Piosenka „Zachodni wiatr” w wykonaniu Marty Mirskiej wprowadziła w nastrój refleksji i wspomnień grono osób przybyłych w czwartkowy wieczór (24 października) do czytelni biblioteki na promocję książki „Wspomnienia przy kominku z czasów wojny i pokoju”, autorstwa świebodzinianki Ireny Mikos, współwydanej przez Bibliotekę Publiczną i Muzeum Regionalne w Świebodzinie.
Przesłaniem spotkania były przywołane słowa poetów, którzy pisywali, że zniszczyć można wszystko prócz wspomnień. Tylko one są naszą prawdziwą własnością. Piosenka „Zachodni wiatr” została wybrana nieprzypadkowo; traktująca o rozstaniu, w swej wymowie z natury rzeczy melancholijna i sentymentalna, towarzyszyła Autorce w jednym z wczesnych epizodów życia dotyczącego sfery uczuć i sympatii. Już w tradycji greckiej wiatr zachodni przedstawiany był jako atrybut przyrody przyjazny człowiekowi. Na obrazie S. Botticellego „Wiosna” spersonifikowany Zefir delikatnie muska nimfę Chloe. André Breton autor „Manifestu surrealistycznego” napisał, że człowiek ma tylko jedną drogę powrotu – do dzieciństwa.
Wspomnienia Ireny Mikos mają być osobistym przekazem faktów i przeżyć z długiego i pracowitego życia. Zapytana o najmilsze wspomnienia z okresu dzieciństwa, wskazała na pierwsze próby, jako 3-latki, nauki alfabetu i czytania. Książki zresztą towarzyszyły I. Mikos już od najwcześniejszych lat. Jej największym marzeniem było posiadanie własnej biblioteki, a do ulubionych autorów należeli poeci: dwaj panowie Adamowie - Mickiewicz i Asnyk.
J. W. Goethe – poeta okresu weimarskiego klasycyzmu powiedział kiedyś, że aby napisać książkę trzeba najpierw przeczytać co najmniej sto, i że każdy pozostawia w kałamarzu cząstkę siebie. W przypadku Ireny Mikos ta wypowiedź jest trafna, gdyż wcześniej czytając książki, napisała książkę. Opowiadając o najtrudniejszych chwilach w czasie ostatniej wojny wspomniała tę, w której wraz z rodziną otarła się o śmierć w czasie pobytu w schronie. Mówiła o solidarności ludzkiej w czasie wojny wypowiadając się pozytywnie o relacjach z Rosjanami.
Po zakończeniu II wojny światowej, nastąpił bardzo trudny czas odbudowy ze zniszczeń oraz próby zdobycia zawodu. Marzeniem I. Mikos były studia w zakresie budowy mostów. Jednak ze względu na nieprzychylne stanowisko grona profesorskiego, zmieniła kierunek na inżynierię lądową. Zapytana skąd takie zainteresowania naukami ścisłymi odpowiedziała, że był to wynik ciągłego przebywania w towarzystwie chłopców. Czasy bezpośrednio po wojnie wspomina jako najtrudniejsze. Nie było niczego – pracy, pieniędzy, środków materialnych i dookoła wielkie zniszczenia. Trzeba było dużej determinacji i samozaparcia aby w takich warunkach normalnie funkcjonować.
W latach 60. XX wieku Irena Mikos stała się jednym z inicjatorów utworzenia Świebodzińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej budując pierwsze bloki m. in. przy ul. Kilińskiego i Głowackiego. Nieco później powstał budynek Przychodni Obwodowej przy ul. Matejki.
Podczas spotkania autorka starała się ustosunkować do niektórych kontrowersyjnych i nie zawsze wygodnych pytań dotyczących opisywanych zdarzeń. Moderator spotkania od czasu do czasu przypominał o jego konwencji podkreślając wspomnieniowy i refleksyjny, a więc z natury rzeczy subiektywny charakter.
Za swą działalność na rzecz odbudowy kraju i udział w organizacjach społecznych, politycznych i wojskowych, I. Mikos otrzymała wiele wyróżnień i odznaczeń, spośród których najwyżej ceni sobie Medal „Pro Patria” (Za Ojczyznę).
Cytując ostatnie słowa z przedmowy książki można śmiało powiedzieć, że wspomnienia są przykładem wielkiego wysiłku i zaangażowania osoby w odbudowę kraju, która poprzez udział w organizacjach kombatanckich pragnie swą postawą podkreślić bezsens wojny i ocalić od zapomnienia tych, którzy zginęli w słusznej sprawie.
Po spotkaniu wszyscy chętni mogli nabyć książkę z dedykacją pani Mikos.