Co prawda do śmiertelnych wypadków na naszym ternie, po oddaniu do użytku tras szybkiego ruchu, dochodzi coraz rzadziej, jednak jak pokazuje zdarzenie z minionej niedzieli, tragedie wciąż mają miejsce.
Do tragicznego w skutkach wypadku doszło w ostatnią niedzielę października. Kwadrans po godzinie 19-tej dyżurny świebodzińskiego pogotowia ratunkowego otrzymał zgłoszenie o wypadku na starej „trójce” w pobliżu Świebodzina w kierunku na Sulechów (okolice miejscowości Rudgerzowice). Dzwoniący mężczyzna drżącym głosem informował o tym, że pod maszynę do prac leśnych wjechał samochód osobowy. Był tak przerażony, że nie potrafił podać informacji czy są ofiary.
We wskazane miejsce natychmiast ruszył zespół ratownictwa medycznego, dwa zastępy strażaków ze Świebodzina oraz ochotnicy ze straży w Niekarzynie. Po niespełna pięciu minutach ratownicy byli już na miejscu wypadku. Widok jaki zastali powalał z nóg.
- Na poboczu drogi ze ściętym dachem stał VW Polo, a w nim, za kierownicą z poważnymi obrażeniami głowy ciało mężczyzny. Około 30 metrów dalej, z obtartym tyłem znajdowała się duża maszyna do prac leśnych – relacjonuje zastępca Komendanta Powiatowego PSP w Świebodzinie bryg. Dariusz Paczesny. Przybyły na miejsce lekarz nie miał wątpliwości - kierowca poniósł śmierć na miejscu.
Strażacy zabezpieczyli miejsce zdarzenia. Oświetlili teren. Po wykonaniu przez prokuratora i policyjnych techników czynności dochodzeniowych, uwolnili z blach denata. Po usunięciu przez pomoc drogową całkowicie zniszczonego samochodu osobowego, zneutralizowano powstałe po wypadku płyny eksploatacyjne.
Dokładny przebieg zdarzenia, pod nadzorem prokuratora, ustali policyjne dochodzenie.