Pierwsza fala tegorocznych upałów zakończyła się bardzo gwałtownie. Burze i wichury, które przeszły m.in. nad Świebodzinem i okolicznymi miejscowościami w nocy z wtorku na środę, na równe nogi postawiły służby kryzysowe. Sporo pracy mieli m.in. nasi strażacy. Niestety nie obyło się bez strat.
W nocy z wtorku na środę nad znacznym obszarem kraju przeszły gwałtowne burze. Wichury nie oszczędziły także naszego powiatu. Silny wiatr łamał drzewa niczym zapałki, wyrywał je wraz z korzeniami.
- Do godziny 12-tej w środę odnotowaliśmy 49 interwencji naszych jednostek. Najczęściej usuwaliśmy drzewa z dróg. Do poważniejszych zdarzeń doszło w Niesulicach i Złotym Potoku gdzie drzewa powalone zostały na samochody osobowe. Tutaj ucierpiała jedna osoba. Aby umożliwić dojazd pogotowia ratunkowego do poszkodowanego, strażacy musieli w ekspresowym tempie usunąć znajdujące się na drodze przeszkody – informuje zastępca Komendanta PSP w Świebodzinie bryg. Dariusz Paczesny.
Z kolei w Świebodzinie, na zajezdni PKS przy ulicy Grottgera, naporu silnego wiatru nie wytrzymała topola, która przygniotła autobus. W Ługowie duże drzewo przewróciło się na przystanek autobusowy całkowicie go niszcząc. Ucierpiał również przykościelny mur. Złamany konar uszkodził dach budynku mieszkalnego w Lubinicku i Zagórzu. W Dąbrówce Wielkopolskiej i przy ścieżce pieszo-rowerowej ze Świebodzina do Chociul doszło do zerwania linii energetycznej.
Poważnym problemem był brak prądu, a w konsekwencji również wody. Z informacji przekazanych przez Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego wynika, że na skutek uszkodzenia linii energetycznych, prądu nie było w aż 70 proc. miejscowości naszego powiatu. Do wczorajszego wieczora tą liczbę zmniejszono do 20 proc. (zasilanie wróciło m.in. na osiedlu Słonecznym w Świebodzinie). Jak poinformował Piotr Krzywy,Główny Specjalista ds. Zarządzania Kryzysowego w świebodzińskim starostwie, dzisiaj rano prądu nie było jeszcze w Rudgerzowicach, Chociulach oraz Wolimirzycach.
Z brakiem prądy zmagali się m.in. harcerze przybywający na obozach na naszym terenie (w sumie około 1.200 osób). Trzeba było dostarczyć im wodę pitną. Ten sam problem dotyczył 300 osób przebywających w ośrodku rehabilitacyjno-wypoczynkowym w Przełazach. Zresztą wodę trzeba było dowozić w wiele miejsc.
Sporym problemem był również brak zasilania w przepompowniach ścieków. W tym przypadku nieczystości trzeba było usuwać za pomocą beczkowozów.
Do chwili obecnej strażacy zanotowali w sumie blisko 70 interwencji. W działania zaangażowanych było około 400 mundurowych, w tym głównie ochotników z terenu całego powiatu.