Od częściowego zawalenia się baszty przy ul. Wałowej w Świebodzinie minęły już ponad trzy miesiące, a obiekt wygląda dokładnie tak samo jak w dniu w którym doszło do katastrofy.
Przypomnijmy - do katastrofy budowlanej doszło 21 kwietnia około godziny 22.00. Budowla pękła w centralnej części. Powstała wyrwa biegnie od szczytu aż do ziemi. Cegły i kamienie, którymi wypełniona była konstrukcja zostały rozrzucone dookoła. Strażacy, którzy przybyli na miejsce sprawdzili, czy pod gruzowiskiem nie znajdują się ludzie. Na szczęście nikogo nie odnaleziono. Teren został ogrodzony taśmą, a następnego dnia wynajęta firma odgrodziła basztę i gruzowisko barierkami i metalowym płotem. Decyzję o zabezpieczeniu obiektu wydał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Władysław Rudowicz. Od tego czasu z basztą nic się nie dzieje.
W tego typu przypadkach (obiektach zabytkowych) decydujące zdanie co do losów budowli ma Lubuski Wojewódzki Konserwator Zabytków (LWKZ), który podejmuje decyzję o ewentualnej odbudowie obiektu i jego sposobie - tak mówi prawo. Jednak swoje do powiedzenia ma również Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. W. Rudowicz poinformował nas, że na początku maja nakazał miastu, które jest właścicielem obiektu, m.in. opracowanie odpowiedniego projektu odbudowy (po uzgodnieniu z LWKZ) i wystąpienie do starostwa o pozwolenie na budowę.
Wcześniej jednak konieczne było wykonanie ekspertyzy. Taka ekspertyza została wykonana w czerwcu. Przesłano ją do Lubuskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, który powinien wydać odpowiednie zalecenia. Dopiero na ich podstawie można będzie opracować projekt odbudowy. Problem w tym, że takich zaleceń konserwator jeszcze nie przesłał i na dobrą sprawę nie wiadomo kiedy to uczyni. Możliwe, że nastąpi to w sierpniu. – Dopiero po otrzymaniu odpowiednich zaleceń będziemy mogli przystąpić do opracowania projektu i kompletowania pełnej dokumentacji – wyjaśnia Roman Pacuk kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w świebodzińskim magistracie.
Jednak zanim zlecone zostanie przygotowanie projektu konieczna będzie akceptacja Rady Miejskiej, która musi przeznaczyć na ten cel pieniądze. Osobną kwestią są środki na wykonanie samej odbudowy, które przecież muszą się znaleźć w budżecie, a jak na razie taka pozycja się tam nie znajduje, bo trudno żeby była – przecież nikt nie zakładał, że właśnie w tym roku baszta się zawali i potrzebne będą środki na jej odbudowę. Oczywiście możliwe jest wprowadzenie odpowiednich zmian do uchwały budżetowej obowiązującej w tym roku, ale chyba nie powinniśmy być zaskoczeni tym, jeżeli okaże się, że pieniądze na ten cel (a co za tym idzie i sama odbudowa) znajdą się dopiero w przyszłorocznym budżecie gminy.