Niecodzienny sposób zwiedzania kraju preferuje urzędnik ze Szczecinka – jeździ po Polsce rowerem. W ubiegłym tygodniu „zjeździł” Ziemię Lubuską. Zajechał również do Świebodzina.
Wiesław Lopko jeździ rowerem od lat. Jak sam mówi, dosiada jednośladu w każdej wolnej chwili. Nie ogranicza się jedynie do jazdy „wokół komina”, ale wyrusza na dalekie trasy. Co ciekawe nie jest obładowany wielką ilością bagaży – mały plecak i dwie foliowe torby (które w większości wypełniają gadżety i wydawnictwa otrzymane od lokalnych władz) w zupełności mu wystarczają. Rower również nie jest z najwyższej półki. Ot zwykła, niepozorna trzybiegowa damka, którą przejechał już blisko 80 tysięcy kilometrów (!). Co prawda, jak sam przyznaje rowerowy turysta, z oryginalnego roweru pozostało jedynie przednie koło i kierownica, ale sprzęt wiernie mu służy od 2000 roku, kiedy wyruszył na pierwszą wyprawę.
Do Świebodzina W. Lopko zawitał w ubiegły czwartek (15 września). Był to dziesiąty dzień jego obecnej wyprawy. Tym razem postanowił odwiedzić Ziemię Lubuską. Poza wizytą w naszym mieście zawitał także m.in. do Zielonej Góry i Krosna Odrzańskiego. Był również w Łagowie i Skąpem. Zajechał także do Ciborza. To była mała podróż sentymentalna. – W latach pięćdziesiątych, w jednostce wojskowej, która się tutaj wtedy znajdowała, służył mój ojciec. Chciałem zobaczyć to miejsce – wyjaśnia Wiesław Lopko, który przyznaje, że nigdy nie ma dokładnego planu podróży. – Nie ma co planować. Przecież po drodze może się zepsuć rower i wtedy z planów nic nie wychodzi. Po prostu jadę w ciemno. A co z noclegami? – Tutaj też jest improwizacja. Do tej pory zawsze się udawało. Dużo pomagają ludzie, których spotykam na swojej drodze.
Dlaczego wsiada na rower i „trzaska” tysiące kilometrów? – To po prostu forma wypoczynku. Aktualnie jestem na urlopie. Tutaj nie chodzi o jazdę dla samej jazdy, ale o zwiedzanie. Chcę poznać wszystkie miejscowości na mojej drodze – przekonuje. Samo zobaczenie miast i wsi mu nie wystarcza. Właśnie dlatego turysta zbiera wszelkie mapy i informatory. W Świebodzinie otrzymał je m.in. w Powiatowym Punkcie Informacji Turystycznej. Prosi również o wpisy i pieczątki do prywatnego dziennika podróży.
Ze Świebodzina W. Lopko pojechał do Gorzowa i dalej do rodzinnego Szczecinka. Zakładał, że podróż (około 250 km) zajmie mu dwa dni. Jak sam zaznacza nie jest to żaden nadzwyczajny wyczyn. Rekordem była podróż ze Szczecinka do Gniezna i z powrotem. Przejazd 340 kilometrów zajął mu raptem 19 godzin (!). Do tego oczywiście kilka godzin na zwiedzanie.