Zaczęła się wiosna, a z nią coroczny problem – wypalanie traw. W ciągu ostatnich kilkunastu dni świebodzińscy strażacy wyjeżdżają głównie do pożarów nieużytków. Ich przyczyną są naturalnie podpalenia. Wyniki kampanii informacyjnych prowadzonych od lat m.in. przez leśników i strażaków nie są zadowalające.
Głównym argumentem, przytaczanym niezmiennie przez leśników, jest stwierdzenie, że wypalanie pozostałości roślinnych przynosi skutki odwrotne od zamierzonych. Dotyczy to głównie (choć nie tylko) rolników, którzy sądzą, że wypalenie spowoduje, iż zebrane plony będą większe. Jednak tak naprawdę wypalenie traw, czy innych pozostałości roślinnych, nie sprawi, że ziemia będzie bardziej żyzna lub że raz na zawsze pozbędziemy się chwastów. Wręcz odwrotnie – po spaleniu zahamowany zostanie naturalny rozkład resztek roślinnych oraz asymilacja azotu z powietrza. W efekcie jakość plonów może zostać pogorszona nawet o 8 procent. Dodatkowo spowodujemy, że spalone, głębiej ukorzenione, uporczywe chwasty jako pierwsze odrodzą się na zniszczonym obszarze.
Straty ponosi środowisko. W trakcie wypalania traw płomienie niszczą miejsca bytowania wielu zwierząt, m.in. bażantów, zajęcy, saren, ptaków. Zwierzęta leśne, które przypadkowo natkną się na pożar, ulegają zaczadzeniu. Wypalanie traw, to także śmierć wielu pożytecznych zwierząt, np. dżdżownic, które bardzo pozytywnie oddziałują na glebę.
W pożarach giną również ludzie. Przeważnie są to osoby, które same dokonały podpalenia. Najczęstszą przyczyną śmierci w takich przypadkach jest zawał serca, udar termiczny oraz obrażenia wywołane ogniem. Zdarza się bowiem, że np. wiatr gwałtownie zmieni kierunek, a płomienie przenoszą się na podpalacza lub też ogień zaczyna rozprzestrzeniać się w sposób niekontrolowany odcinając drogę ucieczki. O tragedię nietrudno, bo przecież pożar może przenieść się na budynki mieszkalne, czy gospodarcze. Ponadto gęsty dym powstający w procesie wypalania i ścielący się na drogach ogranicza widoczność, stając się przyczyną kolizji i wypadków drogowych. Wszystko to prowadzi do wielu strat materialnych, a także do osobistych tragedii. Nierzadko zdarza się również, że ogień z płonącej w niekontrolowany sposób trawy przenosi się do lasu. A taki pożar o wiele trudniej opanować.
Świebodzińscy strażacy oraz ich koledzy ochotnicy z okolicznych miejscowości, w ostatnich kilkunastu dniach wyjeżdżają właśnie głównie do pożarów na nieużytkach. Praktycznie we wszystkich przypadkach przyczyną jest podpalenie, a sprawcy są nieuchwytni. Podpalacze mają wielkie szczęście, bowiem za wypalanie można zapłacić wysoką grzywnę, a w skrajnym przypadku nawet trafić do więzienia.
Sprawa jest na tyle poważna, że głos, po raz kolejny, zabrała wojewoda Helena Hatka, która apeluje o niewypalanie traw. Wojewoda uznała również, że dotychczasowe formy mające przekonać społeczeństwo do zaprzestania tych niebezpiecznych praktyk okazały się nieskuteczne, dlatego rozpoczęła akcję mającą na celu przeciwdziałanie wypalaniu traw. Za pośrednictwem wójtów i burmistrzów do mieszkańców wszystkich sołectw dotrze apel wojewody związany z zagrożeniem jakie niesie za sobą wypalanie traw. W miejscach publicznych na tablicach ogłoszeń, w urzędach gmin i remizach strażackich powieszone zostaną plakaty zwracające uwagę na ten problem. Wojewoda przypomina jednocześnie, że rolnicy, którzy wypalają trawy, muszą się liczyć z utratą unijnych dotacji.