Tragicznie minął weekend na odcinku krajowej „dwójki” przecinającej nasz powiat. W sobotę (27 marca) w okolicach Witynia doszło do wypadku w którym zginęła jedna osoba. Dzień później koło Stoku, w kolejnym wypadku, śmierć poniosły dwie osoby – matka i dziecko.
Do sobotniego wypadku doszło przed godziną dwudziestą. Jadący w kierunku Poznania samochodem osobowym marki BMW młody mieszkaniec wielkopolski został zauważony przez patrol policji, stojący na przydrożnym parkingu, gdy podjął manewr wyprzedzania w miejscu niedozwolonym. Pomimo dawanych przez funkcjonariuszy znaków mężczyzna nie zatrzymał się. Policjanci przekazali informację kolejnemu patrolowi ustawionemu dalej, który miał zatrzymać auto do kontroli, a sami ruszyli za samochodem. BMW jednak nie zdążyło dojechać do kolejnego patrolu. Wcześniej zderzyło się z jadącym z naprzeciwka Fordem. W kolizji uczestniczyło również Daewoo oraz Skoda Octavia. W wyniku zdarzenia poważnych obrażeń ciała doznał podróżujący Fordem obywatel Francji. Pomimo podjętej reanimacji mężczyzna zmarł. Obrażeń (niezagrażających życiu) doznały również dwie osoby jadące pozostałymi samochodami. Sprawca wypadku został zatrzymany przez policję. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura chcąc zapobiec ewentualnemu matactwu wystąpi prawdopodobnie o tymczasowe aresztowanie lub inne środki, np. dozór lub poręczenie majątkowe.
Drugi wypadek miał makabryczny przebieg. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wczoraj (28 marca) przed godziną 17-tą w okolicach miejscowości Stok, jadący od strony ŚwieckaosobowySeatna łuku drogi wpadł w poślizg izjechał nagle na przeciwległy pas ruchu wprost pod nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę Renault. W wyniku ogromnej siły uderzenia Seat rozpadł się na dwie części, a podróżująca nim młoda kobieta i jej nastoletnia córka (mieszkanki powiatu sulęcińskiego) wypadły z auta – poniosły śmierć na miejscu. Większa część osobówki dosłownie wbiła się pod ciężarówkę. Do chwili wydobycia wraku nie było tak naprawdę wiadomo, czy wewnątrz zmiażdżonego Seata nie znajdują się tam jeszcze jacyś ludzie. Na szczęście nikogo wewnątrz nie było. Trasa była zablokowana przez kilka godzin. Policja zorganizowała objazdy.
Dawno na naszych drogach nie było aż tak tragicznego weekendu. Niestety ci, którzy myśleli, że spokój trwać będzie wiecznie, mylili się. Obydwa tragiczne w skutkach wypadki pokazują dobitnie, jak śmiertelnie niebezpieczna może być brawura i przecenianie swoich umiejętności, szczególnie na naszych wąskich i niesamowicie zatłoczonych drogach. Kierowcy powinni o tym pamiętać przez cały czas. To, że wiosną krew szybciej krąży w żyłach i że jesteśmy pełni werwy, nie oznacza, że nie będą się nas imać wszelkie niebezpieczeństwa. Unikajmy ich jak tylko możemy, a przede wszystkim nie prowokujmy ich swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem. Chwila nieuwagi czy „odrobiona fantazji” może kosztować nas, naszych bliskich lub innych uczestników ruchu utratą rzeczy najcenniejszej – życia.
Aktualizacja
Sąd Rejonowy w Świebodzinie aresztował na dwa miesiące sprawcę sobotniego wypadku w którym zginął obywatel Francji.