Drzwi, prawdopodobnie od skarbca, intrygują od jakiegoś czasu robotników pracujących przy remoncie świebodzińskiego ratusza. Jak na razie to, co znajduje się za masywnymi stalowymi drzwiami, pozostaje tajemnicą. O ile w ogóle coś tam jest. W każdym razie sprawa jest tajemnicza.
O tym, że pancerne drzwi są w piwnicach ratusza wiadomo było od zawsze. Znajdują się one w jednym z pomieszczeń zaplecza działającej tam jeszcze do niedawna kawiarni Gotycka. W drzwiach pomalowanych farbą olejną są dwa otwory na klucze, a na środku trzpień do którego zapewne przymocowane było koło, które po przekręceniu najpewniej wysuwało ze ścian bolce. Kluczy naturalnie nie ma nikt i nie wiadomo gdzie mogłyby się one znajdować, a tym samym nie ma jak w „cywilizowany” sposób dostać się do pomieszczenia znajdującego się za nimi. Jeżeli w ogóle takowe za nimi jest. Jednak istnieje duże prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że jednak jest. I to niemałe.
Jak duże może być pomieszczenie? – Z naszych wyliczeń wynika, że może mieć ono około trzech metrów długości – wyjaśnia kierownik robót Mieczysław Czepukowicz. Przeciwległa (do drzwi) ściana zamkniętego pomieszczenia jest jednocześnie ścianą w toalecie. Robotnicy prowadzący roboty remontowe próbowali wywiercić w niej otwór. Wiertło weszło na kilkadziesiąt centymetrów w mur, ale napotkało na przeszkodę przez którą nie mogło już przejść. Być może jest to jakaś stalowa płyta, którą wykonawcy skarbca umieścili, aby uniemożliwić dostanie się do niego właśnie z tej strony. Można by przypuszczać, że w latach powojennych, gdy remontowany był gmach i w piwnicach powstały toalety, tajemnicze pomieszczenie zostało właśnie wykorzystane na sanitariaty, a drzwi po prostu zostawiono. Jednak kilkumetrowa odległość pomiędzy ścianą w toalecie a pancernymi drzwiami wskazuje na to, że pusta przestrzeń jednak tam jest.– Nie wiem czy ktoś kiedykolwiek próbował dostać się do tego pomieszczenia. Mi przynajmniej nic na ten temat nie wiadomo. Uważam, że przy takim remoncie powinniśmy próbować się do niego dostać – przekonuje M. Czepukowicz. Ale w jaki sposób? Pierwszym pomysłem, który przychodzi do głowy jest rozprucie drzwi za pomocą palników. Drugi to rozbicie muru i wejście do pomieszczenia „od tyłu”. No chyba, że znajdzie się jakiś Henryk Kwinto z Va Banque, który poradzi sobie z zamkami w drzwiach, ale takie rozwiązanie chyba trzeba włożyć między bajki.
- O tych drzwiach wiemy od dawna. Są to rzeczywiście solidne drzwi skarbcowe. W ratuszu w latach przedwojennych mieściła się w kasa oszczędności, bank. Nie wiemy jednak, czy te drzwi były po wojnie kiedykolwiek otwierane, a tym samym nie mamy pojęcia co może się znajdować wewnątrz. – mówi dyrektor Muzeum Regionalnego w Świebodzinie Marek Nowacki. – Myślę, że skoro ta sprawa stała się już publiczną, to uważam, że jakaś komisja powinna się zebrać i zadecydować co dalej. Moim zdaniem drzwi powinny zostać otwarte, żeby przekonać się co tam jest. Ale czy tak się stanie, to już zależy od właściciela i pewnie od konserwatora zabytków, który nadzór musiałby nad tym mieć – dodaje dyrektor Nowacki, który jednocześnie studzi nastroje. – Nie bardzo wierzę, żeby Niemcy coś tam zostawili, bo przecież przed wkroczeniem Armii Czerwonej mieli czas żeby zawartość skarbca wynieść. Jest to na pewno ciekawostka, ale ja się sensacji nie spodziewam.
Być może faktycznie żadnej wielkiej sensacji nie będzie, bo trudno przecież przypuszczać, że od chwili wyjścia z miasta Niemców nikt do pomieszczenia nie zaglądał. Rosjanie na pewno nie zmarnowaliby okazji do sprawdzenia skarbca. Musieli mieć więc klucze, bo w przeciwnym wypadku nie patyczkując się użyliby materiałów wybuchowych, a wtedy pewnie niemielibyśmy w Świebodzinie zabytkowego ratusza…
Czy drzwi zostaną kiedykolwiek otwarte? Decyzje mogą podjąć władze miejskie. – W najbliższym czasie będziemy się nad tym zastanawiać. Ale zapewne drzwi zostaną otwarte. Może będzie tam Bursztynowa Komnata? – żartuje wiceburmistrz Krzysztof Tomalak.
Otwórzmy te drzwi i przekonajmy się co się za nimi znajduje. Może będą to jakieś stare dokumenty, gazety, a może po prostu gruba warstwa kurzu. Nie zostawiajmy sprawy następnym pokoleniom. Sami sprawdźmy co kryje pomieszczenie chronione przez pancerne drzwi.