Ci, którzy spodziewali się, że ruch w okolicach Łukowej szybko wróci do normy, będą rozczarowani. Zanosi się na to, że spore utrudnienia potrwają nawet kilka tygodni.
Ulica o oby kierunkach została zamknięta w środę po południu. Od tego czasu kierowcy, którzy jadą Łukową w kierunku osiedla Widok lub centrum muszą być cierpliwi. Pierwotnie zakładano, że ruch zostanie przywrócony w miarę szybko – od razu, gdy uda się uporać z zatorem przepustu, którego niedrożność sprawiła, że na łąkach w okolicach sklepu Biedronka, utworzyło się prawdziwe jeziorko, które pomału zaczęło wylewać się na chodnik i jezdnię.
Okazało się jednak, że sprawa nie będzie prosta. Wykonany na środku drogi wykop nic nie dał i konieczne było dalsze rozkopanie jezdni, aby dostać się do zatoru. Co prawda został on zlokalizowany, jednak jego usunięcie nie jest możliwe bez wcześniejszego spuszczenia wody z rozlewiska. A jak to zrobić skoro przepust jest zatkany? Okazało się, że i na to jest sposób – w rurze, którą pod drogą przepływa struga, wykonano otwór. Z chodnika, który był zalewany, wybrano część betonowych kostek i wykopano niewielki rów. To wystarczyło, aby siłą grawitacji woda swobodnie spływała do wykopu, do rury i dalej z nurtem Strugi do jeziora Zamecko.
Przepływ wody jest stosunkowo niewielki dzięki czemu strumień nie wezbrał zanadto i dzięki temu nie powinno dojść do podtopień w okolicach ulicy Żymierskiego i Młyńskiej. Jednak z drugiej strony wolny odpływ wody sprawi, że osuszenie rozlewiska trochę potrwa. Jak długo? To bardzo ciężko przewidzieć. Może 2-3 dni, a może dwa tygodnie? Nie wiadomo. W każdym razie dopiero gdy woda ustąpi będzie można przystąpić do wymiany przepustu. Bo właśnie na takie radykalne rozwiązanie zdecydowały się władze powiatowe do których należy droga i przepust.
Do czasu zakończenia prac ulica Łukowa pozostanie zamknięta dla ruchu, a kierowcy chcący dostać się do centrum miasta zmuszeni będą do jazdy ulicą Świerczewskiego. Na Widok dojedziemy bez przeszkód. Nie licząc oczywiście korków.