Już kilkukrotnie informowaliśmy o uruchomieniu noclegowni dla osób bezdomnych przy ul. Wałowej. Okazuje się jednak, że ludzie dla których przeznaczony jest ten obiekt… nie chcą się tam przenieść.
Bezdomni mówili o tym podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej (27 grudnia) oraz tydzień wcześniej w trakcie posiedzenia jednej z komisji. Z nie do końca składnych argumentów bezdomnych wynika, że jak ognia boją się oni regulaminu, który będą musieli przestrzegać przebywając w noclegowni. Sprawa nie do końca zrozumiała, bowiem jak zapewniała dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Świebodzinie Mirosława Węgieł, jest on bardzo podobny do tego, jaki obowiązuje w działającej od lat noclegowni przy ulicy Żaków. – Każdy z nas, bez względu na to czy pracuje, czy nie pracuje, czy jest osobą bezdomną, jakichś zasad musi w życiu przestrzegać. Wy państwo również jesteście zobowiązani do ich przestrzegania – przekonywała bezdomnych M. Węgieł.
Ogromne zdumienie radnych oraz przybyłych na sesję gości, wzbudziło stwierdzenie jednego z bezdomnych, który mówił, że on i jego koledzy posiadają, jak się wyraził, „zakaz pracy”. Było to odniesienie się do słów, zaproszonego na sesję pastora zboru Kościoła Zielonoświątkowego w Świebodzinie (który będzie prowadzić noclegownię) Alfreda Rokitnickiego, który zapewniał, że każdy z bezdomnych, który będzie chciał pracować na rzecz noclegowni lub miasta (zamiatając chociażby ulice) będzie mógł przebywać w noclegowni nie tylko w nocy, ale i przez cały dzień. Te zasady obowiązywać będą również poza tzw. okresem ochronnym, który upływa z końcem marca. Pastor Rokitnicki zaznaczył, że jego niedawna prośba o pomoc bezdomnych przy pracach remontowych i związanych z urządzaniem noclegowni, znalazła zrozumienie u zaledwie jednego z mężczyzn. Pozostali najwidoczniej nie byli zainteresowani włożeniem wysiłku w urządzanie miejsca, które w pewnym sensie będzie ich domem. Po chwili okazało się, że wspomniany „zakaz pracy”, to orzeczenia o stopniu niepełnosprawności, przeważnie w stopniu lekkim…
Do żądań mężczyzn ostro odniósł się radny Franciszek Karczyński. – To co usłyszałem przed chwilą sprawiło, że przeszły mnie ciarki. Nie może być tak, że będzie tak jak panowie to sobie wyobrażacie. To gmina podjęła decyzję o przekazaniu mienia. Nie po to zostało ono przekazane, aby teraz zostało zmarnowane. A wy szanowni panowie, musicie się dostosować do określonych zasad funkcjonowania w społeczeństwie – mówił radny. Można było odnieść wrażenie, że jego słowa podzielają także pozostali rajcy.
Z kolei radny Mieczysław Czepukowicz poruszył kwestię opieki nad bezdomnymi, którzy mogą zgłosić się do noclegowni pod wpływem alkoholu. Kwestia jak najbardziej uzasadniona, bowiem każdy kto był na sesji, bez cienia wątpliwości mógł wyczuć jakiego rodzaju opary unosiły się w powietrzu. Radny chciał wiedzieć, czy w takim przypadku bezdomny zostanie przyjęty do noclegowni. – Na pewno takiemu człowiekowi trzeba będzie pomóc. Tylko żeby się nie awanturował. Na pewno będziemy go chcieli zatrzymać żeby wytrzeźwiał, a później będziemy z nim rozmawiać i uświadamiać do czego prowadzi takie postępowanie. Przecież pijąc sami siebie zabijają i jeszcze są obciążeniem dla nas wszystkich – wyjaśniał A. Rokitnicki, który zapewniał także, że lęki bezdomnych, którzy obawiają się nakłaniania do przyjęcia wiary opiekunów noclegowni, są bezpodstawne.
Jak zakończy się cała sprawa? Czy bezdomni przeniosą się jednak w nowe miejsce? To okaże się w połowie stycznia. Właśnie wówczas noclegownia oficjalnie rozpocznie swoje funkcjonowanie.