Kontynuuj
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w "Polityce Cookies".
www.okolicenajblizsze.pl
Czwartek, 24 Marzec 2016 Imieniny:
START / Aktualności / Turniej niezrzeszonych – Finit z kompletem punktów
AAA
al|2012-12-10 10:51:27
REJMAR - RECARO
XV Turniej Halowej Piłki Nożnej Niezrzeszonych pomału się rozkręca. Za nami trzecia i czwarta kolejka spotkań. Powody do satysfakcji mają bez wątpienia zawodnicy Finitu, którzy wygrali kolejne dwa spotkania, a tym samym znaleźli się na szczycie tabeli. Przeciwny biegun zajmuje Euro Box, który nie ma jeszcze na swoim koncie żadnego punktu.
Nadal żadnego punktu nie stracił Finit. Widać wyraźnie, że „pomarańczowi” nie mają ani grama kompleksów i są na jak najlepszej drodze do czołowych miejsc (a może i zwycięstwa) w turnieju. W sobotę (8 grudnia) bez skrupułów rozprawili się z liderującym do tej pory Klubem Galeria 3:1. Nie był to jednak przysłowiowy spacerek, bo jednak sporo wysiłku trzeba było w to spotkanie włożyć. Po raz kolejny znakomicie zagrał cały zespół, a akcje wykańczał m.in. Patryk Podwyszyński, który zapisał na swoim koncie kolejne dwa trafienia. Jedynego gola dla rywali strzelił Mieczysław Mierzwa.
W niedzielę Finit zmierzył się z Kico. Stwierdzenie, że nie było nadzwyczaj trudno, nie do końca byłoby na miejscu. „Zamki” zagrały mądrze i „pomarańczowi” lekko nie mieli, chociaż po bramce P. Podwyszyńskiego w trzeciej minucie wydawało się, że pójdzie gładko. Jednak druga bramka padła dopiero w 20 minucie gry, a ta ustalająca wynik na 3:0, minutę później. Zwycięstwo jest wyraźne, jednak Kico wstydu sobie nie narobiło i tanio skóry nie sprzedało.
Pomimo porażki „zamki” nie powinny rozpaczać, bo chwycili rytm. W sobotę po emocjonującym meczu Kico pokonało 3:2 Teatr Marzeń i to pomimo tego, że po pierwszej połowie przegrywało. Jednak w drugiej grało konsekwentnie do przodu, gdzie dwukrotnie z powodzeniem akcje wykończył Jarosław Grabek. W 23 minucie na 3:1 podwyższył Piotr Dawidowicz, ale już po chwili dystans zmniejszył Bernard Gawłowicz. To sprawiło, że ostatnie kilkadziesiąt sekund było emocjonujące. Ostatecznie jednak Kico utrzymało wynik. Można się pokusić o stwierdzenie, że kluczem do sukcesu była mała ilość zmian. Z boiska nie schodził wspomniany P. Dawidowicz i J. Grabek, a do tego Marcin Kwapisiewicz. I to zrobiło różnicę.
Całkiem ciekawym spotkaniem był także sobotni pojedynek pomiędzy „komputerowcami”, a „złomiarzami”. Rejmar był głodny swoich pierwszych punktów w sezonie, jednak rywal nie miał zamiaru sprawić mu tej przyjemności. „Złomiarze” musieli walczyć… i walczyli. Ale w ostatecznym rozrachunku okazali się o jedną bramkę gorsi (3:4). Jednak trzeba uczciwie przyznać, że Computec powinien wygrać wyżej – brakowało skuteczności.
Na pierwsze turniejowe zwycięstwo Rejmar będzie musiał jeszcze poczekać, choć wydawało się, że te nadejdzie w niedzielę w pojedynku z Recaro. Jednak ku zaskoczeniu wszystkich nic takiego nie nastąpiło - „fotele” sensacyjnie wygrały 3:1, sprawiając mega niespodziankę. Ukłony należą się całej drużynie Recaro, a szczególnie strzelcom bramek – Mariuszowi Wysockiemu, Mateuszowi Kożuchowi oraz Adamowi Szwerowi, którzy sprawili wielką radość sobie i swoim kibicom. Naturalnie zasmucając przy tymkompletnie nieskutecznych „złomiarzy”, którzy są chyba największym, jak dotychczas, rozczarowaniem turnieju.
