Podteksty. To tytuł wystawy na której prezentowanych jest blisko trzydzieści prac świebodzińskiej artystki Elżbiety Szymańczuk. Wernisaż wystawy odbył się przed tygodniem w Muzeum Regionalnym.
Organizatorzy wystawy, ale przede wszystkim autorka prac, mogli być bardzo zadowoleni z frekwencji. Sala Gotycka nie pomieściła wszystkich chętnych, także część osób stała w sąsiednich pomieszczeniach. Co istotne wśród gości nie pojawili się tylko uczniowie Publicznego Gimnazjum nr 1, w którym Elżbieta Szymańczuk prowadzi lekcje plastyki – uczniowie byli w mniejszości.
Ale nie tylko frekwencja cieszyła autorkę. Ale jak tu się smucić, gdy pod swoim adresem wysłuchuje się wiele miłych słow. A te wypowiadały m.in. Danuta Miliszewska z muzeum, oraz przyjaciółka artystki Jolanta Starzewska.
- Zawsze lubiłam bawić się słowem i różnymi grami słownymi. Zawsze mnie fascynował druk, kształty czcionek, to co można z nimi zrobić, jak je wykorzystać. Od jakiegoś czasu ten pomysł chodził mi po głowie, zaczął nabierać coraz bardziej realnych kształtów i na moich obrazach zaczęły się pojawiać krótkie cytaty, słowa, pojedyncze litery. Nabrało to konkretnego, realnego wyrazu i zaowocowało wystawą Podteksty – wyjaśnia E. Szymańczuk.
Patrząc na dzieła wiszące na ścianach muzeum, można sobie zadać dosyć popularne pytanie – co autor miał na myśli – bo każdy z nas patrząc na ten sam obraz, może interpretować go na swój sposób. – W sumie chyba o to najbardziej mi chodzi. Nie lubię bezpośredniości, dosłowności – przekonuje autorka, która zapewnia, że bardzo lubi tworzyć i sprawia jej to wiele radości.
Interesującą kwestią jest czas w jakim powstają obrazy. - Zdarzało się, że namalowałam coś w ciągu jednego dnia, ale są też obrazy, które malowałam miesiącami. Nieraz koncepcję mam w głowie, ona jest cała gotowa. Wystarczy tylko obraz namalować. A nieraz obraz budowany jest etapami. Do rozwiązań dochodzę np. poprzez jakieś zmiany, nowe odkrycia – wyjaśnia E. Szymańczuk, która zapytana o to, czy dla artysty ważnym jest, aby publicznie prezentować swoje dzieła, odpowiada. – Uważam, że jest to ważne, chociaż są artyści, którzy tworzą nie pokazując swoich dzieł. Ja twierdzę, że tak naprawdę malarstwo nie istnieje bez widza. Cieszy mnie, gdy ludziom podobają się moje obrazy, gdy chcą je mieć w swoich domach.
Efekty pracy Elżbiety Szymańczuk możemy podziwiać w Muzeum Regionalnym do końca lutego.