W niedzielę tuż przed świtem, mieszkańców ulicy Świerczewskiego obudziło wycie syren wozów strażackich, które pędziły do pożaru budynku mieszkalnego. Dom mocno ucierpiał, ale na szczęście nikomu nic się nie stało.
Świebodzińska straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze tuż po godzinie piątej.
Już po kilku minutach pod wskazanym adresem pojawiły się pierwsze wozy strażackie. Po dojeździe na miejsce zdarzenia stwierdzono, że pali się na parterze budynku mieszkalnego. Widoczne były płomienie w oknach, właśnie na najniższej kondygnacji. W budynku panowało duże zadymienie.
Z chwilą przybycia zastępów, pożar przedostał się na poddasze, o czym świadczyły płomienie wydobywające się spod dachówek, które przykrywały drewnianą konstrukcję.
Z informacji uzyskanych przez ratowników wynikało, że w budynku nikt nie przebywa. Okazało się, że chwilę wcześniej rodzina ewakuowała starszego niepełnosprawnego mężczyznę z lokalu bezpośrednio zagrożonego pożarem. W mieszkaniu, ogarniętym ogniem również nikt się nie znajdował, bowiem młoda kobieta opuściła budynek przed przybyciem strażaków.
Działania ratowników polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i podaniu w pierwszej fazie działań dwóch prądów gaśniczych na ognisko pożaru. Jeden prąd wody skierowano do pomieszczeń na parterze, drugi na poddasze w celu uniknięcia dalszego rozprzestrzenienia się ognia po konstrukcji dachu.
Gdy na miejsce przybyły również zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej
podano jeszcze dwa prądy wody w celu dogaszania i schładzania konstrukcji dachu.
Strażacy, którzy prowadzili działania gaśnicze na strychu, mieli utrudniony dostęp do tej kondygnacji ze względu na znaczny ubytek w drewnianej klatce schodowej, który nie był spowodowany pożarem. W związku z tym działania gaśnicze prowadzono także z podnośnika. Konieczne było m.in. dokonanie rozbiórki poszycia dachu na powierzchni kilku metrów kwadratowych, co umożliwiło dostanie się ratowników do wnętrza.
Akcja zakończyła się po godzinie 6.30, jednak o 9.40 na miejscu ponownie pojawili się strażacy w celu sprawdzenia zadymienia w budynku. Ustalono, że z belki w więźbie dachowej wydobywa się dym. Działania zastępu polegały na wycięciu części tlącej się belki oraz usunięciu przylegającej do niej słomianej izolacji.
W akcji wzięło w sumie udział 35 strażaków, w tym 17 ochotników ze Szczańca, Ołoboku, Niekarzyna i Rusinowa. Na miejscu pojawiło się aż 10 strażackich wozów.
Poza działaniami służb ratowniczych i policji, zadziałały także służby kryzysowe, które udzieliły pomocy osobom poszkodowanym. Niepełnosprawny, straszy mężczyzna, trafił do Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie, gdzie jak się okazało, miał i tak wkrótce zostać przeniesiony. Niedzielny pożar jedynie przyspieszył ten moment. Kobietą zajęła się rodzina.
Teraz budynkowi przyjrzy się Powiatowy Inspektora Nadzoru Budowlanego, który oceni, czy dom nadaje się do remontu, czy też konieczne będzie jego rozebranie.
Co było przyczyną pożaru? To ustalą biegli oraz policyjne dochodzenie.