Zwycięstwo z czwartej kolejki osłodziło zawodnikom Recaro sobotnią porażkę z Seco Warwick 2:6 (trzy bramki Krzysztofa Towściuka). Jedynym miłym wspomnienie z tego spotkania dla zawodników Recaro będzie to, że przez dwie minuty prowadzili.
W sobotę po raz pierwszy w tym sezonie na parkiecie pojawili się „piekarze”. I od razu musieli przełknąć gorzką pigułkę, bo jak inaczej nazwać wysoką porażkę (1:6) z Tombudem? Zresztą o tym spotkaniu za wiele nie można powiedzieć. Po prostu był to mecz bez historii.
Ale następnego dnia nastroje w Piekarni Balcewicz poprawiły się. Powodem było oczywiście zwycięstwo. „Chłopcem do bicia” był Euro Box, który dzień wcześniej pauzował, a co więcej jak się okazało, dobrze się bawił na firmowej imprezie, stąd fatalna frekwencja zawodników w żółtych strojach, którzy wyjściową piątką zagrali dopiero w drugiej połowie. Ale wówczas było już zdecydowanie za późno, aby liczyć na dobry wynik, bowiem do przerwy „piekarze” prowadzili 7:0. Ostatecznie po przerwie „wrzucili” rywalowi jeszcze cztery gole, tracąc przy tym dwa (w tym jeden samobójczy) i zasłużenie wygrali 11:2. Trzeba koniecznie podkreślić, że aż dziewięć goli (!) tym spotkaniu zdobył Grzegorz Galas, co pozwoliło mu zasiąść na fotelu najskuteczniejszego strzelca XV Turnieju Niezrzeszonych. Czy to zatem on będzie się cieszył z pucharu dla najlepszego snajpera, który tradycyjnie ufunduje nasza redakcja? Zobaczymy, jeszcze dużo spotkań przed nami.
Po dwóch weekendach drugie miejsce w tabeli zajmuje Klub Galeria i to pomimo sobotniej porażki z Finitem. Jednak w niedzielę „klubowicze” odkuli się i roznieśli Seco Warwick 5:0. Rozmiar zwycięstwa jest nieco zaskakujący, jednak jak najbardziej zasłużony. „Piece” raziły nieskutecznością, a na dodatek rywal skutecznie rozbijał ich niezbyt częste ataki. Seco walczyło dzielnie tylko do 10 minuty, gdy straciło pierwszą bramkę. Trzy z nich zdobył Miłosz Mazur.
W nie najwyższej formie jest obrońca tytułu, który po czterech spotkaniach, ma na swoim koncie zaledwie siedem punktów. Mogło by ich być dziewięć, gdyby nie zaprzepaszczone w niemal ostatniej chwili zwycięstwo w niedzielnym meczy z Teatrem Marzeń, w którym, jak się wydawało, „czerwoni” trzymali rękę na pulsie. Ku ich rozczarowaniu ambitni „aktorzy”, ostatecznie ich dogonili zabierając cenne punkty. Duża w tym zasługa Szymona Króla, który zaliczył dwa trafienia. Tombud może mieć pretensje tylko do siebie. Gdyby skuteczność była chociażby minimalnie lepsza, wówczas to zawodnicy tej drużyny mogliby się cieszyć z kompletu punktów. A tak strata jest coraz większa i trzeba będzie mocno gonić czołówkę licząc jednocześnie na jej potknięcia.
A te być może będą miły miejsce już w najbliższy weekend, gdy zostaną rozegrane ostatnie w tym roku spotkania. W sobotę i niedzielę startujemy o 16-tej.