Pomimo tego, że Pogoń Świebodzin kończyła dzisiejsze spotkanie (23 maja) w dziewiątkę, to i tak wywiozła z Ząbkowic Śląskich trzy punkty. Miejscowy Orzeł musiał uznać przewagę świebodzińskich piłkarzy, którym uległ 2:3.
Orzeł od początku zdecydowanie zaatakował, ale to Pogoń pierwsza strzeliła gola. Jego zdobywcą został Grzegorz Pawłowski, który otrzymał prostopadłe podanie od Janusza Obuchanicza. Nie zmarnował go – wyszedł „sam na sam” i strzelił obok bramkarza.
W dwudziestej minucie drugą żółtą kartkę ujrzał Maciej Grochowski i w konsekwencji musiał opuścić boisko. Orzeł zwietrzył swoją szansę i stworzył kilka groźnych sytuacji z których jedna okazała się skuteczna. Być może Damian Perwiński, który od pierwszej minuty strzegł bramki gości, zdołałby obronić ten strzał, jednak doznana wcześniej (przy jednej z interwencji) kontuzja biodra, nie pozwoliła mu na pokazanie wszystkich swoich umiejętności. Chwilę później zmienił go Michał Hajdasz. Do przerwy wynik nie uległ zmianie.
Druga połowa zaczęła się źle. Już w 47 minucie gospodarze zdołali wyrównać. – Od tej chwili nie mieliśmy nic do stracenia. Przesunęliśmy się do przodu i zaczęliśmy atakować – opowiada trener Pogoni Świebodzin Rafał Wojewódka. Opłaciło się. Po jednym z dośrodkowań Tomasza Cenina naciskani obrońcy popełnili błąd i piłka po samobójczym strzale wpadła do bramki Orła – 2:2. Pięć minut później zwycięską bramkę zdobył J. Obuchanicz, który po kilku minutach został ukarany drugą żółtą kartkę.
Pomimo tego, że ostatni kwadrans Pogoń grała w dziewiątkę udało się „dowieźć” zwycięstwo do końca. Orzeł bił głową w mur, ale wyrównać nie zdołał. Niewiele brakowało, a Pogoń, po jednej z kontr, zdobyłaby zdobyć jeszcze jedną bramkę, ale strzał Marcina Adamczewskiego był zbyt słaby.
W dzisiejszym spotkaniu nie wystąpił Ousmane Sylla, który nie pojawił się na zbiórce przed wyjazdem na mecz. Jego nieobecność jest prawdopodobnie związana ze sprawami finansowymi. Podobno klub nie wywiązał się ze swoich finansowych zobowiązań wobec zawodnika.
Takiej sytuacji nie akceptuje trener Wojewódka, który dał do zrozumienia, że nie ma już dla Sylli miejsca w składzie Pogoni.
Za tydzień (30 maja) świebodziński trzecioligowiec, który po zwycięstwie w Ząbkowicach Śląskich awansował na siódme miejsce w tabeli, rozegra ostatnie spotkanie w tym sezonie na własnym boisku. Jego przeciwnikiem będzie drużyna Motobi Bystrzyca Kąty Wrocławskie, która przegrała dzisiaj na własnym terenie z Ilanką Rzepin 0:2. Na pewno nikt by się nie pogniewał, gdyby na pożegnanie Pogoń wygrała przed własną publicznością.
Wcześniej jednak (w najbliższą środę) Pogoń zmierzy się z Ilanką Rzepin w Pucharze Polski. Spotkanie odbędzie się w Świebodzinie.