzy” i można się było spodziewać, że to oni obejmą prowadzenie. Nic takiego się nie stało. Co więcej to „olejarze” w dziewiątej minucie po golu Grzegorza Przepisa byli z przodu. Teatr odpowiedział tuż przed przerwą bramką Marcina Szymańskiego. Ten sam zawodnik w 14 minucie sprawił, że jego drużyna wyszła na prowadzenie. Wydawało się, że „aktorzy” nie dadzą się ograć, jednakże Żar naciskał bez przerwy. Efekt w postaci bramki przyszedł sześć minut przed końcem (Artur Macul). Remis nie satysfakcjonował żadnej z drużyn, dlatego obydwie atakowały i stwarzały okazje na zdobycie bramki. Udało się tylko jednej – w 22 minucie zwycięską, jak się okazało, bramkę zdobył dla „olejarzy” Kamil Nowik i dość niespodziewana wygrana Żaru (3:2) stała się faktem. Dzięki zwycięstwu Żar Oil awansował na ósmą pozycję. Z kolei Teatr spadł z pudła na czwarte.
Zupełnie inny przebieg miał mecz Seco Warwick – Kico. Tutaj emocji nie było praktycznie żadnych. Kico grało spokojnie swoje, punktując rywala. Strzelanie w 4 minucie rozpoczął Marcin Kwapisiewicz. Po kilkudziesięciu sekundach poprawił Konrad Turecki, a dwie minuty po przerwie kolejną bramkę zdobył Wojciech Kucharski. „Piece” odpowiedziały honorowym trafieniem Krzysztofa Towściuka i spotkanie zakończyło przegraną jego drużyny 1:3.
Bez większego echa przeszedł również pojedynek Piekarni Balcewicz z „komputerowcami”, dla których był to mecz, w którym chcieli udowodnić, że przegrana w pierwszej kolejce 5:6 właśnie z „piekarzami” była jedynie wypadkiem przy pracy. Rewanż udał się całkowicie. Pałający rządzą odwetu Computec bez problemu rozjechał Piekarnię 7:1. Trzy gole w tym spotkaniu zdobył Janusz Śmiałek, który ma już na swoim koncie dziewiętnaście trafień i w rankingu najskuteczniejszych strzelców goni Wojciecha Szczepanka (24). Przy okazji nieśmiało przypominamy, że zdobywca największej ilości bramek otrzyma puchar ufundowany przez naszą redakcję.
Nadal bez punktów pozostaje Euro-Box, który w dwunastej kolejce znów przegrał. Tym razem jego pogromcą był Golden Team, który pięciokrotnie umieścił piłkę w bramce rywala. Przez chwilę było nawet emocjonująco, bowiem w ósmej minucie „euroboksiarze” po golu zdobytym przez Tomasza Majewskiego remisowali (wcześniej strzelił Jacek Witkowski). Radość trwała niecałą minutę, bowiem znakomitym (i celnym) uderzeniem z dystansu popisał się Sebastian Hirsch. Później piłkę w bramce umieszczali już tylko „złoci”, chociaż Euro-Box również był bliski szczęścia.
Pomimo odległości jaka dzieli obydwie ekipy, spotkanie oglądało się całkiem przyjemnie. Najpewniej dlatego, że był to jeden z lepszych, jeżeli nie najlepszy, mecz jaki w tym turnieju rozegrali „euroboksiarze”. Co prawda nie pozwoliło to na zainkasowanie punktów, ale postęp jest widoczny, a to już powód do radości.
Fragmenty spotkania Euro-Box – Golden Team
W następny weekend rozegrane zostaną dwie kolejki spotkań. Bardzo interesująco zapowiadają się sobotnie pojedynki Klubu Galeria z Tombudem oraz Kico z „komputerowcami”. Z kolei w niedzielę emocji nie powinno zabraknąć w meczu Teatru ze Sprickiem. W sobotę i niedzielę zaczynamy o 17-tej.