Pogoń nie może znaleźć sposobu na zielonogórski Stelmet UKP. Jesienią świebodzinianie przegrali aż 1:6, a w minioną sobotę (25 maja) ulegli na wyjeździe liderowi 1:4.
Trener Bartosz Siemiński mówi wprost, żejego drużynie nie wyszła szczególnie pierwsza połowa, w której Pogoń straciła aż trzy bramki. – W szatni mówiliśmy o innym sposobie grania, a wyszliśmy na boisko i zagraliśmy zupełnie inaczej. Gry na pewno nie ułatwiało nieco eksperymentalne ustawienie, gdzie na obronie zagrali zawodnicy przyzwyczajeni raczej do gry na ofensywnych pozycjach. Zmiany wymusiła kontuzja grającego na środku obrony Pawła Wojtysiaka, której doznał w minionym tygodniu.
Goście stracili bramki po stałych fragmentach gry. Pierwszą, już w dwunastej minucie, zdobył Bartosz Olejniczak. Drugą, osiem minut później, na swoim koncie zapisał Albert Cipior, a dziesięć minut przed przerwą podwyższył Krzysztof Wierzbicki.
W drugiej odsłonie Pogoń zagrała o wiele lepiej, nie pozwalając gospodarzom na zbyt swobodną grę. Miejscowi nie mieli już tylu okazji bramkowych, choć jedna z nich (73 minuta) zakończyła się powodzeniem (B. Olejniczak). Kwadrans wcześniej Pogoń miała okazję na zmniejszenie strat. Po faulu na Januszu Obuchaniczu arbiter podyktował rzut karny. Niestety Artur Małecki spudłował.
Honorowe trafienie dla świebodzinian w 90 minucie zaliczył J. Obuchanicz, wykańczając akcję Macieja Mizińskiego, który precyzyjnie zagrał wzdłuż linii pola karnego.
Dzięki trzem zdobytym punktom Lechia zrobiła kolejny krok w stronę upragnionego awansu, a co więcej wydaje się, że nie ma już siły, aby ktokolwiek przeszkodził zawodnikom z Zielonej Góry w osiągnięciu celu.
Kolejne spotkanie na własnym boisku Pogoń rozegra za tydzień. W niedzielę (2 czerwca) świebodzinianie podejmować będą Bielawiankę Bielawa, która pokonała w sobotę Foto-Higienę Gać 3:0. Jednak wcześniej (środa) drużynę B. Siemińskiego czeka wyjazd do Żar na zaległe spotkanie 20 kolejki z Promieniem, który tej wiosny nie zdołał jeszcze wygrać żadnego spotkania.