Zimą kilkanaście, teraz zaledwie cztery. Tak przedstawia się liczba osób bezdomnych, które w okresie chłodów i latam przebywają w noclegowni przy ulicy Wałowej, która funkcjonuje od początku roku. Z jakiego powodu bezdomni nie chcą w niej przebywać?
Na początku trzeba wyjaśnić, że władze miejskie zdecydowały, że osoby bezdomne mogą przebywać w noclegowni przy ulicy Wałowej przez cały rok. Koszt ich pobytu w tym miejscu pokrywa miejski budżet. Wydawałoby się, że sytuacja jest idealna – bezdomni mają dach nad głowa przez cały rok (mimo, że tzw. okres ochronny trwa od 1 listopada do końca kwietnia) i nie ponoszą z tego tytułu żadnych kosztów Pomimo to, z chwilą gdy zrobiło się ciepło, bezdomni po prostu noclegownię opuścili. Dlaczego tak się stało?
Zdaniem opiekunki noclegowni Anny Tepper powodem takiego stanu rzeczy jest regulamin, a właściwie punkty, które mówią o zakazie spożywania alkoholu na terenie noclegowni i przebywania w niej pod jego wpływem. To dla większości bezdomnych jest nie do przyjęcia. – Bezdomni mówią tak: chcemy korzystać z wolności, chcemy korzystać z lata, chcemy przychodzić później niż o godzinie 22-giej. Ich wolność to przede wszystkim las, łąka i ławka w parku. Przynajmniej tak wyglądają ich pragnienia na czas, gdy jest ciepło. Inaczej będzie, gdy przyjdą chłody – mówi A. Tepper.
O regulaminowych obostrzeniach wiedzą radni miejscy, którzy zdecydowali w ubiegłym roku o przekazaniu budynku z przeznaczeniem na noclegownię. Naturalnie nie są zachwyceni tym, że nie jest ona w pełni wykorzystywana w okresie letnim. Znają również powód takiego stanu rzeczy. Aby to zmienić jeden z nich zaproponował nawet żeby wprowadzić pewne „widełki”, a konkretnie aby w noclegowni mogły przebywać osoby, u których zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu nie przekroczyła 0,2 promila. Na to absolutnie nie chcą się zgodzić gospodarze obiektu. – Regulamin jest regulaminem, a zasady są zasadami. Jeżeli nie będziemy ich przestrzegać, będzie bałagan. Jeżeli w noclegowni będą przebywały osoby pod wpływem alkoholu, to pojawi się przemoc – ucina szybko Anna Tepper i dodaje - Zawsze zachęcamy naszych podopiecznych, żeby wybrali tą lepszą perspektywę, czyli ciepło, dach nad głową, łóżko. O tym im mówimy i do tego ich przekonujemy – zapewnia A. Tepper, która informuje również, że podjęto współpracę z Centrum Integracji Społecznej w Zielonej Górze. Realizowany wspólnie projekt nazwany Od bezdomności do normalności, ma na celu zachęcenie ludzi bezdomnych do nauki i zdobycia kwalifikacji zawodowych. Można więc np. nauczyć się sztuki budowlanej, czy też zdobyć uprawnienia operatora wózka widłowego. Z propozycji skorzystały osoby przebywające aktualnie na terenie noclegowni.
„Walka z oporną materią”, to nie jedyne problemy z jakimi musza się zmagać opiekunowie noclegowni. Niedawno w budynku wybito szyby. – Podejrzewamy, że sprawcą jest jedna z osób, która wcześniej przebywała w noclegowni. Od naszych sąsiadów nie słyszymy nic negatywnego – mówi Marco Tepper.
Kolejnym, poważniejszym problemem, są zalecenia sanepidu, który niedawno skontrolował placówkę. Niedociągnięć jest sporo, a ich usunięcie wymagać będzie niemałych nakładów finansowych. Pieniędzy niestety brakuje.
Jednak pomimo wielu problemów Anna i Marco Tepper zapewniają, że chęć pomocy osobom bezdomnym absolutnie nie minęła. – Największą satysfakcją będzie przyglądanie się, jak człowiek wychodzi z bezdomności, przestaje pić, zaczyna nad sobą pracować i prostuje swoje życie. Są ludzie, którzy wykazują taką chęć i z tego się cieszymy – zapewnia M. Tepper. – Każdy dzień jest dniem szansy, na to żeby się podnieść. Każdy człowiek potrzebuje tej szansy. Dopóki jest, dopóki żyje. My tą szansę będziemy dawać zawsze.
Każdy dzień pobytu osoby bezdomnej w noclegowni kosztuje miasto 20 zł. Pieniądze przekazywane są jedynie wówczas, gdy taka osoba faktycznie tam przebywa. Na co przeznaczane są środki? – Pieniądze wykorzystywane są m.in. na zakup środków czystości, częściowe zapewnienie wyżywienia, czy wykupienie leków – informuje Mirosława Węgieł, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Świebodzinie, który poza przekazywanymi pieniędzmi wydaje również bezdomnym jeden posiłek dziennie.